MASSIMILIANO ALLEGRI DLA CORRIERE DELLA SERA


Koniec świata został przełożony na inny termin i można było się tego spodziewać: jak bowiem można było wierzyć Majom, skoro nie byli w stanie przewidzieć, że sami znikną jeszcze zanim skończy się świat? Rok 2012 nie będzie też końcem wielkości Milanu. Gwarantuje to Massimiliano Allegri, który nie ma przodków wśród populacji prekolumbijskich. Po miesiącach w roli fakira na ławce rossonerich okazuje się na tyle mocny, by spoglądać na horyzont poza Słupy Heraklesa tymczasowości po Ibrze, Thiago i spółce. W tym kontekście lanie od Romy (4:0 dla graczy Zemana w 87'), prawdziwe zakończenie z przytupem (przeciwnym), spływa po nim tak, jakby była to jedynie drobna przeszkoda. "Ta porażka pokazuje, że jesteśmy nadal w fazie przebudowy. Najpiękniejsze dopiero przed nami, bo musimy dokonać najważniejszego skoku, odnajdując ciągłość postawy również po serii pozytywnych wyników".

Zagłębiając się w temat, oznacza to...
"Że mecz przeciwko Romie był nietypowy. Taki, który może ci się przydarzyć raz do roku. Zapłaciliśmy trochę za zbyt lekkie podejście. Aby więcej wygrywać, musimy stać się bardziej zdecydowani".

Jednak wasza obrona była przeraźliwa.
"Obejrzałem ponownie mecz. Popełniliśmy błędy indywidualne. Przy pierwszym golu pogubiliśmy się przy kryciu, trzeci i czwarty padły po naszych nieudanych wybiciach. To wszystko zdarza się zawsze wtedy, gdy zespół gra dobrze i nabiera przekonania, że sprawy stają się łatwiejsze. A tymczasem to w tym momencie trzeba być bardziej zdecydowanym".

Czyli po Romie nie ma żadnej dewaluacji Milanu?
"To był wypadek przy pracy. Jedna przegrana nie może przekreślić całego okresu dobrych wyników".

Ale czy nie lepiej byłoby poszukać wzmocnień w obronie, zamiast uganiać się za napastnikami?
"Pomijając to, że trudno jest znaleźć mocnego środkowego obrońcę, wolałbym abyśmy jako drużyna wykonali ten ostatni skok na poziomie mentalnym, zamiast liczyć na mercato".

Jest jakiś przymiotnik, który opisałby wasz rok kalendarzowy 2012?
"Jeden przymiotnik nie przychodzi mi do głowy. Można jednak powiedzieć, że to były dwa lata w jednym".

Zlatan Ibrahimović i Stephan El Shaarawy to dwaj milaniści, którzy strzelili najwięcej goli w 2012: po 19 na głowę. To jakiś sygnał?
"To oznacza, że El Shaarawy jest młodym, który dojrzał, bo w każdym meczu sprawia wrażenie, jakby mógł strzelić zaraz gola".

W 2012 przegraliście wszystkie trzy mecze derbowe.
"Wygraliśmy trzy poprzednie. Pierwsze i trzecie w tym roku przegraliśmy w niesamowity sposób. Obyśmy wygramy te siódme".

W 2012 Pippo Inzaghi strzelił tylko jednego gola - swojego ostatniego dla rossonerich. Niang strzelił swego pierwszego.
"Nastąpiło przekazanie warty między wielkim mistrzem, który tworzył historię Milanu, a młodym o dobrych umiejętnościach, któremu jednak trzeba dać czas. Nie jest łatwo wrzucić na boisko 18-latka. Młodzi muszą sobie wywalczyć miejsce, a ja muszę pojąć, jak i kiedy ma to nastąpić".

Czyli nogi z ołowiu...
"Młodzi myślą trochę za bardzo o kolczykach, grzebieniach i innych bzdurach, nie zdając sobie sprawy z tego, co mają w zasięgu ręki. Futbol spala cię równie szybko, jak wynosi na wyżyny. Trzeba ich więc chronić".

Kto jest milanistą roku 2012?
"El Shaarawy. Był w tyle za Ibrą, a teraz przejął jego dziedzictwo".

A włoską Złotą Piłkę komu by pan dał?
"Pirlo. Myślę, że ostatecznie wyszło mu na dobre odejście z Milanu. Po dziesięciu latach oglądanie tych samych twarzy i miejsc pozbawia cię bodźców".

Jaki był najpiękniejszy moment ostatnich 365 dni?
"1-1 z Juve na San Siro. To był najbardziej intensywny i emocjonujący mecz, nawet jeśli nie uznano gola Muntariego".

Największy zawód?
"Porażka z Fiorentiną w zeszłym sezonie. To wtedy przepadło scudetto".

Myśli pan, że najbardziej ewidentnym błędem w tym roku było zbyt łatwe pogodzenie się ze strategią klubu: odejście najlepszych i nowa drużyna?
"Między klubem a mną była jasność: trzeba było zacząć od nowa. Prezydent Berlusconi dokonał wyboru, który wyrażał respekt dla kraju będącego w poważnym kryzysie ekonomicznym. Albo się poświęcasz sprawie albo nie. Wiedziałem, co mnie czeka. To było wyzwanie".

Ile nerwów kosztował pana taki rok jak ten? Scudetto przepadło, drużyna zniknęła, początek nowego sezonu był katastrofalny...
"Powiedzmy, że był to bardzo absorbujący rok. Przeszliśmy od sezonu, w którym mogliśmy wygrać scudetto, do nowej drużyny wraz z wszystkimi trudnościami związanymi z przebudową".

Czy tak zwany Komitet Ocalenia Publicznego, w skład którego weszli pan, Galliani i Berlusconi, był kluczowy przy nadrabianiu strat?
"Każdy trener rozmawia ze swoimi działaczami i musi udzielać wyjaśnień. Trener jest pracownikiem klubu. W Milanie zawsze była spójność, ale dopiero teraz zrozumiano to także na zewnątrz. Siła wyników zależy od siły klubu".

Nigdy nie słyszał pan dziwnych skrzypnięć pod swoją ławką?
"Nigdy".

Pato chce odejść. Z której strony by nie spojrzeć, wygląda to na porażkę.
"To nie jest porażka. Po półtora roku zmartwień z kontuzjami jest czymś normalnym, że chłopak chce zmienić otoczenie. Jest mi bardzo przykro z tego powodu: mógł być potencjalnym zdobywcą Złotej Piłki".

Gdzie Massimiliano Allegri zje świąteczną babkę w 2013?
"W Mediolanie. I mam nadzieję, że zjem ją w Milanie także w 2014, 2015 i 2016. W tym roku rozpocząłem pracę, dołączając do sprawy prezydenta, który moim zdaniem ceni zaangażowanie techniczne w rozwój młodzieży, co było jednym z jego celów. Chciałbym jeszcze przez 2-3 lata prowadzić tę drużynę, która narodziła się przy mnie. Podobałoby mi się, gdybym mógł to zrobić".

Kilka miesięcy temu byłoby niemożliwym wyobrazić sobie takie słowa z pańskich ust. Był pan uznawany za swego rodzaju żywego trupa.
"W futbolu wszystko jest możliwe. Było pewne, że otoczenie przeżyje szok związany z przejściem od jednej drużyny do drugiej. Najważniejsze było przebrnąć przez tę fazę".

Panie Allegri, ile jeszcze będą się musieli nacierpieć kibice Milanu?
"Przede wszystkim nasi kibice znów zbliżają się do drużyny. Mogę zagwarantować, że w przyszłym roku znów będziemy walczyć o czołowe lokaty w tabeli".

tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone