MASSIMO AMBROSINI DLA CORRIERE DELLO SPORT


Nie mówcie o nim "Nieśmiertelny". Nie czuje się nim i nie chce być jedynie "Ocalonym". Massimo Ambrosini - pozostając w klimacie... filmowym - chciałby być wskazany jako "Negocjator", który jako odważny i dumny kapitan potrafiłby poradzić sobie z tym trudnym i skomplikowanym okresem głębokiej transformacji Milanu - także na płaszczyźnie klubowej. Tępiąc krawędzie pesymizmu i nieufności, prosząc swoich kolegów i ludzi związanych z piłką o uważne zlustrowanie tego, co się wydarzyło - przede wszystkim - tego, co się wydarzy podczas tego długiego, gorącego lata.

Cieszy się pan wakacjami, panie Ambrosini?
"Tak, w gronie rodziny. Potrzebowałem odrobiny relaksu".

Nawet jeśli Milan nie osiągnął żadnego ze swoich celów?
"Nie zgadzam się. Ten zespół osiągnął to, o co został poproszony, choć mamy świadomość, że mogliśmy spisać się lepiej. Juve grało lepiej niż Milan, który mimo wszystko mógł wygrać ligę".

Kiedy Milan przegrał scudetto?
"Kiedy grał z Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i zabrakło energii mentalnej. W wyniku tego przeciwko Catanii, Fiorentinie i Bolognie zdobyliśmy 2 punkty w trzech meczach".

Nie mógł wystarczyć Ibrahimović?
"Nie. Nie można oczekiwać, że wielki mistrz zawsze będzie rozstrzygał mecze. Ten zespół musi mieć większe poczucie odpowiedzialności we wszystkich swoich elementach, nawet jeśli Ibra strzeliłby w przyszłym roku 50 goli".

Czego jest żal po właśnie zakończonym sezonie?
"Na pewno zaprzepaściliśmy wielką okazję na odzyskanie Ligi Mistrzów. Barcelona i Real Madryt zagrali o jedną rundę więcej od nas".

Trofeum zdobyła Chelsea...
"To kolejny dowód na to, że w piłce planowanie i wielkie inwestycje nie wystarczają. Chelsea zmieniła trenera w biegu i w pewnym momencie sezonu zdawała się być w rozsypce. Duma silnej i zwartej grupy zrobiła różnicę. Mistrz nie zapomina jak się gra w piłkę. Mentalności i dumy nie traci się nawet po czterdziestce".

I co teraz będzie z tym Milanem?
"Nadszedł fundamentalny punkt zwrotny. najistotniejszy z tych, które pamiętam. Od kiedy jestem w Milanie, jest to największa, najbardziej masowa zmiana".

Jaki jest pierwszy problem do rozwiązania?
"W przeszłości piłkarze odchodzili pojedynczo.W tym roku natomiast wielu opuściło nas jednocześnie. I ze względu na jakość wszyscy byli postaciami pewnego typu".

Obawy, lęki?
"Być może trochę podczas ostatniego meczu ligi z Novarą. Mocno poruszony byłem także ja, który pozostaję w Milanie... Na poziomie drużyny jest to piękne wyzwanie".

Ambro, czy nawet teraz, kiedy przejął pan funkcję kapitana, nadal czuje się pan rozwiązaniem tymczasowym?
"W mojej karierze wybrałem drogę kompromisów, a moja historia różniła się od tej innych graczy. Od zawsze jestem przyzwyczajony do tego, że wszystko muszę sobie wywalczyć".

Teraz też posunie się pan do kompromisów w tym nowym Milanie?
"Nie czuję się 'Nieśmiertelnym'. Jestem wystarczająco racjonalny, do wszystkiego podchodzę z wielkim spokojem. Świat kręci się wokół tego, a w przyszłości będzie to jeszcze mocniejsze: musisz umieć przystosować się do tego, co cię otacza. Nigdy nie miałem odwagi, by podejmować drastyczne decyzje".

Berlusconi zacisnął sakiewkę.
"Ukrywanie rzeczywistości może wyprowadzić cię na manowce. Zobaczymy, co się wydarzy do 31 sierpnia. Trzeba brać pod uwagę wszystkie prawa, z jakich klub może skorzystać w konkretnych sytuacjach. Jednak w tej chwili zamiary Milanu nie są jeszcze znane".

A jeśli miałby odejść wielki mistrz? Na przykład Thiago Silva?
"Niewątpliwie perspektywy uległyby zmianie, a strata do wielkich międzynarodowych klubów mogłaby się powiększyć. Ale w niedalekiej przeszłości Milan był zmuszony do pozbycia się dwóch zdobywców Złotej Piłki: Kaki i Shevchenki. A jednak podniósł się i nadal zwyciężał".

Jak bardzo będzie ciążyła kapitańska opaska, kiedy 9 lipca rozpocznie się zgrupowanie?
"Nie będzie ciążyła. Wręcz przeciwnie. Wierzę, że koledzy z drużyny będą mieli klasę i siłę, by zaradzić ewentualnym sprzedażom i odejściom. Będę jeszcze bardziej dumny z tego, że wchodzę do szatni jako kapitan".

Co pan powie kolegom z zespołu?
"Że każdy z nas ma w sobie Milan i pięknie jest przekazywać to nowym, którzy jeszcze tego nie znają. Możemy wygrać lub przegrać, ale umiemy się cieszyć i wzruszać. Jesteśmy Milanem z całą dumą i wolą, które nas wyróżniają".

Co pan powie Ibrahimovicowi, kiedy zobaczy go pan ponownie w Milanello?
"Darzę go wielkim szacunkiem i sympatią. Szacunkiem, bo jest zwycięzcą. Sympatią, bo to dobry chłopak. To prawda: za każdym razem, kiedy otwiera usta, robi hałas, a jego metody nie zawsze są najlepsze, jednak on chce stymulować w ten sposób siebie i kolegów. Jeśli zapewni mu się odpowiednie warunki i otoczy właściwymi osobami, może dać z siebie jeszcze więcej".

A Allegriemu?
"Trenerowi dałbym tylko jedną radę: musi obrócić na swoją korzyść błędy z zeszłego sezonu. Błędy wszystkich. On o tym dobrze wie..."

A Montolivo?
"Powiem mu, aby był spokojny. Miejsce przed obroną jest wciąż moje... Odkładając żarty na bok, od Montolivo nie można wymagać zbyt wiele w pierwszym sezonie w Milanie. Nie może osiągnąć w pośpiechu znaczących rzeczy. Byłoby rzeczą niebezpieczną i trudną, obarczać go od razu zbyt dużą odpowiedzialnością".


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone