MASSIMILIANO ALLEGRI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Dwa, ale nie jak drugie miejsce, które nadal go męczy. Dwa jak dwaj fuoriclasse, co do których jest przekonany, że zatrzyma ich u siebie także na kolejny sezon. Zlatan Ibrahimović i Thiago Silva, mówi Massimiliano Allegri, pozostaną w Milanie. "Od teraz do końca sierpnia może się zdarzyć wszystko podczas mercato. Ale nie zdarzy się odejście tej dwójki".

Czemu jest pan tego pewien?
"Bo rozmawialiśmy o tym z prezydentem Berlusconim i zapewnił mnie, że zostaną. To na nich opierać się będzie przyszły Milan. W tej chwili jest nas 23 plus trzech bramkarzy. To więcej niż wystarczająco. Mogą być jakieś transfery, ale nasi dwaj mistrzowie pozostaną".

Czyli nie jest prawdą, że prosił pan Berlusconiego o sprzedaż Ibry ze względu na to, że jest problematyczny?
"Nawet mi to przez myśl nie przeszło. Ibra ma swój charakter, ale zwykłe sprzeczki czy wymiany opinii między trenerem a piłkarzami nie mogą decydować o losach Milanu".

W Londynie, po porażce z Arsenalem, było coś więcej niż zwykła dyskusja...
"Ale Ibra zrozumiał, że to było nie na miejscu. Dobrą rzeczą w nim jest to, że wszelkie dyskusje kończą się po pięciu minutach. Rozmawiałem z wieloma piłkarzami, także z Ibrą, kiedy miał niewłaściwe zachowania. Ale Milan w tej chwili nie może się obejść bez Thiago i Ibry. A także bez Pato. Przyszły sezon będzie należał do niego".

Czy Ibra i Cassano są problematycznymi piłkarzami?
"Mają inny charakter niż reszta, ale szatnia Milanu nie jest pogrążona w chaosie, jak twierdzą niektórzy. Odeszli znaczący gracze, w czasie dwóch lat mojej pracy było około dziesięciu pożegnań. To byli piłkarze, którzy dojrzewali w Milanie, ale nie oznacza to, że środowisko nadaje się do odtworzenia".

Kto będzie nowym liderem?
"Lidera wybiera drużyna. To nie tak, że ktoś przychodzi rano do Milanello i mówi 'dzień dobry, jestem waszym liderem'. Jeśli będzie wybór, to odbędzie się to w sposób naturalny. Zespół może żyć także bez lidera i stawiać na zgraną grupę".

Ale będą piłkarze ważniejsi od innych...
"Z punktu widzenia charakteru i doświadczenia są to Ambrosini i Abbiati, ale ważny jest także Yepes. Również Thiago i Ibra osiągnęli punkt właściwej dojrzałości".

I znów wracamy do nich. Którego z nich zrobiłby pan kapitanem?
"Kapitanem jest Ambrosini, a po nim jest Abbiati".

Czyli żadnych ekstrawaganckich decyzji typu opaska dla Thiago, które spowodowałyby zamieszanie?
"Ja często wywołuję zamieszanie".

Dlaczego?
"Bo robię rzeczy normalne".

Niektórzy krytycy mogliby powiedzieć, że wypuszczenie Pirlo nie było rzeczą normalną.
"A ja im odpowiadam, że odejście Pirlo z Milanu było również decyzją Andrei i klubu. Gdyby Juve nie zdobyło scudetto, nie zawracaliby mi głowy tą historią. Rok wcześniej Pirlo nie grał z powodu kontuzji, ale wygraliśmy ligę i nikt niczego nie powiedział".

Denerwuje się pan, kiedy mówią, że podobają się panu muskularni gracze?
"Nie, choć to nie jest prawda. Graliśmy z co najmniej jednym utalentowanym półskrzydłowym, dopóki mieliśmy takich do dyspozycji. Zwykle wystawiamy czterech piłkarzy nastawionych na atak plus Nocerino, który jest pomocnikiem bardziej ofensywnym niż defensywnym".

Czyli etykieta zabójcy jakości panu nie przeszkadza...
"Nikogo nie zabiłem, nawet Pirlo. Odejście w poszukiwaniu motywacji wychodzi na dobre. A Conte potrafił zmodyfikować swoje wyjściowe pomysły i ustawić Andreę na jego ulubionej pozycji".

A propos Conte: zadzwonił do Gallianiego. To była rozmowa łagodząca, typu "podajmy sobie rękę". Podałby pan rękę Marotcie?
"Przepraszam, a niby dlaczego? Ja z nikim się nie kłóciłem i nie muszę się z nikim godzić. Byłem wściekły z powodu utraty scudetto i nadal jestem. Zresztą tylko robiłem przytyki. Marotta jest obrażalski".

Nie wszyscy rozumieją pana przytyki.
"Ale ja lubię żartować. Im bardziej się złościli, tym lepiej się bawiłem".

Dlaczego stracił pan scudetto?
"Bo mieliśmy dołek po meczu z Barceloną i przegraliśmy z Fiorentiną".

Uważa pan, że popełnił błędy?
"Na pewno i ja popełniałem błędy, ale brakowało nam zbyt wielu ważnych piłkarzy".

Zmienią się przygotowania atletyczne?
"Nie potrzeba rewolucji. Coś się zmieni, bo będziemy musieli przeanalizować błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Nie trzeba jednak sadzać nikogo na ławie oskarżonych".

Czy czuł się pan osamotniony w trakcie tego drugiego sezonu w Milanie?
"Osamotniony nie, choć były problemy. Ale nigdy nie myślałem o odejściu".

Uważa pan, że jest lubiany przez kibiców?
"Nigdy nie słyszałem gwizdów na San Siro, ani przyśpiewek przeciwko sobie".

Ale odczuwało się niezadowolenie części stadionu.
"Wie pani, ja rozumiem nostalgicznych kibiców. Darzę maksymalnym szacunkiem wielkich mistrzów, którzy tworzyli historię i byłem maksymalnie wzruszony przy ich odejściu. Ale życie dla tych chłopaków - czy mają 35 czy 39 lat - zaczyna się teraz. Być może będą robić co innego, będą się wykazywali. Wszystko rozpocznie się od nowa w inny sposób, a trener musi dokonywać wyborów. Upływ czasu jest jedyną rzeczą, której nie możemy zaradzić".

Jednak dla wielu odesłanie wszystkich tych mistrzów było niczym obraza majestatu.
"Na boisko nie wychodzi się z wygranymi pucharami, a talent nie jest nieskończony. Gdyby czas nie płynął, dalej mielibyśmy lwy w Koloseum".

Co odpowie pan piłkarzom zarzucającym panu, że mało pan rozmawia?
"Ciekawe jest to, że rozmawiam mało tylko z tymi, którzy nie grają... Niestety kiedy jest się piłkarzem, czasem nie wystarcza jedno słowo, ani dwa, ani nawet sto. Piłkarzowi trudno o samokrytykę. Ale ja oceniam treningi i mecze, a reszta mnie nie interesuje".

Kogo przywoływał pan najostrzej do porządku?
"Powiedzmy, że na początku Cassano musiał wejść w klimat Milanu, ale potem rozgrywał wspaniały sezon. Również Ibra zebrał burę parę razy".

Jest pan szczęśliwy w związku z pracą wykonaną przez te dwa lata?
"Myślę, że zostało zrobione to, co chciałem".

A jakie jest pańskie marzenie na przyszłość?
"Nie mam marzeń. Chcę wygrać scudetto i przebić się przez ćwierćfinał Ligi Mistrzów".

Co pan pomyślał, widząc Chelsea tryumfującą w Lidze Mistrzów?
"Całe szczęście, że nie grałem catenaccio jak Di Matteo, bo w przeciwnym razie by mnie zmasakrowano. Oczywiście żartuję. Tylko ignorant może sprowadzić świetny taktycznie mecz do terminu 'catenaccio'. Chelsea była bardzo dobra".

Zarzuca się panu, że jest trochę zbyt statyczny w myśleniu o futbolu. W przyszłym sezonie zmieni pan coś w systemie gry?
"Jasne, będę grał ustawieniem 2-3-2-1-2".

Ale to jest 5-3-2...
"No to co? A 4-2-4 to co? To przecież 4-4-2. Jednak trenerzy podające cyferki są bardzo lubiani".

Panie Allegri, uważa się pan za sympatyczną osobę?
"Dla moich przyjaciół jestem bardzo sympatyczny".

Gdzie pojedzie pan na wakacje?
"Nie powiem pani nawet pod groźbą śmierci. Nie ma nic przeciwko paparazzim, ale relaksuję się bardziej, kiedy nie ma ich w pobliżu".


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone