MASSIMILIANO ALLEGRI DLA CORRIERE DELLO SPORT


Massimiliano Allegri, trener mistrza Włoch. Panu przypada przedstawienie nowego sezonu.
"Zaczynamy ze scudetto na piersi i będzie inaczej niż przed rokiem. Nie dlatego, że będziemy faworytem, lecz dlatego, że mamy już pewne podstawy, które zespół zna. Teraz Milan musi poprawić niektóre fazy gry. Ale prawdziwa różnica leży w poczuciu własnej wartości, które wzrosło w porównaniu z zeszłym rokiem. Wydaje się to być czymś małym, ale znaczy wiele".

Do tej pory mercato odebrało fenomenalnego gracza Interowi i nie przyniosło wielkich mistrzów Milanowi. Czy to oznacza, że Napoli i Lazio, które poważnie się wzmocniły, zbliżyły się do klubów z Mediolanu?
"Lazio pracowało bardzo dobrze na rynku i bardzo się wzmocniło. Napoli przed rokiem spisało się bardzo dobrze, a teraz sprowadzili Santanę, Britosa i Donadela, którzy są dobrymi uzupełnieniami, a poza tym Inlera i Dzemailiego, którzy są świetnymi graczami. Rozszerzyli kadrę, więc siłą rzeczy muszą odgrywać jedną z głównych ról w lidze".

Napoli i Lazio na miarę scudetto?
"Powalczą o scudetto. Lazio dokonało świetnego posunięcia z Klose, a ma też silnego Hernanesa, który wciąż może się rozwijać".

Napoli dostało pięć goli od Barcelony.
"To niewiele mówi. Na poziomie międzynarodowym potrzeba doświadczenia, a do tego Barcelona jest dalej w przygotowaniach kondycyjnych".

A Inter?
"Będzie oczywiście odgrywał główną rolę, podobnie jak my i Napoli".

Ale sprzedali Eto'o. To dla was niezła przewaga.
"Eto'o strzela 35 goli w sezonie i są to prawdziwe bramki. Zdobył potrójną koronę w Barcelonie i zdobył ją z Interem - to nie przypadek. Z pewnością sprowadzą jednego lub dwóch mistrzów, a zespół jest już silny, lecz ciężko zastąpić Eto'o".

Pomiędzy sparingami a Superpucharem zagrał pan półtora meczu z Interem i półtora z Juve. Jest różnica między skonsolidowanym zespołem, a dwoma, które szukają podstaw?
"Ale Inter też gra w tym składzie od roku, choć teraz zmienia system gry. Juve natomiast jest niczym dryfująca mina: mają wystarczające umiejętności i kontynuują pracę Del Neriego. Rok temu grali 4-4-2 i nawet jeśli Conte inaczej to interpretuje, to wciąż jest to 4-4-2".

Kilka dni temu Pirlo powiedział, że Milan Allegriego stara się stać się takim zespołem jak Juve Capello, a Juve Conte drużyną na kształt Milanu Ancelottiego.
"Uważam, że każdy trener musi wykorzystywać cechy charakterystyczne swoich graczy i nadać równowagę drużynie. Ancelotti miał Kakę i Rui Costę. My rok temu mieliśmy 12 nowych graczy, a teraz jest ich trzech. Myślę też, że z Juve graliśmy całkiem dobrze w pierwszej połowie, przez 45' panowanie nad piłką należało do nas. Na koniec liczy się zwyciężanie, a do wygrania ligi potrzeba tracić mało goli".

Pańską dewizą w tym Milanie jest więcej siły niż umiejętności.
"Ależ Milan ma umiejętności. Ma graczy takich jak Seedorf, Boateng, Robinho, Pato, Cassano, Ibrahimović. Z nimi są Van Bommel, Gattuso, Ambrosini, Flamini i - kiedy przyjdzie - również ten Pan X..."

Skoro Aquilani zdaje się przybywać, na jakiej pozycji widzi go pan w pomocy Milanu?
"Na każdej, również prawego półskrzydłowego. To podstawowy gracz reprezentacji i zdaje mi się, że w kadrze spisuje się dobrze. Rok temu rozegrał 40 meczów w Juve i nie spisał się źle. A tego, czy Juve nie wykupiło go ze względów technicznych czy ekonomicznych, to ja nie wiem".

Może pan obiecać Prandellemu, że Cassano rozegra sporo meczów?
"Nie, nie obiecuję tego. Jestem jednak zadowolony z Cassano, bo poprawia swoją kondycję, a w ten sposób poprawi się też administrowanie czterema napastnikami. Tym bardziej, że po przerwie na reprezentacje wystartujemy z trzema meczami w ciągu tygodnia".

A propos Cassano: pasuje wystawianie go za Ibrą i Pato?
"Bardzo pasuje".

Czy Boateng może stać się wielką gwiazdą nowego sezonu?
"To dziwny piłkarz. Dziwny i silny: tego gola, którego strzelił Juve, szukał już wcześniej. Musi się potwierdzić i jeszcze bardziej dojrzeć. Dla niego i wielu innych jest to ważny rok. Mamy tu ludzi, którzy wygrywają od 10 lat i wiedzą, że zwycięża się tylko dzięki wielkiej intensywności fizycznej i mentalnej. Boateng musi nabyć tę mentalność, by zostać przez 10 lat w Milanie. Ma umiejętności, by tego dokonać i myślę, że to mu się uda".

Jak widzi pan amerykańsko-hiszpańską Romę?
"Widzę młody zespół, nowego i zagranicznego trenera. Romie trzeba dać sporo czasu na transformację. To normalne, że w tym momencie może mieć trudności. Zmienił się klub i zespół".

Pan ma graczy w pewnym wieku, którzy jak Seedorf wygrali wszystko. Jak nimi administrować? Pytanie ma związek ze sprawą Tottiego.
"Przede wszystkim widziałem Tottiego na zdjęciu i jest bardzo gruby, ale to tylko uwaga. Środowisko Romy i wpływ Tottiego są inne niż wszystko, więc trudno porównywać. Z Seedorfem, Ambrosinim, Gattuso, Van Bommelem, Nestą czy Zambrottą rozmawiam ze świadomością, że nie mają już 25 lat i - kiedy tylko mogę - staram się dać im odpocząć".

W ostatnim wywiadzie powiedział pan, że Ibrahimović potrzebuje kija i marchewki, bo inaczej zasypia. Oczekuje się czegoś więcej w tym sezonie?
"Obaj mamy nadzieję, że dzięki sztabowi technicznemu i medycznemu będziemy mogli lepiej gospodarować jego siłami. Rok temu od razu rzucił się w wir i zrobił to w najlepszy z możliwych sposobów. W tym roku Ibra najlepszą kondycję fizyczną i mentalną osiągnie w lutym i marcu, kiedy będą się rozgrywać mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów - o ile tam awansujemy".

We Włoszech nie kupuje się już wielkich mistrzów. Czas podnieść ręce w konfrontacji z wielkimi Europy?
"Nie, absolutnie. Z dobrą organizacją zespołu można się zbliżyć. Jestem zdania, że - pomijając Barcelonę - Milan w pełnym składzie może powalczyć z każdym".

Nawet z Realem?
"Real jest trochę niżej niż Barca, choć jest silniejszy niż przed rokiem, co pokazały oba mecze o Superpuchar. Ale my powalczymy, a już na pewno bardziej niż w ostatniej Lidze Mistrzów".

Aby zamknąć temat: czy aby osiągnąć wyższy poziom, trener nie powinien wymyślić czegoś nowego?
"Tak, musi posłać na boisko parę duchów".

Będzie strajk piłkarzy?
"Nie. Jeśli problemem jest kwestia zawodników poza kadrą, to problemu nie ma".

Wydaje się jednak, że jest.
"Rok temu prowadziłem 31 graczy. Wystarczy jasno przedstawić sprawy: powiedziałem Kaladze i Onyewu, że nie mieliby miejsca w kadrze. Trenowali z nami, a przy części taktycznej zbierałem tych, którzy mieli wyjść na boisko w niedzielę, a reszta - choć z ciężkim sercem - akceptowała konieczność pracy na uboczu. To ma miejsce w Milanie i tak było w Cagliari. Jeśli jednak piłkarze tego nie akceptują, stają się kulą u nogi".

A propos Cagliari: pan przetrwał pięć porażek z rzędu, a Donadoni nie zdążył nawet wygrać... Zaskoczony?
"Tak, zwłaszcza, że przed rokiem pracował dobrze. Ale Cellino umie zaskakiwać".

W sobotę spotka pan swój stary zespół. Wydaje się być słabszy niż przed rokiem.
"Stracił znaczących piłkarzy, ale sprowadzi pomocnika, a Thiago Ribeiro i Ibarbo są dobrzy. Widziałem też, że Larrivey wystartował bardzo dobrze w Coppa Italia".

Który zespół będzie objawieniem Serie A?
"Genoa, zwłaszcza jeśli sprowadzą Gilardino".

A piłkarz?
"Jovetić".

tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone