KEVIN PRINCE BOATENG DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Jeszcze za wcześnie, by tańczyć na świecie, a nawet w Europie i we Włoszech. Jednak po remisie z Lazio i przed wyjazdem na Camp Nou Kevin Prince Boateng nie załamuje rąk: "Spaliśmy przez pierwsze 25 minut, ale Lazio jest dobrym zespołem i odrobiliśmy wynik 0-2. To dobra strona tej monety". "Trzymaj luz" to jego motto - zawsze - nawet kiedy myśli o Lidze Mistrzów i meczu Barcelona - Milan. "Gdybym myślał, że to zespół, którego nie można pokonać, nie grałbym w piłkę. Każdego można pokonać".

Milan na przykład ryzykował zostanie pokonanym przez Lazio.
"Lazio jest silne, a my przez 25 minut nie graliśmy. Potem mieliśmy też wiele okazji do wygrania, ale niech będzie i tak".

W pewnym momencie zaczął pan zachęcać kibiców. Było mniej niż 50 tysięcy osób: spodziewał się pan więcej?
"Szczerze mówiąc, myślałem, że stadion będzie pełny. Jesteśmy mistrzami Włoch, był piątkowy wieczór, a mecz zapowiadał się interesująco. Byłem trochę zaskoczony, bo zawsze pięknie mieć wsparcie kibiców i pełen stadion".

Jak bardzo liczą się dla pana kibice?
"Są najważniejszym składnikiem futbolu. Kiedy jestem zmęczony, biegam nadal dla nich. Bo oni mnie napędzają, to pozytywna presja".

Zaniepokojony czy szczęśliwy, że gracie od razu z Barcą?
"Przepraszam, ale według pani po co gra się w piłkę? Żeby biegać po prowincjonalnych boiskach? Przy całym szacunku dla prowincji. Od dziecka marzyłem o takim meczu".

Co musi zrobić Milan, by spróbować ograniczyć Barcelonę?
"Przede wszystkim musimy być zwarci, bo będziemy na ich terenie, a tam spisują się najlepiej. Musimy być uważni i starać się dobrze bronić. Z przodu mamy wyjątkowych napastników i prędzej czy później strzelimy gola".

Oni też mają wyjątkowych napastników.
"Święta prawda, ale kluczowi są Xavi i Iniesta. Prawa i lewa półkula mózgu. Jeśli ich zatrzymasz, napastnikom będzie ciężko strzelić. Zespoły nie mogą grać bez swojego mózgu".

A kto jest mózgiem Milanu?
"Ibrahimović".

Nie jest pomocnikiem. Zwykle mózgu szuka się w środku pola.
"Mózg może być wszędzie. Zlatan nas prowadzi i jest dla nas bardzo ważny".

W sierpniu zdobyliście pierwsze sezonowe trofeum. Po pokonaniu Interu nadal uważa ich pan za rywala numer jeden w lidze?
"To główny przeciwnik, ale jest ich więcej. Lazio, Napoli i inni".

Ibrahimović mówi, że jesteście silniejsi niż przed rokiem.
"To prawda, bo jesteśmy ze sobą już rok, znamy się lepiej, znamy trenera i mamy nowych, mocnych graczy, którzy nam pomogą".

Kibice chyba oczekiwali innego mercato, bardziej wystrzałowego.
"Kibice słusznie pragną i marzą, ale nie da się kupować Ibrahimovica co roku. Kiedy przychodziłem zeszłego lata, pytali: 'a to co za jeden?', ale myślę, że udowodniłem swoją wartość. Nie potrzeba kolejnych gwiazd, potrzeba zawodników, którzy pomogą drużynie. Klub przeprowadził inteligentne mercato".

Przy takim mercato pozostał pan pierwszym trequartistą. Szczęśliwy?
"To moja ulubiona pozycja, każdy to wie. Ale decyduje trener. Mi wystarczy to, że gram".

Mówią, że jest pan trequartistą nowej generacji.
"To prawda, że jestem innym trequartistą i właśnie dlatego Allegri stawia na mnie na tej pozycji".

Czuje się pan bardziej piłkarzem utalentowanym czy walczącym?
"Zależy od meczu. Jeśli potrzeba talentu, staram się go dostarczyć, a gdy trzeba walczyć, walczę. Staram się interpretować swoją rolę w sposób, jakiego potrzebuje zespół, ale wiem, że nie jestem klasycznym trequartistą".

Co myśli pan o innym Boatengu - Kingsleyu?
"Jest młody i jeśli będzie dobrze pracować, stanie się dobrym graczem. Strzelił gola, miał dobre wejście do zespołu. Pytała o niego również reprezentacja Ghany".

Pan nie pojechał na mecze kadry.
"Nie powołano mnie. Widać nie byłem wystarczająco dobry".

Nie wydaje się pan zbytnio zawiedziony.
"Byłem, ale co mogę zrobić? Rozmawiałem z selekcjonerem i wyjaśnił mi sprawy. Nie dyskutuje się z decyzjami trenera".

Czuje pan, że wreszcie zmienił się pański charakter?
"Na pewno się zmieniłem. Dojrzałem, stałem się mężczyzną. W Milanie wszyscy są dżentelmenami i uczą cię wielu rzeczy - również poza boiskiem: jak się ubierać, jak się zachowywać. Jestem bardziej otwarty na ludzi".

Cassano był często krytykowany za swoje zachowanie. On też jest dżentelmenem?
"Na swój sposób jest, bo daje radość wszystkim. Zawsze się śmieje, a to dobre dla zespołu. Poza tym widziała pani, jaki zagrał mecz?"

Dla pana to drugi sezon w Milanie. Nadal jest pan zadowolony?
"W Milanie jestem szczęśliwy. Podoba mi się miasto, klub, kibice. Zostanę tu do końca kariery, a przynajmniej tak to widzę w tej chwili. W futbolu mogą się zdarzyć różne rzeczy, ale kiedy jesteś w takim miejscu, nie ma powodu, aby odchodzić".

Czuje się pan odmieniony taktycznie?
"Dużo nad tym pracuję i wierzę, że bardzo się poprawiłem. Allegri tłumaczy mi wiele spraw".

We wtorek będzie pan prawdopodobnie trequartistą słynnego klubu, który zagra na wspaniałym stadionie przeciwko najlepszym na świecie. Podekscytowany tą myślą?
"Po to żyję i gram w piłkę - by doświadczać emocji. To jak film".

Jak się skończy?
"Jeden do jednego".

Messi strzeli?
"Nie. Messi nie."

Dla Milanu wyrówna Boateng?
"Nie. Ja będę musiał myśleć o bronieniu".






tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone