CARLO ANCELOTTI DLA 'FORZA MILAN!'


Nazwać go trenerem to za mało. Carlo Ancelotti kończy swoją tygodniową pracę w momencie, gdy wychodzi na boisko, by usiąść na ławce. Oczywiście, razem z Tassottim prowadzi drużynę, dokonuje potrzebnych zmian, bierze udział w porażkach i zwycięstwach swoich chlopakow, ale swoja najtrudniejszą pracę wykonał już w ciągu tygodnia. W dzisiejszych czasach trener takiej drużyny, jaką jest Milan, złożonej z wielkich pilkarzy o różnych charakterach, musi być dobry przede wszystkim w kierowaniu grupą. Musi przedstawić piłkarzom ich zadania, znajdując odpowiednią równowagę pomiędzy stanowczością i przekonaniem co do swoich racji a przyjaźnią i sympatią. To czyni z Ancelottiego wielkiego trenera z sukcesami.

Porozmawiajmy o twojej pracy w Milanie i generalnie o twoim trenerskim życiu. Kiedy dotknąłeś dna, a z drugiej strony wzniosłeś się na szczyty jako trener Milanu?
Dość łatwo powiedzieć, że noc w Manchesterze, noc zwycięstwa w Lidze Mistrzów przeciw Juventusowi, jest najprzyjemniejszym wspomnieniem w mojej trenerskiej karierze. Nie tylko z powodu zwycięstwa w finale, ale także dlatego, że był to wspaniały sezon grany na wysokim poziomie przeciwko wielkim drużynom. Najniższego punktu dotknąłem w Bolonii, kiedy to pare miesięcy po moim przyjściu do Milanu bałem się, że nie osiągnę minimum sezonowego, czyli kwalifikacji do eliminacji Ligi Mistrzów. Prezydent Berlusconi poprzedniego lata sięgnął głębiej do portfela, by wzmocnić drużynę, więc zawód byłby ogromny.

Jaki mecz chciałbyś, by Milan często powtarzał? Który z kolei przyprawia cię jeszcze dziś o dreszcze?
Dwa mecze, które są ściśle związane z moimi trenerskimi początkami w Milanie, a zarazem mecze, które doprowadziły nas do finału w Manchesterze. Najpiękniejszy i najbardziej spektakularny był ten zwycięski 4:0 w La Corunii przeciw Deportivo. Być może przypominam sobie ten mecz milej od innych dlatego, że był to Milan, który dopiero rodził się w moich rękach i niósł ze sobą pierwsze emocje. Niemile wspominam natomiast porażkę 0:4 w Pucharze UEFA przeciw Borussi Dortmund. Wynik mógł być jeszcze wyższy. Biorąc pod uwagę, że miało to miejsce mniej więcej w tym samym czasie, co porażka w Bolonii, można spisać to na karb trudnych początków.

Który mecz chciałbyś obejrzeć jeszcze raz?
Sezon, w którym zdobyliśmy scudetto jest kolejnym niezapomnianym okresem w mojej karierze. Właśnie w tych rozgrywkach odnieśliśmy zwycięstwo 3:1 nad Juventusem w Turynie po dwóch golach Seedorfa i jednym Shevchenki. To zwycięstwo dało mi niemal pewność, a przynajmniej silne przekonanie, że sięgniemy po tytuł. O scudetto walczyliśmy z niesamowicie silną Romą.

Jaki był najpiękniejszy gol twojego Milanu?
W sezonie, w którym zdobyliśmy scudetto, graliśmy w styczniu 2004 roku ważny mecz w Rzymie. Pierwsza bramka Shevchenki po podaniu Seedorfa to jedna z najpiękniejszych bramek, jakie pamiętam.

Jakie wydarzenie sprawiło ci największą przyjemność z trenerskiego punktu widzenia?
Latem 2003 roku udało mi się stworzyć z grupy klasowych piłkarzy zespół. Osiągnęliśmy to wspólnie poprzez rozmowy i pełną dyspozycyjność. Wymagało to od każdego z nas pewnego poświęcenia, w efekcie udało nam się stworzyć jedną z najsilniejszych drużyn na świecie.

Jakiego piłkarza i trenera spoza Milanu cenisz najbardziej za walory pozapiłkarskie?
Alexa Del Piero i Carlo Mazzone. Obu podziwiam z tych samych powodów: za ich silny charakter i wspaniałą osobowość.

A ze względu na posiadane umiejętności?
Del Piero jest wielki także ze względu na sportową klasę, nie ma co do tego wątpliwości. Wizytówką współczesnej piłki nożnej jest z kolei Ronaldinho. Jeśli chodzi o trenera to jednym z lepszych jest Hiddink, udowodnił to w klubach i reprezentacjach, jakie trenował.

Który sędzia wydaje ci się najbardziej sympatyczny?
Nie istnieje jakiś szczególny powód, ale najbardziej sympatyczny wydawał mi się zawsze Dondarini.

Jaki stadion fascynuje cię w sposób szczególny?
Pomijając San Siro, gdy wchodzę na Santiago Bernabeu czuję niesamowite emocje. Może z powodu mojej piłkarskiej przeszłości...

Barwy klubowe, które były ci najbliższe?
Manchesteru United, klubu, który może pochwalić się wieloma sukcesami i piękną historią. Jego barwy reprezentowali legendarni pilkarze.

Jakie elementy warsztatu trenerskiego cenisz w sobie najbardziej, a jakie z kolei najmniej?
Za jedną z moich największych zalet uznać mogę spokój. Czasem jednak to mnie gubi. Powinienem bardziej polegać na swoim instynkcie trenerskim, tak w trakcie codziennej pracy, jak i podczas spotkań.

Jaki zawód chciałbyś wykonywać, gdybyś nie związał się z piłką?
Chciałbym być chirurgiem. To wielcy ludzie, którzy w codziennej pracy ponoszą ryzyko, muszą mieć stalowe nerwy, a z drugiej strony niosą pomoc, walczą z chorobami, wreszcie ratują innym zdrowie, a często nawet życie.

Twoje marzenie zawodowe?
Po zakończeniu pracy w Milanie, co mam nadzieję nastąpi jak najpóźniej, chciałbym zostać selekcjonerem reprezentacji narodowej.

Jakie jest twoje motto?
Może nie jest oryginalne, ale je wyznaję: Spokój jest siłą człowieka.



tłumaczenie: Sonar
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone