CARLO ANCELOTTI DLA IL GIORNALE


Spróbujemy jednym słowem określić ten rok w wykonaniu Milanu?
Był zaskakujący, od początku do końca. Prezydent Berlusconi miał rację: byliśmy silniejsi od zazdrości, pecha i w szczególności od niesprawiedliwości.

Ma pan nadal ochotę mówić o Moggiopoli?
Oczywiście. Również dlatego, że w międzyczasie druga część dochodzenia prowadzonego przez Prokuraturę w Neapolu rzuciła nowe światło na te wydarzenia. Widać wyraźnie, że Milan nie był częścią systemu Moggiego, ale jego ofiarą z racji bezpośredniej rywalizacji z Juve.

Mimo to znaleźli się tacy - od Vieiry zaczynając, a na Morattim kończąc - którzy protestowali przeciwko udziałowi Milanu w Lidze Mistrzów…
Ja jestem żywym dowodem na uprzedzenie w stosunku do Milanu i od razu mówię, o co chodzi. Byłem przesłuchiwany przez sąd powszechny i sportowy. W jednym przypadku pytano mnie o fakty związane z działalnością Moggiego, gdy pracowałem z nim w Juve; w drugim natomiast o rolę Meaniego. I kiedy powiedziałem, że przy meczach wyjazdowych Meani przygotowywał listę zawodników, którą trzeba przedstawić sędziemu, śledczy szturchali się łokciami i ironizowali.

Czy to prawda, że zgoda Berlusconiego na zakup Ibrahimovica przyszła o kilka godzin za późno?
Tak. Braida zadzwonił do jego agenta, ale usłyszał: przykro nam, właśnie jedziemy podpisać kontrakt z Interem. Mieć dwa miesiące na przygotowanie mercato to nie to samo, co zaimprowizować je w dwa dni.

Który moment był tym najciemniejszym?
Początek sezonu w Lidze Mistrzów. Miałem 10 dni na przygotowanie pierwszego meczu z Crveną Zvezdą w rundzie eliminacyjnej. Mało kto o tym pamięta, ale na boisko wystawiłem linię obrony w składzie: Cafu, Simic, Costacurta i kontuzjowany Serginho.

Mówi się, że siła Milanu była umiejętność przetrawienia tych wszystkich porażek, kontuzji, punktów karnych. Jak tego dokonaliście?
Gdzie indziej szatnia by eksplodowała. U nas działacze zdawali sobie sprawę z problemów, zespół pozostał zwarty, a ja nie szukałem alibi. Sekretem jest to, o czym mówi Gattuso.

Czyli?
Nie było ani jednej kłótni w Milanello. A tych nie brakowało w bardziej szczęśliwych sezonach. Napięcie pozostało za bramami. Po remisie 0-0 z Toro sięgnęliśmy dna, mieliśmy 11 kontuzjowanych. Podnieśliśmy się wygrywając w Udine przed przerwą świąteczną.

Potem narodził się pomysł skorygowania ustawienia poprzez usunięcie jednego napastnika i zastąpienie go pomocnikiem. Czyja to zasługa?
Mówiłem o tym Ambrosiniemu jeszcze latem, ale on nie mógł się wyleczyć, więc musiałem odłożyć ten eksperyment. Doznał kolejnego urazu z Arezzo w Coppa Italia, wydawał się był skończony, a jednak okazał się był psychologicznym fenomenem. Powiedziałem mu: a teraz bandaże na bok i wchodzisz na boisko. Wszedł i już go nie opuścił. Mając go z tyłu, mogłem zwolnić Kakę i Seedorfa z założeń taktycznych.

A punkt zwrotny w Lidze Mistrzów?
Sukces w Monachium. Tam zmieniliśmy trend, zrozumieliśmy, że Ateny nie są tak daleko. Chociaż niektórzy mówią tylko i wyłącznie o meczu z Manchesterem.

Kto?
W Hiszpanii, na zgrupowaniu Adidasa spotkałem Zidane'a. Powiedział mi, że zastygł przed telewizorem oczarowany tym - jak go określił - perfekcyjnym meczem.

Przy okazji powrotu z Aten po raz pierwszy widzieliśmy Ancelottiego podburzonego, śpiewającego tej nocy na San Siro. Co się stało?
Oszaleliśmy wszyscy: Galliani, zawodnicy, ja oczywiście też. To doświadczenie zaowocuje w trudnych momentach. Powiedziałem to moim zawodnikom. Obaliliśmy mit, według którego po pięciu latach trzeba zmienić otoczenie, zespół i szatnię.

Kaká zostanie w Milanie do końca kariery?
W tym roku wygra Złotą Piłkę, nie widzę innej możliwości. A to pomoże Milanowi. Kto uważa, że Złota Piłkę wygrywa się pieniędzmi Realu, niech jeszcze raz przejrzy listę nagrodzonych.

Słyszał pan, że chłopak zachował czystość do ślubu?
To decyzja, która zasługuje na wielki szacunek i znamionuje specjalne walory. Kto jest obdarzony wielką wiarą i umiejętnością panowania nad instynktami, ten jest świetnym człowiekiem.

Jak ocenia pan przyjście Ronaldo?
Grał malutko, a trenował bardziej pod kątem kolejnego sezonu. Od 23 lipca będę oczekiwał znacznie więcej.

Mówi się o Edmilsonie. Jaki to gracz?
To pomocnik, który kiedyś był środkowym obrońcą. Przypomina Desailly'ego.

Drogba przesyła Milanowi sygnały dymne…
Mówiłem, że jest wielu takich, których nikt by się nie spodziewał.

Tymczasem Gilardino wycofał swoje deklaracje…
Były niezrozumiałe. Teraz to już inna sprawa.

Jak w przyszłym roku będzie grać Milan?
Przez większość dwoma napastnikami i Kaką, ale ustawienie z Monachium nie zostanie zapomniane i w razie potrzeby powróci.

Pogodził się pan z Donadonim?
Często rozmawiamy i nigdy się kłóciliśmy. Wykonał świetną robotę, odrabiając straty z początku. Pogratulowałem mu odwagi, jaką jest postawienie na młodych Quagliarellę i Di Natale.

To prawda, że myślicie o tym, by w styczniu zrobić powtórkę z Malty, tym razem w Miami?
Miami? Tam się jeździ na wakacje. My musimy pracować.

Co pan myśli o pomyśle, by do Japonii lecieć przez USA z noclegiem w Los Angeles?
Trzeba to przemyśleć. Jeden z piłkarzy zaproponował, by zrobić eksperyment, wysyłając na zwiady Meerssemana…


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone