MASSIMO AMBROSINI DLA CORRIERE DELLA SERA


Siłą rzeczy odkrywasz, że trochę czasu dał sobie również Massimo Ambrosini - wieczny chłopak, który dziś - w wieku 35 lat i z 482 występami - znalazł miejsce w galerii czerwono-czarnych przodków za Maldinim (Paolo), Baresim, Costacurtą, Riverą i Tassottim. Z 25 derbami na karku, przy czym ostatnimi były te w Pekinie 6 sierpnia 2011, jutro kapitan będzie napędzał silnik z ławki, a potem będzie co będzie, bo za rogiem jest również możliwość udania się na spoczynek:
"Od czterech sezonów podpisuję roczne kontrakty, więc istnieje możliwość, że to moje ostatnie derby".

To będą derby na ławce.
"Nie mam pojęcia. Nie miałbym problemów z tym, aby zagrać również jutro".

Jaki jest wasz stan ducha po wyczynie z Barceloną?
"Wcześniej mieliśmy niewiele do stracenia, a teraz z kolei mamy wiele do stracenia, bo role się odwróciły. Nie możemy się ukrywać, nawet jeśli szanse na awans są niewiele większe niż 50%. Oczekiwanie na rewanż nie pozwala mi cieszyć się tą wygraną, wszelkie dyskusje pozostają w zawieszeniu. Pamiętajmy, że w finale Ligi Mistrzów wygrywaliśmy 3-0 do przerwy i byliśmy najmocniejszą drużyną na świecie".

Czy środowy mecz był tym największym europejskim spotkaniem pańskiego Milanu?
"Nie. Było nim zwycięstwo 3-0 nad Manchesterem United. Tam graliśmy w piłkę, tu dostosowaliśmy się - być może nawet za bardzo - do tego, co robiła Barca".

Będzie czas na naładowanie baterii przed derbami?
"Dobre pytanie. To będzie ważny test z mentalnego punktu widzenia. Zobaczymy, czy jesteśmy wystarczająco dojrzali, by przekształcić entuzjazm w siłę".

Która z drużyn przystępuje do derbów w lepszej sytuacji?
"Wygrana z Barceloną dała nam wielki entuzjazm, ale to czasem może być groźne. Jak się tak dobrze zastanowić, nie wiem, w jakim stanie lepiej przystępować do derbów".

Silny punkt Interu?
"Guarin".

Słaby punkt Milanu?
"Musimy nauczyć się mieć ciągłość postawy. To się osiąga wraz z upływem czasu".

Na ile wyceniłby pan swojego gola?
"Swoją pierwszą bramkę w Serie A strzeliłem właśnie Interowi, kiedy grałem w Venezii. Zapłaciłbym wiele za możliwość zdobycia jutro gola. Historia zatoczyłaby koło".

Pan też obawiał się najgorszego po siedmiu punktach w pierwszych ośmiu meczach?
"Nie byłbym szczery, gdybym powiedział, że nie było obaw. W tamtym momencie klub naprawdę się wykazał".

W którym momencie zdaliście sobie sprawę z tego, że naprawdę staliście się drużyną?
"W Neapolu. Niezależnie od wyniku".

Kto jest pana zdaniem specjalistą od derbów w Interze?
"Stanković. Strzelił nam wiele razy".

A który z nerazzurrich był najbardziej uciążliwy na boisku?
"Kily Gonzalez. Kilka razy się z nim spiąłem".

Interista, którego zaprosiłby pan na kolację?
"Zanetti. Chciałbym go zapytać, jakim cudem nadal tak biega w swoim wieku".

Jak wyjaśni pan pretensje Cassano pod waszym adresem?
"Chcę zaznaczyć, że miałem z nim dobre relacje. Najwyraźniej w swoim mniemaniu nie był szczęśliwy. Musiał więc sobie znaleźć coś, aby usprawiedliwić zmianę klubu. Tak czy siak, Antonio wie, że ma dobre wspomnienia z Milanu".

Rady na derby dla Balotellego?
"Na pewno będzie napięcie. On, przyzwyczajony do bycia w świetle reflektorów, będzie musiał być bardzo dobry. To będzie dla niego wyjątkowy mecz, ale Mario sprawia wrażenie bardzo spokojnego".

Różnice w szatni pomiędzy Cassano a Balotellim?
"Balotelli jest bardziej cichy, Cassano bardziej scenograficzny. Mario jest wciąż łatwowierny, wiek robi swoje".

Które derby pozostaną na zawsze w pańskiej pamięci?
"Te z 13 maja 2003 w rewanżowym półfinale Ligi Mistrzów. Remisując 1-1 awansowaliśmy do finału w Manchesterze. Napięcie, jakie towarzyszyło tym dwóm derbom... Na szczęście były rozgrywane na przestrzeni sześciu dni, bo inaczej chyba byśmy nie dotrzymali".

Po wygranej 2-0 z Barceloną prezydent Berlusconi wszedł w fazę sportowej euforii. Teraz mierzy w scudetto i Ligę Mistrzów.
"Scudetto wygrać się nie da. Różnice dzielące drużyny są zbyt duże. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, odłóżmy to na po Barcelonie".

Zdecydował pan już o swojej przyszłości?
"Chciałbym grać. Wszyscy znamy klubową politykę, zobaczymy..."

A jeśli miałby pan nie przedłużyć kontraktu po swoich 17 sezonach w barwach rossonerich?
"Gdybym odszedł z Milanu, na pewno nie zostałbym we Włoszech".

Massimo, przy jakiej piosence chciałby pan świętować w razie zwycięstwa w niedzielny wieczór?
"Muntari już przywłaszczył sobie odtwarzacz w Milanello i katuje nas muzyką r'n'b na modłę afro. Choć tego nie lubię, w przypadku wygranej w derbach wyrzucę mu sprzęt i włączę na cały regulator 'Born to run' Bruce'a Springsteena".



tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone