ALBERTO AQUILANI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Panie Aquillani po dwóch i pół miesiąca w Milanie nadal czuje się pan jak w raju?
"Oczywiście. Milanello to piłkarski raj, ponieważ oferuje najlepsze warunki do pracy. Grałem w czterech wielkich klubach, ale tutejsza struktura i organizacja nie ma sobie równych".

Juve było czyśćcem?
"To był kluczowy krok w mojej karierze: po Liverpoolu potrzebowałem ciągłości gry. Być może gdybym nie przeszedł do Juventusu, teraz nie byłbym w Milanie".

Jednak bianconeri nie wykupili pana. Był pan zawiedziony?
"Nie spodziewałem się wykupienia. Cena ustanowiona przez Liverpool była zbyt duża. Juve było okazją, którą wykorzystałem. Działacze próbowali jeszcze raz przed zakończeniem mercato, a potem zgłosił się Milan: lepiej trafić nie mogłem".

Jednakże wcześniej był pan blisko Fiorentiny: dlaczego się pan wycofał?
"Nie wycofałem się, rozmawiałem z Mihajlovicem i wyjaśniłem mu, że mogłem przejść tylko na zasadzie definitywnego transferu. Zaoferowano mi wypożyczenie z prawem wykupu za 12 mln euro i powiedziałem nie. Kwota był zbyt duża i wiedziałem, że nie zostałbym wykupiony".

Ale potem pojawił się Milan i zaakceptował pan wypożyczenie.
"Tak, ale tutaj wykupienie ustalono na kwotę 6 mln euro i jest obligatoryjne po 25 rozegranych meczach. Poczułem się pewniej. Poza tym Milanowi nie można nigdy odmawiać. Zawsze miałem nadzieję, że zostanę rossonerim. Gdy usłyszałem jak mówi się o Panu X, powiedziałem sobie: 'to mógłbym być ja'.".

Dla Milanu zdecydował się pan na redukcję pensji. Zrobiłby pan to również dla innego zespołu?
"Nie wiem. Milan to szczyt, warty poświęcenia".

Pańskie przybycie spotkało się jednak ze sceptyczną reakcją. Przeszkadzała panu etykieta wzmocnienia niskim kosztem?
"Nie odczuwałem pesymizmu wokół mnie. Skupiłem się tylko na wkomponowaniu się w zespół. Nie byłem takim hitem jak Ibrahimovic, ale jestem funkcjonalnym elementem koncepcji gry Allegriego. W pomocy w kształcie rombu mogę grać na każdej pozycji, choć preferuję pozycję półskrzydłowego, ponieważ mogę się włączać, grać bliżej bramki i szukać gola".

Lepsze scudetto czy Liga Mistrzów?
"Być może się wyłamię, ale w tym roku wolałbym scudetto. Gdy zdobyła je Roma w 2001 byłem juniorem, potem otarłem się o nie w 2008 będąc zawodnikiem pierwszego składu, kiedy jeszcze w przerwie meczu ostatniej kolejki byliśmy mistrzami Włoch".

Rozstanie się z Romą było najdelikatniejszym momentem pańskiej kariery?
"Tak, nikt nie będzie w stanie zrozumieć, co dla rzymianina i romanisty oznacza odejście z Romy. Dorastałem z przekonaniem, że mógłbym zostać w Romie na zawsze, tak jak Totti czy De Rossi, ale zamiast tego, w pewnym momencie klub zdecydował się wystawić mnie na sprzedaż. Fakt ten był trudny do zaakceptowania, ale pomógł mi dojrzeć. Bez tego rozstania nie poznałbym innej piłkarskiej rzeczywistości. Liverpool również mi pomógł: w Anglii mają zupełnie inny sposób życia futbolem. Byłem przywiązany do kibiców i było mi żal odchodzić".

De Rossi nadal nie przedłużył kontraktu. Czy on również może opuścić Romę?
"Nie. Jestem pewny, że podpisze i zostanie".

Grał pan z wielkimi mistrzami: Tottim, Gerrardem, Del Piero i teraz z Ibrahimovicem. Który z nich był ważniejszy w szatni?
"Ciężko powiedzieć, jednakże Ibrahimovic jest nieziemski. Ciężko znaleźć takiego jak on: który wie jak być liderem i który potrafi wygrywać mecze".

Brakuje panu Cassano?
"Bardzo. Całe to zdarzenie było traumatyczne. Podczas podróży do Mińska wciąż docierały plotki i była nawet obawa, że może zakończyć karierę. Nie wiedzieliśmy za bardzo w co wierzyć. Na szczęście teraz ma się dobrze. Rozmawiam z nim często przez telefon i mówi mi, że nie może się doczekać powrotu na boisku. Szkoda, że stała mu się krzywda, akurat w najlepszym dla niego momencie. Nigdy nie widziałem go w tak dobrej formie, nawet w Romie. Brakuje go również z ludzkiego punktu widzenia".

Gracie z Nestą Roma przeciwko Lazio na Playstation?
"Nie, Sandro jest za dobry...".

Jak się ma tata Aquilani?
"Radzę sobie lepiej jako piłkarz... To olbrzymia odpowiedzialność. Aurora ma siedem miesięcy, ale ja już myślę o tym, co będzie, kiedy dorośnie. Jednakże dziecko to ciągłe odkrywanie, cieszę się każdą chwilą".

Pana partnerką jest Michela Quattrociocche. Mediolan to idealne miejsce dla tak czarującej pary.
(uśmiecha się) "Czarującej? W rzeczywistości rzadko wychodzimy, jedynie jakaś kolacja. Jednakże dobrze się zaaklimatyzowaliśmy: mieszkamy w centrum, fani są tu spokojniejsi niż w Rzymie. Mamy nadzieję, że zatrzymamy się tu na długo".




tłumaczenie: Camill
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone