DANIELE BONERA DLA 'FORZA MILAN!'


Ten transfer był niczym meteor na jasnym niebie. Niewielu się go spodziewało.
Dla mnie też była to niespodzianka. Tym piękniejsza, iż jestem kibicem Milanu.

Jakie są twoje najstarsze wspomnienia jako kibica?
Odnoszą się do czasów holenderskiej trójki. Zwycięskiego, spektakularnego zespołu. To, że jestem tu i mogę reprezentować te same barwy to realizacja marzenia. Teraz przychodzi jednak czas na trudności.

Pamiętasz moment transferu?
Byłem na zgrupowania z Parmą, odpoczywałem przed treningiem. W pokoju ok. wpół do czwartej zadzwonił telefon. O północy tego samego dnia byłem już w Mediolanie i podpisywałem kontrakt. Wszystko przebiegło bardzo szybko, podróż była jednak przyjemna.

W Parmie grałeś razem z Gilardino.
Dobrze znam Gilę, podobnie jak Pirlo, z którym grałem w Brescii. W reprezentacji miałem możliwość poznać Inzaghiego, Gattuso i Nestę. W Milanello zastałem świetne warunki do pracy, poczynając od samego sztabu.

Jakie masz wrażenia z centrum treningowego?
Do tej pory Milanello znałem tylko z telewizji. Na żywo to naprawdę wyjątkowe, wspaniałe miejsce.

Co odczuwasz przywdziewając barwy Milanu?
Tak naprawdę to wciąż nie mogę w to uwierzyć. Jak już powiedziałem wszystko stało się tak szybko. Czerpię z tej radości dzień po dniu. Miałem dużo szczęścia napotykając na miejscu ludzi, którzy pomagają mi wejść do zespołu. Nie mogę doczekać się pierwszego spotkania. Będą mu towarzyszyły wyjątkowe emocje.

Można powiedzieć, że ten transfer jest dla ciebie pewnym zadośćuczynieniem, jako, że byłeś postrzegany jako 24-ty zawodnik w kadrze mistrzów świata. Uczestniczyłeś w zgrupowaniu przed mundialem, by ostatecznie nie pojechać na turniej.
Nie mam żadnego żalu. To było przydatne doświadczenie. W zeszłym roku miałem kontuzję, która oznaczała czteromiesięczną rozłąkę z boiskiem. Pomimo tego Lippi poważnie brał mnie pod uwagę. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak podziękować mu za to wszystko, co zrobił dla mnie w trakcie swojej dwuletniej kadencji. Nie wygrałem mundialu, ale cieszę się razem z innymi, których stało się to udziałem.

Jaka jest twoja ulubiona pozycja na boisku?
W trakcie kariery kilka razy zmieniałem pozycję. W zeszłym sezonie ostatnie 12 spotkań rozegrałem na przykład na lewej obronie. Zaczynałem jako środkowy obrońca, później trener Prandelli dokonał radykalnej zmiany, ustawiając mnie po prawej stronie. Muszę mu za to podziękować, gdyż grając właśnie na tej pozycji wywalczyłem sobie miejsce w reprezentacji narodowej. W Milanie oczywiście będę grał tam, gdzie będzie widział mnie trener...

Jak określiłbyś siebie pod względem osobowości?
Jestem dość spokojnym człowiekiem.

Czyli bardziej typem Pirlo, niż Gattuso?
Tak. Lubię się śmiać i żartować, ale do pewnych granic. Nigdy nie byłem wielkim kawalarzem. Muszę też wyznać jedno: wkrótce zostanę ojcem. Moja córka powinna przyjść na świat pod koniec sierpnia. To jedna z największych satysfakcji, jakie można poczuć w życiu.

Czyli to lato pozostanie na długo w twojej pamięci?
Dokładnie. Nie mogę doczekać się jej narodzin, by móc poświęcać jej cały swój wolny czas.

Jakie masz hobby?
Żadnego szczególnego. Czasem grywam na Playstation, ale nie mam na tym punkcie bzika, jak jeden z moich kolegów...

Prześledźmy twoją karierę.
Zaczynałem w Brescii, gdzie przeszedłem wszystkie szczeble, poczynając od satelickiego zespołu Voluntas, który ma wielkie tradycje w szkoleniu młodzieży. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym zadebiutowałem w Serie A. Debiut w zespole z miasta, z którego pochodzisz, to coś wyjątkowego. Następnie przeszedłem do Parmy, kolejnego klubu, któremu będę wdzięczny do końca życia. By mnie pozyskać klub Parma zdecydowała się na wielki finansowy wydatek. No i wreszcie jestem tutaj, szczęśliwy jak nigdy dotąd.

To wielki przeskok, z całym szacunkiem dla Parmy.
Wielka szansa, której nie mogę zmarnować. Otrzymałem ją we właściwym czasie.

Reprezentacja jest nadal aktualnym tematem?
Mam nadzieję, że tak. Jest nowy selekcjoner, który bierze pod uwagę wszystkich. Zrobię wszystko ze swojej strony, by stać się częścią tego zespołu.

Jest jakiś trener, którego wspominasz w szczególny sposób?
W ważnych chwilach zawsze miałem u swego boku trenerów, którzy służyli mi pomocną dłonią. Dotyczy to wszystkich moich trenerów, od pierwszego, aż do ostatniego. Pamiętam Sonettiego, który dał mi okazję występu w czterech, czy pięciu meczach w Serie B w roku, w którym zanotowaliśmy awans. Następnie Mazzone, trener, który zawsze stawiał na młodych. To samo tyczy się zresztą bardziej doświadczonych kolegów z boiska. Jednego z nich spotkam w Milanie. Filippo Galli, nowy trener Primavery, był moim partnerem w Brescii, podobnie jak Calori, Petruzzi, czy bracia Filippini. Wracając do trenerów, w Parmie miałem szczęście pracy z Prandellim, który pod względem technicznym nauczył mnie więcej, niż jakikolwiek inny trener. Dobre stosunki łączyły mnie także z Baldinim, choć w Parmie nie zagrzał zbyt długo miejsca. Podobnie jak Carmignani (wielki) i Beretta, którzy pracowali po nim.

Ostatni sezon możesz zaliczyć do udanych, pomimo problemów, jakie targały klub z Parmy.
Pierwsze trzy-cztery miesiące były trudne. Później jednak odbudowaliśmy się, pokazując prawdziwą wartość zespołu.

Ostatnie lato było szczególne dla naszej piłki, nie tylko ze względu na zdobyte mistrzostwo świata. Jakie masz na ten temat zdanie?
Myślę, że piłkarze są czystą stroną calcio. Po wielu dysputach kibice chcą teraz wreszcie oglądać ich w akcji. Po wszystkim tym, co zostało powiedziane i napisane, myślę, że należy w końcu zamknąć ten bez wątpienia negatywny rozdział. Zaczynamy więc nowy sezon z nadzieją, że przebiegnie po naszej myśli.



tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone