DANIELE BONERA DLA FORZA MILAN!


Zacznijmy od spraw zdecydowanie pozytywnych w tym sezonie…
Nie mam wątpliwości: zwycięstwo w Klubowych Mistrzostwach Świata w Yokohamie było czymś naprawdę ekscytującym. Ja, milanista od zawsze, wnoszący trofeum w kraju wschodzącego słońca - coś cudownego, także dlatego, że wróciłem myślami do czasu, kiedy jako dziecko śledziłem przed telewizorem finał Pucharu Interkontynentalnego w 1989 roku, w którym gola z wolnego zdobył Chicco Evani [była to jedyna bramka meczu, w którym Milan pokonał Atlético Nacional Medellín; mecz odbył się w Tokio - przyp. czado81]. Także dlatego być tam wtedy było dla mnie cudownym przeżyciem. Na dodatek w tym momencie Milan stał się najbardziej utytułowanym klubem na świecie, a to wielki zaszczyt.

Przejdźmy od momentu najprzyjemniejszego, do tego, który, znając trochę Twój charakter, mógłby wydawać się najbardziej przykry: interwencji na Sissoko podczas meczu Juventus - Milan…
Rzeczywiście, przeżyłem trudny moment, ponieważ natychmiast zdałem sobie sprawę z tego, jakiego rodzaju była to interwencja. Muszę powiedzieć, że było to całkowicie niezamierzone, dlatego natychmiast się przestraszyłem, ponieważ zrozumiałem, jaki ból mogłem zadać Sissoko. Kiedy tylko miałem taką możliwość, udałem się do ich szatni, żeby upewnić się o jego stanie. Byłem naprawdę poruszony, nawet kiedy zdałem sobie sprawę, że najgorsze już minęło. Przeżyłem trudny moment, to było moje pierwsze bezpośrednie wykluczenie.

Wiele zostało powiedziane na temat tego sezonu: wzloty i upadki, występy i rezultaty jak na huśtawce, ale za to dwa istotne trofea w postaci Superpucharu Europy i Klubowego Mistrzostwa Świata - czy otoczenie Milanu nie powinno być bardziej usatysfakcjonowane?
Bez wątpienia. To prawda, że w lidze nie byliśmy zbyt stabilni i klasyfikacja to pokazuje, ale prawdą jest także, że te dwa puchary, a także zwycięstwo w Lidze Mistrzów w zeszłym roku, powinny tworzyć radosny klimat. To zrozumiałe, że spora strata do lidera od początku ligi może powodować rozczarowanie, ale jest także prawdą, że zdobyliśmy dwa trofea. To normalne, że kibice zawsze chcą dostawać jak najwięcej, ale nie zapominajmy, że zdobywanie wszystkiego co tylko możliwe, jest celem także dla nas.

A propos rezultatów - widać ewidentną różnicę, jeśli chodzi o wyniki w domu i na wyjazdach…
To prawda, jeśli przeanalizujemy tylko zwycięstwa odniesione na innych stadionach, powinniśmy być drużyną ze ścisłej czołówki tabeli. Przegraliśmy jednak niestety wiele spotkań na San Siro, szczególnie z drużynami z dołu tabeli. Mecze rozgrywane w Mediolanie, które przysporzyły nam najwięcej problemów, to te rozgrywane na początku sezonu.

Ancelotti wystawiał Cię zarówno na lewej, środkowej, jak i prawej obronie. Czy czujesz się doceniony?
Tak, z całą pewnością. Preferuję pewną pozycję, jednak trener zrozumiał, że może na mnie liczyć, kiedy tylko jest taka potrzeba; o tym, czy zajmę taką czy inną pozycję, zawsze można rozmawiać. Jestem świadomy tego, co mogę dać drużynie grając na środku, ale też granie często na bokach pozwala mi nabierać większej pewności w takiej roli; coraz lepiej się w tym odnajduję i mogę zrobić więcej dla dobra drużyny.

W świetle Twoich występów nie jest na pewno herezją myślenie, że z Twoimi możliwościami technicznymi i fizycznymi mógłbyś stać się jednym z najlepszych obrońców włoskich i nie tylko. Czy także Ty jesteś o tym przekonany?
Dziękuję za komplement. Jestem przekonany, że praca zawsze popłaca. Moje zaangażowanie na co dzień jest zawsze maksymalne, bo lubię ten sport, lubię moją pracę, czuję się dobrze w grupie moich kolegów i jestem wdzięczny drużynie, że we mnie uwierzyła. To jest to wszystko, co daje mi właściwą motywację; oczywiście zaangażowanie daje także możliwość rozwoju. Jest jednak jeszcze dużo do zrobienia, aby doprowadzić do tego, że można by to wszystko o mnie powiedzieć.

Czy mógłbyś się odnieść do kwestii reprezentacji narodowej w kontekście najbliższych mistrzostw Europy?
Wiem dokąd zmierza ta dyskusja. Myślę, że skład jest już mniej-więcej ustalony. Donadoni od około dwóch lat myśli o pewnych nazwiskach i nie wierzę, że zmieni decyzje, jeśli chodzi o powołania na Euro 2008. Jeśli zostałbym powołany, byłaby to dla mnie duża satysfakcja. Jeśli tak się nie stanie, będę śledził mecze kibicując moim kolegom z Milanu oraz wszystkim innym piłkarzom, którzy założą błękitną koszulkę.

Czy gra w Mistrzostwach Europy wynagrodziłaby Ci Mundial, o który zaledwie się otarłeś?
To byłaby duża satysfakcja, nie ma co zaprzeczać, ale nie ma sensu oglądać się za siebie. Jestem zadowolony z tego, co udało mi się wygrać z Milanem po Mundialu. Być może zwycięstwo w Niemczech nie dałoby mi możliwości osiągnięcia tylu triumfów z drużyną, której kibicuję od zawsze. Jak już wcześniej wspomniałem, trzeba patrzeć w przyszłość, starać się rozwijać każdego dnia.

Mówiąc o postępach - do swoich świetnych występów tego roku dodałeś także asysty…
Tak, to coś in plus. Zaliczyłem dwie asysty do Inzaghiego, jedną w Turynie, w meczu z Juventusem i jedną w Livorno. Jest oczywistym, że podając mu piłkę w pole karne, jesteś prawie pewny, że padnie gol.

Zostańmy przy ataku, gdzie gra Twój wielki przyjaciel, Alberto Gilardino. Nazywają was Parma Boys. To określenie wymyślił dla was Kalac…
To ciekawa sprawa, zabawne, to także potwierdza, jak bardzo ja i Gila jesteśmy związani.

Inne hasło, które Cię dotyczy: Milan dla milanistów - Galliani często to powtarza…
Zgadzam się z tym. Zawsze twierdziłem, że kiedy przybywasz do Milanu, jedyną rzeczą o której musisz myśleć, jest gra w piłkę. Klub zapewnia ci naprawdę wszystko i to już jest istotny punkt wyjścia. Bycie kibicem Milanu jest dodatkowym atutem.



tłumaczenie: anka i czado81
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone