LUCA ANTONELLI DLA FORZA MILAN!


Syn "Dustina" zadebiutował w Pucharze Włoch w meczu z Brescią. Sporo go jednak różni od ojca: "On był napastnikiem niskim i szybkim przy starcie, ja jestem wysokim obrońcą i dość wolno zbierającym się do biegu." Jednym z jego idoli jest Baresi, który jako pierwszy ustawił go na obecnie zajmowanej pozycji. Kibic Milanu, który ma nadzieje że będzie czerwono-czarny przez całe życie.

Znaki szczególne: wysoki, żwawy, lepszy na długim dystansie niż na starcie. Całkiem inny niż jego ojciec Roberto, który jest jednym z wielu bohaterów pamiętnego scudetto, które dało Milanowi gwiazdkę w 1979 roku. Luca Antonelli to jeden z ostatnich "produktów" szkółki Milanu, który wszedł do pierwszej drużyny. Ancelotti pozwolił mu zadebiutować na San Siro przeciwko Brescii w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Włoch i młody Antonelli świetnie tę okazję wykorzystał. "Całkiem nieźle zaprezentował się syn 'Dustina'. Świetnie skracał pole gry, był punktualny, idealnie dośrodkowywał." Tak napisał po tym meczu dziennikarz Tuttosport, Claudio Casagrande i wystawił mu notę 7. Najlepszy na boisku razem z Borriello (autora dwóch goli). Podobnie oceniali go także dziennikarze z innych sportowych gazet, którzy jednomyślnie dali mu notę 6,5.

Kiedy dowiedziałeś się, że zadebiutujesz?
W dniu meczu. Ancelotti powiedział mi: "Bądź spokojny i graj tak jak umiesz." Krótkie słowa, które wziąłem do siebie. Byłem wtedy bardzo podekscytowany.

Na boisku nie było widać żebyś był spięty i stremowany.
To zasługa moich kolegów z drużyny, którzy zawsze dają mi wiele dobrych rad, a zwłaszcza jednego, Billy'ego Costacurty. To wzór do naśladowania na boisku jak i poza nim. Debiut u jego boku dał mi wielką pewność siebie.

Co Ci powiedział Twój ojciec?
Pogratulował mi, ale było mu trochę smutno, że nie widział tego meczu. Niestety obowiązki zawodowe nie pozwoliły mu przyjechać na San Siro, a mecz nie był pokazywany w telewizji. Obejrzał spotkanie później na Milan Channel i następnego dnia kupił wszystkie gazety żeby porównać w nich oceny mojej gry.

Jaki Twój ojciec miał wpływ na to, że zostałeś piłkarzem?
Decydujący. Zwłaszcza na początku. Śledził moje poczynania od samych początków w najmłodszej kategorii wiekowej jeszcze w Pro Lissone i później w Monzie. Kiedy przyszedłem do Milanu zawsze powtarzał mi, że mam słuchać wszystkich rad trenerów i weteranów w szatni Milanu. Tak też robię do dzisiaj.

Dustin (tak nazywano Roberto Antonellego z powodu podobieństwa do Dustina Hoffmana) zostawił po sobie wiele dobrego w Milanie.
Wiem. Żałuję tylko, że nie mogłem wtedy tego oglądać, bo kiedy się urodziłem nie grał już w Milanie. Mogłem go podziwiać tylko w różnych powtórkach na Milan Channel i czytając gazety, które o nim pisały.

W czym jesteście podobni do siebie?
W niczym. On był niskim napastnikiem i miał niesamowity start do piłki. To była jego największa broń. Ja jestem wysokim obrońcą, dość wolnym na starcie. Pierwsze metry dla mnie są zawsze najtrudniejsze. Dopiero później nabieram szybkości.

Przeciwko Brescii nie wydawałeś się być wolnym.
Ale w rewanżu popełniłem błąd, który kosztował nas utratę gola.

Z jakich piłkarzy bierzesz przykład?
Z Maldiniego i Baresiego. To moi idole z najmłodszych lat. Paolo również daje mi wiele rad i jest bardzo pomocny. Dla mnie to wielka radość grać u jego boku. Poza tym jestem od zawsze kibicem Milanu. W tamtym roku parę razy jeździłem za drużyną, nawet na wyjazdy. Pamiętam doskonale mecz w Turynie przeciwko Juventusowi.

Od Ancelottiego do Tassottiego poprzez Baresiego, Galliego, Evaniego i Eranio. Także na ławkach trenerskich biją czerwono-czarne serca.
To jest dodatkowa siła tej drużyny. Przykład, który powinni brać wszyscy. Nie bez powodu mówi się, że jak raz założysz na siebie czerwono-czarną koszulkę to będziesz ją mieć na sobie przez całe życie.

Zanim ją założyłeś miałeś jednak dość długi epizod w Monzie. To kolejny klub, który potrafi wspaniale wychowywać młodych piłkarzy.
Dokładnie. W Monzie grałem przez 6 sezonów i w naszej grupie zawsze zajmowaliśmy czwarte miejsce za Milanem, Interem i Atalantą. Najlepszymi w całych Włoszech.

Zawsze grałeś jako lewy obrońca?
Nie, w pierwszych latach grałem z przodu, tak jak mój ojciec. W Monzy trener Farina przestawił mnie na lewą stronę i grałem jako ofensywny pomocnik lub skrzydłowy napastnik, zależnie od sytuacji. Dopiero trener Baresi ustawił mnie na lewej obronie w tamtym roku w Primaverze.

Teraz dzielisz swoje obowiązki między Gallim a Ancelottim.
Także im zawdzięczam bardzo wiele. Trener Primavery jest bardzo uważny i skrupulatny. Bardzo dużo uwagi zwraca na fazę obronną. Jeśli chodzi o Ancelottiego to dał mi on największą radość w sezonie poprzez debiut w pierwszej drużynie. Będę mu zawsze wdzięczny z tego powodu.

Komu chciałeś zadedykować Twój pierwszy występ w Milanie?
Mojej rodzinie, która pozwoliła mi stać się tym, kim jestem i mojej dziewczynie Eleonorze.



tłumaczenie: Sonar
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone