MASSIMILIANO ALLEGRI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Rok później, Massimiliano Allegri jest wciąż tutaj, by rozmawiać na temat dojrzewających młodych zawodników. Ta sama plaża, ten sam hotel i ten sam trener Milanu. Po majowych sztormach morze jest spokojne. "Trenowanie młodych jest stymulujące, ponieważ oni są głodni zwycięstw. Mając 20 lat można być nieświadomym i szalonym, próbując rzeczy, których normalnie po zastanowieniu by nie zrobili".


Pan nie ma już 20 lat, jednak mimo to zdecydował się pan pozostać w Milanie, co może wydawać się trochę szalone, biorąc po uwagę wydarzenia z maja...
"Ufam swojemu instynktowi, gdy za nim nie podążałem, zawsze się myliłem. Rozmawialiśmy, ja, Galliani i prezydent, i zdecydowaliśmy, że będę kontynuował pracę. Dla mnie jest to nowe wyzwanie".

Z jakimi perspektywami? Jeśli Conte i Buffon obawiają się, że nie obronią ponownie tytułu, to co pan może powiedzieć?
"Że mam zespół złożony z chłopców o dobrych umiejętnościach i że w przeciwieństwie do sierpnia zeszłego roku mamy tę przewagę, że znamy się już rok. Myślę, że teraz liga będzie bardziej wyrównana z przerwą między pierwszą szóstką - siódemką a resztą tabeli. Jednak Juve podchodzi do rozgrywek po wygraniu dwóch tytułów mistrzowskich, poza tym kupili dobrych zawodników i dlatego siłą rzeczy są faworytami".

Gdy będzie pan nadal uderzał w te klawisze, ryzykuje pan, że rozgniewa to Conte.
"Po zdobyciu scudetto faworytami byliśmy my. Potem Juve dobrze pracowało i pokonali nas. Kto wygrywa, ten zaczyna z przodu - tak to funkcjonuje".

Przez kilka sezonów był pan celem złośliwych uwag ze strony Conte, który ma ich teraz więcej pod adresem Mazzariego... Będzie pan spokojniejszy.
"Ja zawsze jestem spokojny. To tylko dlatego, że niektórzy z Juve potraktowali moje żarty zbyt poważnie. Niektórzy powinni odbyć kurs poczucia humoru".

W rzeczywistości takich kursów jest niewiele.
"Mam to szczęście, że pochodzę z Livorno, dlatego poczucie humoru jest dla mnie czymś naturalnym".

Ale w końcu jakie są pańskie relacje z Conte i Mazzarrim?
"Ja szanuję wszystkich, ale charakter to jedno, a profesjonalizm to drugie. Conte wykonał świetną robotę, Mazzarri jest dobry i spisze się dobrze również w Interze. Jeśli o mnie chodzi, to teraz wyglądamy trochę bardziej jak zespół w porównaniu z zeszłym sezonem. Mamy Balotellego, który był transferowym hitem 2013 roku i odzyskaliśmy De Jonga. I ufam Gallianiemu: przeważnie pod koniec mercato dokonuje zawsze pięknych ruchów transferowych".

Jak dotąd inni dokonywali zmian, a Milan pozostał mniej więcej ten sam.
"Ale staliśmy się lepsi jako drużyna. Młodzi dojrzeli, a gra będzie lepsza, gdy tylko poprawimy indywidualne umiejętności. Gdy posyłam do gry jakiegoś chłopca, nie robię tego tylko dlatego, że jest młody i trzeba go wypromować: jeśli go wybieram, robię to dlatego, że jest dobry".

Kogo powinniśmy mieć na oku w tym sezonie?
"Petagna i Cristante zaczęli dobrze z pierwszym zespołem: wcześniej lepiej spisywał się Cristante, teraz Petagna. Ale należy utrzymać równowagę jeśli chodzi o młodych zawodników: nie przesadzać z zachwytem, gdy idzie im dobrze i nie mordować ich, gdy się pomylą. El Shaarawy, który w pierwszym swoim sezonie kilka razy nawet nie został powołany, zaliczył później dwadzieścia osiem występów. Nasi chłopcy muszą dojrzeć, ale mają dobre umiejętności. Jestem również ciekawy Vergary i Gabriela".

Obecnie wielkie włoskie kluby zbierają lanie w sparingach - jest pan zaniepokojony?
"Patrzę na mój Milan: wydaje mi się, że poza trzydziestoma pięcioma minutami szaleństwa w meczu przeciwko City nasz okres przygotowawczy był dobry. Jeśli chodzi o Inter, to oni zmienili sposób pracy. Mazzarri ma czas, by poczynić postępy: grają raz w tygodniu, a dla odnowionego zespołu to bardzo korzystne".

Nawet jeśli pominąć znaczenie pewnych wyników, to pozostaje wciąż powiększająca się przepaść do wielkich klubów Europy.
"Nie wiem, czy jest większa niż w zeszłym sezonie, ale takie kluby jak Real, Barcelona czy Bayern są o stopień wyżej. W Lidze Mistrzów może zdarzyć się wszystko: są takie zespoły jak Manchester United, City, PSG czy Borussia, choć będzie trudno o to, by wszystkie trzy wielkie kluby poniosły klęskę".

Milan nie jest w stanie rywalizować o Puchar Mistrzów, ale musi próbować zablokować coraz większą konkurencję w lidze. Jednak czy klub jest gotowy poczekać, zanim zacznie wymagać wyników?
"Milan miał odwagę, by zamknąć pewien rozdział i dokonać zmian. Wydawało się, że zeszły sezon, po sprzedaży Ibry i Thiago, będzie tragiczny, a byliśmy w stanie zająć trzecie miejsce w lidze i dostać się do eliminacji do Ligi Mistrzów... Byłoby idealnie, gdyby pozostawać cały czas w pierwszej trójce i sprawiać, by dojrzewali młodzi zawodnicy".

Jak zachowuje się Balotelli wobec młodszych?
"Bardzo dobrze. W głębi serca to wciąż duży dzieciak. Poza tym jest dobrze wychowaną osobą, ale jednak ma dwadzieścia trzy lata i musi być traktowany jako 23-latek, który musi stać się lepszy w wielu aspektach".

Porównując go z inną ikoną - Cristiano Ronaldo - czy można powiedzieć, że Portugalczyk to zawodnik pracujący za cały zespół, a Balotelli musi wciąż więcej pracować na całym boisku?
"Mario wie, co musi robić. Rozmawiałem z nim długo - wie, że jest naszym najważniejszym zawodnikiem i tym najlepszym technicznie. Musi wziąć na siebie odpowiedzialność i stać się naszym technicznym liderem. Nie może jednak przewodzić zespołowi z psychologicznego punktu widzenia, ponieważ jest osobą nieśmiałą".

Lepiej się trenuje Ibrę czy Balotellego?
"Miałem to szczęście, iż mogłem pracować z jednym i drugim. Ibra był stratosferyczny w pierwszych czterech miesiącach - wygrywał nam mecze w pojedynkę. Potem przez kolejne półtora roku oglądaliśmy zwykłego świetnego Ibre, jednak pierwsze miesiące były niesamowite w jego wykonaniu. Mario jest inny - również z punktu widzenia techniki. Ibra więcej podawał, Mario więcej drybluje. Jednak Balotelli ma nieopisany potencjał i musi się jeszcze bardzo poprawić".

Jego matka mówi, że przy Mourinho płakał.
"Gdy pracował z Mourinho, był o pięć lat młodszy. Przy mnie z pewnością nie płacze".

Co do Mourinho - ukarałby go pan, bo był na ławce trenerskiej w dresie? Mazzarri miał na sobie nawet szorty...
"W tym wywiadzie dla GQ tylko zażartowałem. Rozgrywamy tu mecze towarzyskie i jest lato... mimo wszystko potwierdzam: trener reprezentujący klub nie powinien zasiadać na ławce ubrany w dres. W tym aspekcie świat futbolu powinien brać przykład z koszykówki".

Przejdźmy do estetyki gry: jak chce pan stosować formację 4-3-1-2 nie mając trequartisty? Saponara jeszcze się nie pokazał, a Boateng jest bardzo nietypowym zawodnikiem.
"W zależności od przeciwnika możemy grać trzema napastnika lub dwoma i trequartistą".

Tłumaczył to pan Berlusconiemu?
"Jesteśmy zgodni w tym aspekcie. Poza tym w moich zespołach było zawsze czterech ofensywnych zawodników: trzech napastników i jeden podłączający się pomocnik".

Jakie zajmował pan stanowisko w kwestii ewentualnej sprzedaży El Shaarawy'ego?
"Napoli sprzedało Cavaniego i dokonało nowych inwestycji, podobnie zrobiła Roma w przypadku Marquinhosa. To powiedziawszy, jestem zadowolony, że został, ponieważ dokonał pięknych rzeczy i dokona jeszcze piękniejszych".

Jednakże jego sprzedaż nie byłaby skandalem...
"Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: włoskie kluby muszą się same finansować. Jest niemożliwe, by jakiś zawodnik był nietransferowalny przy tych wszystkich pieniądzach, którymi obraca reszta świata. We Włoszech nie ma takich piłkarzy".

Chciałby pan mieć któregoś z zawodników Juventusu? Może Ogbonnę?
"To dobry obrońca. Juventus miał świetną obronę i jeszcze bardziej ją wzmocnił. Ale my sprowadziliśmy Silvestre, a ci, których miałem wcześniej, są dobrzy. Moja obrona jest bardzo krytykowana, a jednak w drugiej połowie sezonu straciliśmy niewiele goli. Oznacza to, że cały zespół dobrze pracował, ponieważ nawet najlepsi na świecie obrońcy będą się męczyć, gdy pozostawi się ich samym sobie".

Dlaczego gra pan wciąż czterema obrońcami, skoro wszyscy we Włoszech wystawiają trzech?
"W Europie nikt tak nie gra. Poza tym, tak naprawdę jest to pięcioosobowa obrona".

Więc jest to również sposób, by stać się bardziej międzynarodowym?
"Wykorzystuje zawodników, jakich posiadam. I podoba mi się czteroosobowa obrona połączona z trzyosobową pomocą".

Martwi się pan kontuzjami w perspektywie eliminacji do Ligi Mistrzów?
"Nie. Mexes i Abate są na posterunku, a gotowi powinni być również De Sciglio i Robinho".

Kto jest liderem tej grupy?
"Jest ich wielu. Montolivo bardzo dojrzał z punktu widzenia osobowości, następnie jest Abbiati, który wydaje się być niedźwiedziem, ale to prawdziwy mężczyzna, na którym trener może polegać. Jest również Bonera.

De Jong był liderem w Holandii.
"Ma charyzmę i wielką osobowość. Nie przypuszczałem, że wróci do pełnej formy tak szybko".

Teraz będzie go pan znowu wystawiał na pozycji przed obroną i powróci krytyka Allegriego, który lubi fizycznych zawodników.
"Pomijając to, że Nigel jest niezły technicznie, mamy Montolivo, Poliego i Muntariego, który ma bardzo dobrą technikę, jak na pomocnika. Wydaje mi się, że w wielkim Milanie Pirlo grał z Ambrosinim i Gattuso u boku. Nie jest prawdą, że jestem za fizycznymi zawodnikami - podobają mi się zawodnicy dobrze wyszkoleni technicznie. W zespole potrzeba techniki, ale Milan gra zawsze czterema ofensywnymi zawodnikami. To wam nie wystarcza?"


tłumaczenie: Camill
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone