KEVIN PRINCE BOATENG DLA CORRIERE DELLO SPORT


Panie Boateng, oglądał pan Napoli - Juventus we wtorkowy wieczór?
"Tak i liczyłem na wygraną gospodarzy. Tak byłoby lepiej dla Milanu. Ale w tym roku bianconeri są naprawdę bardzo mocni. Myślę, że będą naszym głównym rywalem do scudetto".

Czego Juventus ma więcej w porównaniu z zeszłym rokiem?
"Bardzo stawiają na kolektyw, a do tego mają Pirlo. Andrea jest niesamowity, nadal jest najlepszym zawodnikiem Serie A. Są tam również Matri i Vucinić, ale Pirlo to zupełnie inna sprawa. Juventus jest zwartym zespołem, ma wielkie zrozumienie pomiędzy graczami i między formacjami. A to się liczy".

Czy to znaczy, że żałuje pan, iż Pirlo nie jest już pańskim kolegą z zespołu?
"To niezwykły piłkarz. Jednak jest to tylko prywatna ocena".

Jak zakończyłoby się dziś starcie Juve z Milanem?
"To byłby całkowicie odmienny mecz od tego, jaki odbył się kilka miesięcy temu w Turynie. Milan jest teraz zupełnie inny. Od tego czasu wygraliśmy wiele spotkań i strzeliliśmy sporo bramek. A wówczas przyszło nam też zapłacić za przemęczenie".

Czy aktualny Milan jest inny także od tego z zeszłego sezonu?
"Tak, teraz stosujemy znacznie więcej pressingu. Zaczynamy wraz z pierwszym gwizdkiem i próbujemy utrzymywać go do 90'. Na treningach sporo pracujemy nad tym aspektem. Pressing jest idealnym kluczem do wygrywania meczów. To było widać również z Barceloną. Naciskaliśmy przez 40 minut i sprawiliśmy im problemy. Jednak przeciwko takiej drużynie utrzymanie takiego samego tempa przez cały mecz jest niemożliwe. Udowodniliśmy jednak, że możemy powalczyć".

Czy to oznacza, że ta drużyna może wygrać Ligę Mistrzów?
"Tego nie wiem. Nadal jest zbyt wcześnie, by o tym mówić".

Ile traci Milan bez Cassano?
"Cóż, wystarczy zobaczyć to, czego dokonał przez te pierwsze miesiące sezonu. Nie jest łatwo zaliczyć siedem asyst w tak niewielu meczach. On naprawdę jest wielkim mistrzem. Patrząc na ostatnie wyniki i sposób, w jaki gramy, może się wydawać, że go nie brakuje. Zresztą Robinho i Pato są równie dobrzy. Antonio ma jednak inne charakterystyki, dzięki czemu potrafi dać nam co innego na boisku".

Czy sprowadzanie innego napastnika w jego miejsce jest słuszne?
"Tego nie wiem. Nie mnie to oceniać".

Lepszy Tevez czy Maxi Lopez?
"Maxi kto?"

Napastnik Catanii.
"A, tak. Już pojąłem: to ten blondyn. Pomyślałem o Maxi Rodriguezie. Maxi Lopez jest zdolny i gra dobrze".

A Tevez?
"Byłby idealny dla Milanu. Jest szybki, umie bronić i jest agresywny. Myślę, że San Siro chce takiego gracza. Jednak nie mnie o tym decydować".

A gdyby przyszli obaj?
"Nie, to byłoby zbyt wiele".

Jest faktem, że również Inzaghi może zdecydować się na odejście.
"Wówczas i tak byłoby pięciu napastników i według mnie formacja byłaby w komplecie. W razie potrzeby Tevez mógłby grać też jako trequartista, czy też operować szeroko na prawej czy lewej stronie".

Jak zareagowałby pan na miejscu Inzaghiego?
"Pippo nadal ma niesamowity instynkt strzelecki, ale ma również 38 lat. To normalne, że traci się szybkość. Ale to nie ja decyduję, czy ma grać czy nie".

A widzi pan 38-letniego Boatenga na boisku?
"Mnie? A gdzie tam. Widzę się w domu i tyle. Pippo to piłkarski wariat, on żyje futbolem. Ja też kocham ten sport, ale to również moja praca. Dlatego odczuwam też potrzebę zrelaksowania się i oderwania się od piłki. Chce przez to powiedzieć, że nie oglądam meczów piłkarskich każdego wieczora. Oglądam koszykówkę lub futbol amerykański. Albo tenis, tym bardziej że czasem też zdarza mi się chwycić za rakietę".

Z kim pan gra?
"Z kilkoma kolegami i przyjaciółmi. Poziom mojej gry jest wciąż niski, ale chciałbym wkrótce zmierzyć się z Maldinim. Wszyscy mi mówili, że jest dobry".

Dlaczego chciał pan za wszelką cenę przybyć do Włoch?
"Zawsze pragnąłem zdobywać doświadczenie w różnych miejscach, a grałem już w Niemczech i Anglii. Podobał mi się pomysł gry w innym kraju. Również dlatego, że chciałbym mieć coś do opowiedzenia po zakończeniu kariery. Są gracze, którzy zostają przez 10 lat w tym samym klubie. Może to i piękne, ale potem niewiele ci zostaje".

Ibrahimović też zawsze tak mówił. Czy to znaczy, że nie widzi się pan w Milanie przez dłuższy czas?
"W tej chwili czuję się dobrze i chcę tu być. Mam jeszcze cztery lata kontraktu, który chcę wypełnić. Jestem w wielkim klubie i we wspaniałym mieście. Jednak nigdy nie wiesz, co może się zdarzyć w życiu".

Był pan szczery, określając Berlusconiego mianem 'jajcarza'. Fakt, że zamierza wrócić na fotel prezydenta, jest korzystny dla Milanu?
"Mając mniej rzeczy do zrobienia, być może znów będzie poświęcał wielką część swojej energii Milanowi".

Pan od razu zaaklimatyzował się w Mediolanie. Co tak bardzo wyjątkowego pan tu znalazł?
"Przede wszystkim jedzenie. Uwielbiam włoskie dania. Pierwszego dnia byłem w hotelu w Genui i przyniesiono mi mozzarellę, makaron z pomidorami i rybę. To niesamowite, jak dobre były te dania. Od razu zrozumiałem, że nie mogłem udać się w inne miejsce. W żadnym innym kraju nie mają jedzenia na takim poziomie. Poza tym Mediolan jest jednym z najważniejszych miast świata. Ludzie przyjęli mnie w najlepszy z możliwych sposobów, a z kibicami narodziła się wyjątkowa więź. No i jest moda: to też uwielbiam".

Nadal jest pan maniakiem zakupów jak w Londynie?
"Wciąż robię zakupy, ale już nie na takim poziomie. Wtedy miałem dwadzieścia lat, dziś jestem mężczyzną".

Od czasu przybycia do Milanu dokonał pan wyraźnego skoku jakościowego. To naturalny proces czy wpływ miały również środowisko i trener taki jak Allegri?
"To wszystko odbyło się w sposób niemal spontaniczny. W poprzednich klubach moimi kolegami byli tylko młodzi chłopcy i było czymś normalnym, że były imprezy, wyjścia i zabawa. Tutaj natomiast odnalazłem szatnię pełną mężczyzn, ludzi doświadczonych i dojrzałych. Wszyscy mają rodziny, są żonaci, nie piją, a po treningu idą do domu. Do głowy przychodzą mi ludzie tacy jak Nesta i Gattuso, którzy mają po 35 lat. Są wzorami. Prawda jest taka, że kiedy przybyłem, nie miałem nikogo, z kim mógłbym gdzieś wyjść. Poza Merkelem, który jednak był dla mnie trochę za młody".

A jako piłkarz?
"Ważna była praca z Allegrim i posiadanie w drużynie wzorów od wielu mistrzów. Jedną z rzeczy, których się tu nauczyłem, było to, aby grać w najprostszy sposób, zwłaszcza w najważniejszych meczach. Mówili mi to już wcześniej, ale wtedy nie słuchałem. Myślałem, że wszystko już wiem. Tutaj natomiast naprawdę zrozumiałem, jak powinienem się zachowywać".

Jakim typem gracza jest Boateng na boisku?
"Czuję się nowoczesnym trequartistą. W takim sensie, że kiedyś na tej pozycji grali przede wszystkim zawodnicy niscy, bardzo techniczni i bardzo szybcy, którzy jednak nie brali udziału w fazie defensywnej. Teraz potrzeby są inne. Trzeba na przykład siły".

Czyli o grze na pozycji półskrzydłowego, o której kilka razy wspominał Allegri, nie ma mowy?
"Trener zawsze mówił o takiej hipotezie na przyszłość. Zobaczymy, w tej chwili chcę nadal grać jako trequartista, również dlatego, że nasz zespół jest pełen półskrzydłowych".

Jednak z Ghaną na Mundialu grał pan właśnie na tej pozycji.
"To prawda, ale w reprezentacji Ghany zagrałem nawet na bramce".

Czy przy lubiącym się cofać Ibrahimovicu piłkarz podłączający się do akcji jest w pewnym sensie niezbędny?
"Ależ oczywiście. To automatyczny manewr: on wycofuje się do pomocy, a ja wchodzę w pole karne. Ale potrafię też wymieniać się na skrzydłach, zwłaszcza jeśli jest potrzeba szukania miejsca i rozciągania obrony przeciwnika".

Tommasi - prezydent AIC - radził piłkarzom gejom, aby się nie ujawniali. Co pan na to?
"Ciężko udzielić odpowiedzi. To prawda, że futbol jest postrzegany jako sport dla osób heteroseksualnych, ale byłbym ciekawy reakcji, gdyby ktoś naprawdę przyznał się do bycia homoseksualistą. Ja bym się chyba przyznał, z czystej ciekawości".

A w szatni? Zdarzyło się, by któryś z kolegów wyznał swoje skłonności seksualne?
"Nigdy. Raz byłem pewny w 100%, że jeden z kolegów jest homoseksualistą, ale on sam nigdy tego nie przyznał. A wręcz temu zaprzeczał. I trudno się dziwić: tego typu rewelacje byłyby dziwne również wewnątrz szatni".






tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone