CARLO ANCELOTTI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Nigdy nie powiedział, że jest najlepszy, bo to nie w jego stylu. Nawet tak nie pomyślał, bo kocha normalność. W ten sposób, gdy w sobotę 22-go przed meczem Milan - Parma otrzyma bagrodę ESM (Europejskich Magazynów Sportowych) dla najlepszego trenera Europy sezonu 2006/07, Carlo Ancelotti może się zastanowić nad motywami tego uznania. Tryumf w Lidze Mistrzów byłby dobrą odpowiedzią, ale nie jedyną. Za tym zwycięstwem i światowym szacunkiem, jakim cieszy się Ancelotti, stoją praca i zachowanie. W zeszłym roku w pewnych momentach był bardziej psychologiem i motywatorem niż trenerem. Tylko szkoleniowiec z jego ludzkimi cechami potrafiłby poskładać grupę, która wydawała się być rozbita na drobne kawałki i pierwszego dnia wiosny poderwać ją do lotu, którego nikt już nie powstrzymał. Teraz pomyślny wiatr wiejący od Aten znalazł przeszkodę: sprawa Ronaldo wzbudza polemikę. Ancelotti jednak wykorzystuje wydarzenia wokół Il Fenomeno, by ujawnić projekt: Milan silniejszy od każdego problemu.

Panie Ancelotti, gdyby na początku sierpnia było wiadomo, ile potrwa pauza Ronaldo, poprosiłby pan o kolejnego napastnika?
Nie. To jedynie problem chwilowy. Mamy Inzaghiego i Gilardino. Oni dwaj wystarczą. W styczniu będziemy mieć też Pato, który jest inwestycją na przyszłość.

Proszę porównać włoskie początki Pato z włoskimi początkami Kaki.
Z punktu widzenia charakteru Pato wydaje mi się być bardziej nieśmiały. Na treningach zadziwia nas tak, jak zadziwiał nas Kaká. Pato jest bardzo uniwersalny. Może grać z każdym z naszych napastników, bo jest bardzo ruchliwy, ma ciąg na bramkę, ale także umie podawać.

Kaká umie grać jako cofnięty napastnik?
Wierzę, że tak. Ale przed meczami nie daję mu żadnych wskazówek dotyczących pozycji. To on ma wybierać rozwiązania, decydować o tym, czy przesunąć się do przodu, czy cofnąć się o dziesięć metrów. Kaká podąża za swoim instynktem i mi to odpowiada.

Złota Piłka jest już przesądzona?
Jeśli nie dadzą jej Kace, przykuję się łańcuchem przed siedzibą France Football.

Kogo jeszcze pan widzi na podium?
Cristiano Ronaldo i Pirlo.

A Ibrahimovic?
Tuż za nimi. Jest świetny, ale ja jestem milanistą, więc…

Co może dać waszej obronie Maldini?
Jakość i doświadczenie. On jest… wszystkim.

Jego obecność będzie zawadzać?
Niby dlaczego? Trzymanie go na ławce nie jest trudne. Nigdy nie było. Gra, bo na to zasługuje i on to wie.

Jesteście już skoncentrowani na wyjeździe do Tokio?
Tylko z punktu widzenia logistycznego. W najbliższych dniach zdecydujemy, jak podejść do kwestii podróży. Te rozgrywki są naszym pierwszoplanowym celem na ten sezon, ale zajmiemy się nimi we właściwym momencie.

Wygranie Klubowych Mistrzostw Świata zamknęłoby wasz cykl?
Nie. Ta drużyna może dokonać jeszcze więcej. Są w niej gracze, którzy już osiągnęli dojrzałość - myślę na przykład o Pirlo i Gattuso - oraz tacy, którzy ją osiągają - Oddo i Jankulovski. Kiedy wszyscy osiągną szczyt możliwości, będziemy się bawić. Prawdziwego Milanu prawdopodobnie jeszcze nie widzieliście.

Jaki jest cel?
Zawsze grać jak w spotkaniu Milan - Manchester.

Serie A jest jedyną z wielkich lig, w której nie ma zagranicznych trenerów.
Włoska szkoła jest ważna, dobrze zorganizowana i bezcenna, bo uczy wielu aspektów gry. Nie ma się co dziwić, że nasi trenerzy wyjeżdżają z kraju i tam wygrywają.

Pan nigdy nie został zwolniony.
To prawda. Zawsze trafiałem do klubów, które dobrze mnie wspierały. A to wielkie szczęście.

Co dla pana znaczy szansa strącenia Rocco z pierwszego miejsca wśród trenerów z największą ilościa meczów w historii Milanu?
To dla mnie ważny cel. Pracuje się nie tylko po to, by wygrywać, ale także po to, by zostawić po sobie ślad. Prymat w tej dziedzinie będzie dla mnie olbrzymią satysfakcją.

Jakie ślady zostawił pan w ciągu swoich pierwszych sześciu lat w Milanie?
Z technicznego punktu widzenia cykl zwycięstw mówi sam za siebie. Ale jeszcze bardziej jestem zadowolony z kontaktów międzyludzkich. Niektórzy mówią, że zwycięstwa przynoszą klubowi spokój. Dla mnie jest odwrotnie: spokój i zgranie przynoszą wyniki.

Jakie odczucia wzbudza nowy sezon?
Zdecydowanie pozytywne. Wygranie Ligi Mistrzów pcha nas do przodu i daje bardzo wiele.

Czy zmniejszyła się strata do Interu?
Dla mnie ta różnica przestała istnieć: Inter, Milan i Roma mają jednakowe szanse na scudetto. I kto wie, czy Juve się nie włączy.

Emerson jest gotowy?
Prawie. Musi grać, żeby osiągnąć właściwa kondycję, a to nadejdzie wkrótce.

W pierwszych trzech meczach zmieniał pan tylko napastników. W najbliższych spotkaniach będzie miejsce dla innych?
Na pewno wraz z rozpoczęciem Ligi Mistrzów. Mamy bardzo wyrównany skład.

Gourcuff był zły, że w Montecarlo siedział na trybunach. Nadal na niego stawiacie?
Przyjście Emersona zwiększa konkurencję i Gourcuff musi to zrozumieć. Jest mniej miejsca, ale to będzie też dodatkowy bodziec, by dawać z siebie wszystko. Gourcuff jest taki sam jak przed rokiem.

To nie jest komplement. W tym wieku powinien się rozwijać.
Nadal może to robić. Talentu mu nie brakuje.

Czego oczekuje pan od Gilardino?
Że będzie robił to, co potrafi najlepiej. We wrześniu nigdy nie miał szczytu formy, więc się nie martwię. W pierwszym roku w Milanie grał bardzo dobrze, w drugim wystarczająco dobrze.

W czym tkwi jego problem?
W powolnym dojrzewaniu. Ale każdy ma swoje tempo dojrzewania. Gra w wielkim zespole jest trudna, nawet jeśli Milan jest klubem, który nie przygniata zawodników presją.

Wygranie poprzedniej edycji Ligi Mistrzów jest majstersztykiem pańskiej kariery?
To był cel najtrudniejszy do osiągnięcia, zwycięstwo najpiękniejsze i najbardziej odczuwalne. Do grudnia byliśmy praktycznie nieprzygotowani, potem wszystko się zmieniło.

Trudno współpracować z prezydentem takim, jak Berlusconi?
Wręcz przeciwnie. Często rozmawiamy, on pyta o drużynę, ale nigdy nie narzucał mi niczego i tego nie zrobi. Nie jest ciężarem. Co więcej, gdyby pojawiał się częściej, byłoby mi łatwiej kierować zespołem.

Drogi Ancelotti, teraz to sam się pan prosi…


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone