CARLO ANCELOTTI DLA ‘FORZA MILAN!’

W dzień po przegranym meczu z Udinese (26.01; 0:1) Carlo Ancelotti udzielił wywiadu miesięcznikowi ‘Forza Milan!’, który zamieszczamy poniżej:

Czy jest pan zadowolony z postawy zespołu?
Bardzo. W Udine zagraliśmy źle, zasługując na porażkę. Ale spoglądając na drogę, jaką mamy za sobą, zaznaczoną 12 zwycięstwami w 17 meczach, nie mogę zrobić nic innego jak podziękować chłopcom. Pracujemy od 1 lipca i jak do tej pory gramy o wszystkie trofea, które sobie postawiliśmy za cel. Trudności zaczynają się teraz: kontynuować tak, by wzbogacić gablotę z trofeami.

Jak udało się pogodzić tak liczną i bogatą w znakomitości grupę piłkarzy?
Piłkarze zawsze pracowali z wielką chęcią. Wszyscy, bez wyjątku, poczuli duch Milanu i zrozumieli cele postawione przed zespołem. Każdy, kto wychodził w pierwszym składzie, pokazywał, że zasługuje na takie wyróżnienie. Także to jest powodem wielkiej satysfakcji.

Która formacja poczyniła największe postępy w tych miesiącach?
Obrona. Stanowiła wielką niewiadomą, kiedy postanowiliśmy postawić na dość ofensywne ustawienie. Pojawiły się głosy, że może mieć kłopoty i spadnie na nią największe obciążenie. Wielkie poświęcenie ze strony wszystkich przyczyniło się do osiągnięcia założonego celu, który po pierwszej rundzie pozwolił nam legitymować się zarówno najlepszym atakiem, jak i obroną.

Jakie zmiany dokonały się w porównaniu z pierwotnym założeniem?
Początkowy okres charakteryzował się polotem płynącym z nowości. Udawało się nam prezentować błyskotliwą piłkę. Rywale nie znali nas, co znajdywało odbicie w spektakularności naszej gry. W ostatnich tygodniach roku naszym znakiem rozpoznawczym stała się konkretność. Mimo, iż nie graliśmy bardzo dobrze, wygraliśmy cztery mecze po 1:0 z Interem, Realem, Romą i Borussią, sygnalizując solidność.

Spojrzenie na przyszłość...
Każdego dnia pracujemy z konkretnym celem: połączyć piękną grę z wynikami. Wygrywać i bawić. To jest wybór dokonany przez klub zeszłego lata i podążamy w tym kierunku. Myślę, że chodzi o zmianę w ‘być’ zespołu i mentalności piłkarskiej drużyny. Czasami udaje się osiągnąć tą magiczną miksturę, innym razem nie. Ale jesteśmy spokojni, bo zawsze do niej zmierzamy. Kiedy idą za tym zwycięstwa tak jak te z Deportivo, czy Chievo, jesteśmy zadowoleni. A ja jeszcze bardziej.


Carlo Ancelotti dokonał ponadto oceny postawy zespołu w pierwszej części sezonu.


liga
Najpiękniejszy mecz: Z pewnością Atalanta-Milan. Zespół zaprezentował piłkę najwyższej próby. Innym
pięknym meczem pod względem gry, były derby. Dobrze rozegrane spotkanie, które zaowocowało dobrym wynikiem.

Najgorszy mecz: Palma pierwszeństwa należy się z pewnością meczowi Juventus-Milan. Trudny mecz, w
którym zagraliśmy ze złym podejściem. Nie wzięliśmy pod uwagę jakości gry Juventusu płynącej z szybkości i kontrataków.

Przełom: Nie powiem o tylko jednym meczu. Chciałbym znów przytoczyć derby i dodam zwycięstwo nad
Bologną. Także w Bergamo zagraliśmy dobrze. Mecz, który dał zespołowi pewność siebie i
przekonanie na co go stać. Nie zapominam także o meczu Modena-Milan: po meczach kwalifikacji do
LM było to pierwsze oficjalne spotkanie, do którego podeszliśmy z wielką determinacją i wygraliśmy
w wielkim stylu.

Największe męki: Udinese na San Siro sprawiło nam ogromne kłopoty i potwierdziło to w meczu rewanżowym.
Nie zaprezentowaliśmy błyskotliwej gry. Gol tuż przed końcem spotkania dał nam trzy punkty, które postrzegam za niezwykle ważne na naszej drodze do scudetto.

Porażki: O meczu z Juventusem już powiedziałem. W meczu z Chievo z kolei, nie zasłużyliśmy na nią: w tym
meczu skumulowały się wszystkie błędy w defensywie, które kosztowały nas utratę punktów.


Liga Mistrzów
Największe męki: spoglądając na nasz dotychczasowy marsz sprawia wrażenie pełnego entuzjazmu. Ale gdyby
nie przejście Slovana w rundzie eliminacyjnej, być może mówilibyśmy o zupełnie innym bilansie. Te dwa mecze okazały się bardzo trudne, szczególnie w rewanżu strasznie się namęczyliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy absolutnie popełnić błędu i gdy straciliśmy bramkę na 1-2 do gry wkradła się nerwowość.

Przełom: Bez wątpienia mecz z Deportivo. Tamtego wieczora zagraliśmy perfekcyjne spotkanie, to była
prawdziwa niespodzianka. To dodało nam entuzjazmu przed meczami o awans z zespołem, który miał być najgroźniejszym rywalem w grupie, Bayernem.

Najbardziej podbudowujący: Mecz w Hiszpanii ze względu na grę, a ten w Monachium za końcowy wynik.
Podchodziliśmy do tego meczu z nadziejami na dobry rezultat. Stadion Olimpijski to bardzo trudny teren, to zwycięstwo wypełniło moje serce dumą.

Najbardziej spektakularny: To z Realem, było najbardziej pretiżowym z dotychczasowych zwycięstw.
Pokonanie nalepszego zespołu Europy nie jest sprawą małego kalibru. Ale najładniejszy spektakl zaprezentowaliśmy, powtórzę, w meczu z Deportivo.

Porażki: Już mieliśmy w kieszeni awans, z pewnościa przydarzył nam się dołek wynikający z braku napięcia
meczowego. To były jednak przydatne mecze, pozwalające dać szansę tym, którzy jak do tej pory nie grali zbyt wiele.


Coppa Italia
Największa satysfakcja płynie z faktu, iż potrafiliśmy zachować takie samo podejście i chęć gry, jak w meczach ligowych i w Lidze Mistrzów. Na wszystkich frontach zawsze graliśmy z odpowiednim nastawieniem, a braki koncentracji przytrafiły się w stosunkowo niewielu meczach patrząc ile mamy ich już za sobą. Mecz rewanżowy z Chievo był absolutnie spektakularny. Kiedy gra się w ten sposób, zbliża się do doskonałości. Nie wydaje mi się, by można było zagrać lepiej, niż to uczyniliśmy.
 
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone