MASSIMILIANO ALLEGRI DLA LA STAMPA


Massimiliano Allegri, ilu piłkarzy Milanu odniosło kontuzje z pańskiej winy?
"Teraz nie ma sensu bawić się w statystyki. Można odnieść wrażenie, że w Milanie każdego dnia ktoś umiera".

Liczby są takie, że na samym starcie jest pięć kontuzji.
"Można by się niepokoić, gdyby wszystkie były mięśniowe. Tymczasem ja takich naliczyłem dwie i pół, bo Pato i Robinho mieli znaczące naderwania, podczas gdy uraz Montolivo jest drobny. Riccardo będzie do dyspozycji po przerwie, a Brazylijczycy wrócą 23 września".

A co pan powie o innych?
"Muntari doznał urazu na wakacjach, Dídac Vilá nie trenował z nami ani razu, Strasser złamał kostkę przyśrodkową goleni, a Abate ma zwichnięcie. Jest tylko jeden sposób, by uniknąć kontuzji traumatycznych: przestawić się z futbolu na warcaby".

Miniony sezon zamknął się liczbą 71 urazów. Dwa ostatnie miesiące to epidemia.
"Pod koniec sezonu był problem i tu niewątpliwie popełniłem błąd. Im więcej ryzykujesz, tym częściej robisz sobie krzywdę, ale gra była warta świeczki: walczyliśmy o scudetto. Gdybyśmy wygrali, nikt nie pozwoliłby sobie na dyskredytowanie naszej pracy. Zajęliśmy drugie miejsce, więc niszczymy piłkarzy".

A jak oni na to reagują?
"Mam nadzieję, że wśród chłopców nie wytworzy się psychoza. Ryzyko istnieje, bo mówi się tylko o nas".

Adriano Galliani ma tego dosyć.
"Gdy ktoś się sparzy, obawia się bardziej. Ale Galliani ma rację, kiedy mówi, że musimy przeanalizować sytuację. Trzeba być czujnym, ale również spokojnym. Równowaga i spokój pozwalają widzieć sprawy prawidłowo, w przeciwnym razie obraz się zaciemnia".

Przy okazji meczu z Realem Madryt Galliani zarzucił panu, że przeprowadził pan zbyt wiele zmian. Miał zaciemniony obraz?
"Zaznaczam: moje relacje z Gallianim nigdy nie podlegały dyskusji. Pozostaję zdania, że należało przeprowadzić te zmiany. Mam piłkarzy, którzy nie są zbyt doświadczeni, a moim obowiązkiem jest sprawić, by dojrzeli. W pierwszej połowie było 1:1, a potem padły cztery gole z kontry - takie same jak te stracone z Juventusem w Trofeo Berlusconi. Aby się poprawić, trzeba również czasem dostać lanie".

To samo dotyczy ligi i Ligi Mistrzów?
"W okresie, którego będziemy potrzebowali do rozwoju, musimy być dobrzy również w osiąganiu wyników".

Uchodzi pan za ścinającego głowy.
"Była potrzeba dokonania zmiany pokoleniowej. Będę niesympatyczny, ale takie jest życie. Ancelotti miał szczęście prowadzić ludzi takich jak Gattuso, Inzaghi, Nesta czy Seedorf, gdy ich kariery były w rozkwicie. Ja też chciałbym mieć ich do dyspozycji o siedem lat młodszych. Trzeba mieć odwagę, by podejmować bolesne decyzje, a Milanowi jej nie zabrakło. Ciągłe mówienie o tych mistrzach jest niewłaściwe: to brak szacunku wobec tych, którzy zostali".

To prawda, że ma pan trudności z piłkarzami mającymi wielką osobowość?
"Przez dwa lata trenowałem ludzi, którzy zdobyli różnego typu trofea. Wygrywa się dzięki dobrym piłkarzom, a reszta to brednie. Nie widziałem nigdy, by trener strzelił gola z ławki. Nie da się żyć w zgodzie ze wszystkimi, jednak przy wyborze jedenastki myślę tylko o tym, kto może dać mi wygraną".

Nie rozmawia pan zbyt wiele z tymi, którzy siadają na ławce.
"Chłopcy wiedzą, że nie jestem kimś, kto usprawiedliwia swoje decyzje, bo to byłoby jedynie wciskanie kitu. W trakcie tygodnia jest zupełnie inna dyskusja. Najważniejszy jest szacunek, a ten zawsze był. Zresztą u mnie zawsze wszyscy grali".

Cassano nie obszedł się z panem łagodnie. Dlaczego nie chciał pan odpowiedzieć ani jemu, ani innym?
"Bo nie ma sensu, bo nie należy mówić po fakcie, bo potrzeba szacunku i bo nie wszystko musi mieć miejsce. Mam nadzieję, że zostanę w Milanie przez długi czas, ale jeśli stanie się inaczej, to tak samo podziękuję. Będę zawsze wdzięczny Berlusconiemu i Gallianiemu za otrzymaną szansę".

Panu żaden z senatorów nie podziękował publicznie.
"Być może wychodzę na niesympatycznego, bo jestem osobą bezpośrednią. A może powinienem im wciskać kit..."

Próbował pan przekonać Nestę do pozostania?
"Rozmawialiśmy także w dniu, w którym ogłosił odejście. Nic z tego, był niewzruszony".

Dlaczego Milan wybiera De Jonga i odpuszcza Verrattiego?
"Bo karta Verrattiego kosztowała dużo, a kiedy wybrał Paris Saint-Germain, my nadal mieliśmy Ibrę i Thiago Silvę. Chciałbym jednak powiedzieć coś na ten temat".

Proszę.
"Do niedawna modne było mówienie, że nasza młodzież jest kiepska. Teraz grają wszędzie. To skutek kryzysu? Nie, jest tak dlatego, że są dobrzy".

Którego zdania Berlusconiego nigdy pan nie zapomni?
"Uderza mnie sposób, w jaki się prezentuje. Nigdy nie jest banalny".

Jak to jest zdawać raport działaczowi kobiecie?
"Jeśli ma pani na myśli Barbarę Berlusconi, to bardzo dobrze. Kiedy tylko może, dołącza do mnie przy obiedzie. Chętnie poznaje nowe rzeczy i wnosi entuzjazm".

Jest coś, czego zazdrości pan Conte?
"Powiedziałbym, że nie, choć trzeba przyznać, że wykonał świetną pracę, zmieniając przy tym system gry".

Jaki wpływ na ligową postawę Juventusu będzie miała Liga Mistrzów.
"Mogą przegrać wszystko, ale to nic nie da, jeśli my nie będziemy osiągać wyników. Lepiej patrzeć na siebie".

San Siro urasta do rangi tabu. To wina syntetycznej murawy?
"To przypadek. Kiedy Inter zremisował 2-2 z Vaslui, odetchnąłem z ulgą!"

Pomijając mercato, odczuwa pan kryzys?
"Niestety tak. Mam przyjaciół, którzy martwią się o swoje miejsca pracy".

Co pan sądzi o sytuacji Włoch?
"Musimy koniecznie znaleźć wyjście z tej sytuacji. Niczego nam nie brakuje: nasz kraj ma historię, kulturę i unikalne krajobrazy".

Gdzie się pan widzi po Milanie?
"Nie jestem wieczny jak Trap, chcę cieszyć się życiem. Wcześniej jednak chciałbym doświadczyć pracy z reprezentacją".


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone