MARCO AMELIA DLA TUTTOSPORT


Marco Amelia, Boże Narodzenie nie przyniosło pięknych prezentów: porażka z Romą i Barcelona w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
"W lidze nasz bilans jest i tak pozytywny. Przegraliśmy z wielką drużyną, ale musimy iść własną drogą. Na początku płaciliśmy za liczne zmiany, teraz robimy postępy".

A Barcelona?
"Powiedzmy, że nie mieliśmy szczęścia. Na papierze są najmocniejszą drużyną świata, odejście Guardioli nie odbiło się na nich, nadal nie pozwalają na zbyt wiele rywalom".

Znacie ich jednak dobrze...
"Tak, graliśmy z nimi cztery razy w zeszłym sezonie. Grają mniej więcej to samo, jednak - jak wszyscy - mają słabe punkty i w ciągu 180 minut mogą do czegoś dopuścić. Miejmy nadzieję, że podejdziemy do tego dwumeczu w dobrej kondycji".

Ciężko będzie w nadchodzących tygodniach nie śnić po nocach o Messim.
"Jest fenomenalny. Musimy postarać się sprawić, by nie zbliżał się do bramki, chociaż on ma takie umiejętności, że mógłby przedryblować wszystkich. A jego strzały... wydają się być łatwe, nieszkodliwe, ale łapie bramkarzy w odpowiednim czasie".

Niezależnie od porażki na Olimpico, w ostatnim czasie pozbieraliście się. Zaiskrzyło dzięki odrobieniu strat w Neapolu czy dzięki wizytom Berlusconiego?
"Z psychologicznego punktu widzenia remis 2:2 na San Paolo zrobił bardzo wiele. Początek sezonu był trudny, bardziej niż przypuszczaliśmy. Odbiły nam się czkawką letnie odejścia. Potrzebowaliśmy zaufania, a to przychodzi tylko dzięki dobrym występom. W Neapolu ułożyło się fatalnie, ale mieliśmy siłę się podnieść".

Jest to też zasługa słów prezydenta?
"Berlusconi potrafi wydobyć z ciebie nawet to, czego myślisz, że w sobie nie masz. Wystarczy jedno spojrzenie, jedno słowa. To charyzmatyczna postać".

Powrót Milanu zbiegł się w czasie z decyzją Allegriego o tym, by postawić na pana w bramce. Czuje się pan podstawowym graczem?
"Czułem się nim również wtedy, gdy grałem mniej. Jasne, w przeszłości popełniałem błędy, bo nie jest łatwo wyjść na boisko w ostatniej chwili po 2-3 miesiącach na ławce. Kiedy jednak trzy lata temu wybrałem Milan, moim celem było stanie się podstawowym bramkarzem i wciąż na to pracuję".

Ale czy zmieniło się coś w porównaniu z przeszłością?
"O to należałoby się zapytać Allegriego. Do zeszłego sezonu była jasna hierarchia i jako profesjonalista szanowałem to. Dziś jestem szczęśliwy z szans, jakie od niego otrzymuję".

Abbiatiemu kończy się kontrakt, pan ma nadal dwa lata. Przyszłość należy do pana?
"Metryka pokazuje trzydzieści lat, ale w środku czuję się jak dwudziestolatek... Chcę być częścią tej drużyny, która - ze względu na DNA klubu - chce znów wygrywać we Włoszech i pokazywać się z dobrej strony w Europie".

A propos młodych: zna pan El Shaarawy'ego z czasów gry w Genoi. Spodziewał się pan takiej eksplozji talentu?
"Jeśli ktoś ma określone cechy, to się wybije. Stephan pokazał swoje umiejętności w Genui. Szczerze mówiąc wtedy był jeszcze szybszy. Teraz nabrał masy i lepiej znosi zderzenia z rywalami w biegu. Poza umiejętnościami, pokazuje również swoją osobowość, biorąc na siebie odpowiedzialność. W zeszłym sezonie miał swoje okazje i je wykorzystał. Allegri nie zapomniał o tym i to jest tego rezultat".

Ile czasu będzie potrzeba, abyście znów byli zwycięscy?
"Strefa Ligi Mistrzów zbliżyła się, a dwa miesiące temu wydawała się być jedynie złudzeniem... Będziemy musieli być bardziej regularni, bo wszyscy nasi rywale - poza Juve - mieli i będą mieli wzloty i upadki".

Juve jest z innej planety?
"To drużyna najbardziej gotowa. Ma solidne podstawy, a scudetto zdobyte w ten sposób bardzo pomaga psychologicznie".

Bianconeri będą waszymi rywalami w Pucharze Włoch 9 stycznia.
"Podobnie jak w Lidze Mistrzów, nie mieliśmy szczęścia. To będzie interesujące starcie i test, który oceni naszą siłę. Bardzo zależy nam na tym pucharze".

Czy może być to dla was trampolina?
"Zdobycie go daje kopa, poprawia poczucie własnej wartości. Straciliśmy wielu piłkarzy, którzy zdobyli liczne trofea. Dziś w kadrze są ludzie, którzy jeszcze niczego nie wygrali".

Styczniowe mercato mogłoby pomóc?
"Nie wiem, co może się wydarzyć. Jako przyjaciel i kolega z drużyny cieszyłbym się, gdyby Robinho i Pato zostali, ale już..."

Mówi się o Balotellim jako następcy Pato.
"Nie znam Mario zbyt dobrze. Myślę, że miał szczególne momenty w swoim życiu i uważam, że przyjście do Milanu mogłoby wyjść mu na dobre. Jest to otoczenie, które nie pozwala ci na pewne zachowania. I jestem pewien, że on chciałby pokazać, iż jest wielkim graczem".

Berlusconi zdaje się woleć Nianga.
"To kolejny młodzieniaszek, ale zaskoczył mnie charakterem. Jest taki jak trzeba. To prawda, zrobił parę głupot, ale ja też prowadziłem samochód przed uzyskaniem prawa jazdy".

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone