Massimo Ambrosini dla ‘Forza Milan!’

Czy możesz szczerze powiedzieć jaka atmosfera panuje w Milanello w ostatnich tygodniach?
Nie muszę ani niczego zmyślać, ani silić się na szczerość. Atmosfera jest po prostu znakomita, panuje harmonia, ciężko pracujemy. Jeśli już ktoś widzi problemy, to dziwnym trafem tylko ci obserwujący z zewnątrz.

Jednym słowem Stambuł i syndrom Liverpoolu nie pozostawiły po sobie śladu?
Pisano i mówiono, że wielu z nas będzie teraz musiało zmienić otoczenie, przemyśleć wszystko na nowo. Tymczasem nikt z nas nic takiego nie musiał robić. Wspomnienia ze Stambułu nie jest łatwo się pozbyć, wciąż je mamy. Nie musi to jednak negatywnie wpływać na zespół, wywoływać w nas strachu. Tworzymy wspólnie grupę od wielu lat, trenujemy i gramy w określony sposób. To, co przytrafiło się nam w pierwszych spotkaniach sezonu to jedynie następstwo braku koncentracji i należytej uwagi z naszej strony. Jestem przekonany, że szybko się odbudujemy.

Co oprócz umiejętności technicznych wnieśli do Milanu Gilardino i Vieri?
Nowy sposób gry i rozwiązania w ataku. Nigdy nie dysponowaliśmy napastnikami ich pokroju. Crespo jest znakomity, Tomasson świetnie wyszkolony pod względem taktycznym, jednak Gila i Bobo są twardsi, stwarzają nam dodatkowe możliwości, w szczególności w określonych spotkaniach.

Podaj jedną wadę i zaletę Ancelottiego.
Zaletą jest odwaga. Wadą to, że niewiele mówi, nie jest zbytnio wylewny.

Galliani narzeka na to, w jaki sposób jest traktowany w trakcie spotkań wyjazdowych, z kolei Mourinho uważa, że wszyscy nienawidzą Chelsea. Czy jest to winą zamożności klubów, czy ich ciągłych zwycięstw?
Postawa ludzi i rywali jest pochodną wielu czynników. Wielu z nich to ignoranci, którzy idą na stadion tylko po to, by dać wyraz własnej frustracji, wyładować emocje. Galliani to pasjonat, właśnie z pasji sprawuje dwie funkcje w piłce, nie dlatego, że musi. Od kiedy zasiada we władzach Lega Calcio, wpierw jako wiceprezydent, a następnie prezydent, zdobyliśmy dwa tytuły mistrzowskie. W obu przypadkach bez faworyzowania, czy uprzywilejowania naszego zespołu. Niektóre działania miały wręcz charakter przeciwny. Jeśli chodzi o Mourinho trzeba przyznać, że nie robi on nic, by zyskać na sympatii innych, to zupełnie inny przypadek.

Jednak Chelsea jest jednym z najsilniejszych zespołów europejskich?
Tak, ale nie najsilniejszym. Podobnie jak w poprzednim sezonie rozgrywki są bardzo wyrównane. Nie ma jednego zespołu wyraźnie lepszego od pozostałych. Podobnie zresztą we Włoszech.

To Milan walczył jednak aż do maja zarówno we Włoszech, jak i Europie. W tym sezonie jest jeszcze silniejszy?
Czujemy się dobrze i znamy swoją wartość. Powiedzmy, że jesteśmy co najmniej równie mocni, jak w ubiegłym sezonie.

Jak postrzegasz Real Madryt?
To plac budowy, bez wyraźnego kształtu. Zbyt wiele zależy w nim od Zidane'a.

Bardziej podoba ci się Juve, czy Inter, by nie zapytać kto jest najpoważniejszym rywalem Milanu?
Inter ma lepszych piłkarzy, a Juventus zespół.

Błyszczy gwiazda Ronaldinho. Mówi się, że w tym momencie jest najlepszym piłkarzem świata i że Milan myśli o nim od co najmniej roku. Według ciebie możliwe byłoby zestawienie w Milanie brazylijskiego duetu Kaká-Ronaldinho wspomagającego Shevchenkę i Gilardino?
Zawsze uważałem, że siła zespołu wynika z dyspozycyjności poszczególnych piłkarzy. To fakt, że Brazylia ma obecnie generację piłkarzy, którzy grają bardziej zespołowo, nie indywidualnie. My taką zmianę przeszliśmy przed trzema laty, gdy miejsce w pierwszym składzie zyskało wielu trequartistów: wspólnie na boisku zdarzyło się przebywać Pirlo, Seedorfowi, Rui Coście i Rivaldo. Jakie mecze wówczas wygraliśmy!

W takim zestawieniu nie może jednak zabraknąć Gattuso i Ambrosiniego.
Nie jest to powiedziane.

Który piłkarz jest w tej chwili najlepszy na świecie?
Podam trzy nazwiska: Kaká, Ronaldinho i Gerrard. Sami wybierzcie.

Załóżmy, że za 7-8 lat, na zakończenie twojej kariery, jakiś klub zaproponuje ci, byś w ich szeregach zakończył karierę, grając tam przez rok, czy dwa. Z jakiego klubu chciałbyś otrzymać taką ofertę?
Z Realu Madryt.

Kochasz błękitne barwy reprezentacji, jesteśmy przekonani, że na zbliżającym mundialu dane ci będzie je przywdziewać. Czy w końcu, po wielu rozczarowaniach, doczekaliśmy się reprezentacji, która może powalczyć o najwyższe cele?
Absolutnie, jestem gotów założyć się o to. Kiedy Włosi wybierają się na finałowy turniej mistrzostw świata, czy Europy nie będąc faworytem, zawsze radzą sobie lepiej, gdyż wychodzi wówczas duch zespołu i duma narodowa.

Myślałeś już o tym, co będziesz robił po zakończeniu piłkarskiej kariery?
Oczywiście. Chciałbym pozostać w Milanie, ale nie w sztabie szkoleniowym. Być może w dziale handlowym, w marketingu. To praca, która mnie inspiruje.

Miałeś kiedykolwiek kontakt ze stylistą?
Raz brałem udział w sesji fotograficznej... Jednak żadne pieniądze nie zrekompensują ci docinków ze strony kolegów z zespołu i przyjaciół, które ciągną się miesiącami.

Masz jakiś pomysł, który mógłby poprawić pracę sędziów? Na przykład wprowadzenie pełnego zawodowstwa, albo drugiego sędziego głównego? Może możliwość wglądu w zapis wideo w trakcie spotkania, albo inne rozwiązania technologiczne?
Na pewno rozwiązania technologiczne, możliwość obejrzenia powtórki danej sytuacji w trakcie spotkania. Trzeba zwalczyć te głupie obawy. Celem nie byłoby doprowadzenie pracy sędziów do perfekcji, a jedynie jej wspomożenie. Wpływ na losy ostatniego mistrzostwa Włoch w koszykówce miał trener Bolonii, który w 4. kolejce spotkań w meczu z Milano poprosił o powtórkę, by sprawdzić, czy zwycięskie punkty nie zostały przypadkiem zdobyte już po czasie. I to nie pierwszy przypadek, gdy miało to miejsce. Trzeba by określić sposoby i sytuacje, w których takie narzędzie byłoby używane, ale na pewno nie ma co zwlekać. Nie mówimy przecież o czujnikach zainstalowanych w bramce, a przecież to my przegraliśmy scudetto przez tego typu bramkę.

Słucham?
Tak, właśnie tak. Jeśli bramka Chievo w meczu z Juventusem przy stanie 0:0 zostałaby uznana, Juve przegrałoby w Weronie. Tymczasem zdobyło później bramkę na wagę zwycięstwa. Zamiast zerowego dorobku, wywieźli komplet punktów.

Czy miałeś kiedyś jakiekolwiek doświadczenie z dopingiem?
Bezpośrednie z całą powagą nie. Jedynie rozmawiałem z kolegami oskarżanymi o doping, bądź wmieszanymi w tego typu sprawy. Wszyscy, bez wyjątku, przysięgali mi o swojej całkowitej nieświadomości. Zdałem sobie sprawę, że to odpychające doświadczenie, wszak podważa się dobre intencje człowieka.

Myślisz, że to poważny problem, zjawisko powszechne w świecie piłki?
Nie odczuwam tego. Być może jestem naiwny, a być może dlatego, że gram w Milanie, a tu nigdy nie mieliśmy do czynienia z takim przypadkiem.

W klubie rozpoczęła się już debata na temat kto stanie się następcą Maldiniego i Costacurty. Ekscytuje cię wizja przejęcia kapitańskiej opaski?
Kiedy zdarza mi się założyć opaskę, tak jak w meczu z Lazio rozgrywanym w tym roku na San Siro, serce mocniej mi bije już dzień wcześniej. W piłce nic nie jest pewne, rzeczy i sytuacje zmieniają się tak szybko, że nawet nie miałem czasu o tym myśleć, a ponadto uważam, ze byłoby to póki co nie na miejscu.

Odrodzony Ambrosini jest owocem zaufania, jakim obdarzył go klub, oddania kibiców, czy...?
Klub i kibice zawsze odgrywali ważną rolę w najtrudniejszych chwilach. Przemiana zrodziła się jednak w mojej głowie.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone