MASSIMILIANO ALLEGRI DLA CORRIERE DELLA SERA


Panie Allegri, jak pan przeżywa swoje czwarte derby przeciwko czwartemu z kolei trenerowi nerazzurich?
"Następne będą inne od pozostałych, ale są z pewnością tak samo ważne jak rewanżowe derby w zeszłym sezonie, ponieważ oprócz wielkich widowisk Inter ma obowiązek wygrywać, by wrócić do walki o scudetto. W tym sensie te liczą się nawet bardziej niż te sprzed ponad dziewięciu miesięcy, ponieważ gdyby wtedy padł remis nerazzurri traciliby do nas dwa punkty. Teraz z kolei mieliby do nas osiem punktów straty i być może dziesięć do Juve. Inter nie może już sobie pozwalać na błędy. Jeśli do scudetto trzeba zdobyć 80 punktów - co jest już i tak małą średnią, biorąc pod uwagę jak to się toczy - nerazzurri musieliby wygrać 17 z 19 spotkań. To jest matematyka".

Czy pojedynek na rynku transferowym wokół nazwiska Teveza może rozpraszać i powodować napięcia?
"Nie ma absolutnie żadnego napięcia, chyba że w oczekiwaniu na mecz. Już od dzisiaj zbliżamy się do momentu wyjścia. Potrzebna jest tylko wielka koncentracja, ponieważ wiemy, że zagramy mecz o wielkim znaczeniu".

Będą to ostatnie derby dla Pato?
"Nie wydaje mi się. W Bergamo spisał się dobrze, nawet jeśli musiałem go ściągnąć, ponieważ potrzebowałem napastnika o innych charakterystykach. Wywalczył karnego, trafił w słupek i był kluczową postacią dwóch czy trzech sytuacji. Wykorzystał w pełni swoje charakterystyki".

Dał pan mu radę jakąś radę, gdy historia z Barbarą Berlusconi stała się oficjalna?
"Nie było żadnego skrępowania w szatni z tego powodu. Każdy prowadzi swoje życie prywatne w sposób, który uważa za najlepszy. Chłopak natychmiast zrozumiał, że znalazł się w delikatnej sytuacji i pokazał wielki profesjonalizm. Większy niż przedtem. Nie ma potrzeby tego ukrywać: znalazł się w oku cyklonu".

Jeśli zostałby sprzedany do Paris Saint Germain, musielibyście grać w Lidze Mistrzów tylko z Ibrahimovicem i Robinho.
"To problem, którego nie brałem pod uwagę, ponieważ myślę, że Pato zostanie".

Nie podpisał pan jeszcze nowego kontraktu: jest pan naprawdę pewny, że zostanie w Milanie?
"Nie ma żadnych problemów, to tylko kwestia czasu. Rozmawialiśmy już dwa lub trzy razy z klubem. Z mojej strony jest chęć, by pozostać, a ze strony klubu, by mnie potwierdzić. Tak wyszło, że Galliani wrócił z Brazylii siódmego stycznia, a ósmego graliśmy w Bergamo. W tygodniu z kolei odbywały się treningi przed derbami. Myślę, że wkrótce osiągniemy porozumienie, ale wydaje mi się, że przed derbami będzie to trudne".

Czy schlebia panu zainteresowanie ze strony emisariusza Interu?
"Nikt się ze mną nie kontaktował; w tych latach spotykałem się tylko kilka razy ze Stefano Filucchim, ale jedynie dlatego, że od czasu do czasu wracam do Livorno, a on jest z Castiglioncello. Dla mnie ważne jest, by pozostać w Milanie i jestem pewny, że osiągniemy porozumienie, również dlatego, że przeszkoda w osiągnięciu porozumienia nie jest wielka".

Jak długo Milan będzie w stanie iść do przodu przy mercato opartym o wyprzedaże i wolne transfery?
"Galliani, przy wsparciu prezydenta, pracował świetnie. Odkąd tu jestem, przybywali sami świetni zawodnicy. Zespół bardzo się zmienił: zarówno drużyna, jak i podstawowi zawodnicy. Przybyli piłkarze, których średnia wieku to 25-26 lat. Boateng ma 24, El Shaarawy ma świetne perspektywy, tak samo jak Merkel, który obecnie jest w Genoi. Klub pracuje świetnie, by mieć zespół, który zagwarantuje 3 lub 4 lata dużej konkurencyjności".

Co może wymyślić Ranieri, by pokonać Milan, który jest liderem tabeli?
"Inter ma się dobrze i można to było zobaczyć w meczu przeciwko Parmie. My jesteśmy w dobrej formie, co pokazują wyniki: 10 zwycięstw i 2 remisy. Myślałem że, w Bergamo będziemy męczyli się bardziej z fizycznego punktu widzenia. Myślę, że wyjdzie świetny mecz ze wspaniałym Milanem".

Gdzie Inter może sprawić problemy?
"Niektórzy zawodnicy - jak choćby Alvarez - dojrzeli, zespół ma się dobrze i wracają tacy piłkarze jak Sneijder i Forlan. Co więcej Inter ma zespół, który wystartował w tym roku, by walczyć o scudetto. Pozostają walory techniczne, poza tym mogły wystąpić szczególne sytuacje, takie jak kontuzje, które miały wpływ na pierwszą część sezonu. Jednakże Inter z pewnością wejdzie do pierwszej trójki".

Ranieri liczy na prawo wielkich liczb, by odwrócić tą prognozę. Dobrze robi?
"Mamy nadzieję na kontynuowanie serii. Wygranie derbów nigdy nie jest łatwe, ale rozpoczęliśmy dobrze po przerwie. Rozegramy świetny mecz, poza tym potrzeba również trochę szczęścia. Nie miałbym nic przeciwko wygraniu czwartych derbów z rzędu".

Kwietniowe derby były najważniejszym meczem odkąd jest pan w Milanie?
"Dwoma kluczowymi spotkaniami w kwietniu były derby i wyjazdowy mecz z Fiorentiną. Wszystko w ciągu ośmiu dni. Wygrana z Interem dała nam pięć punktów przewagi, a Florencja nas konsekrowała. Mamy trudny kalendarz od teraz do 26 lutego: po Bergamo derby, potem Novara, Cagliari i pięć bezpośrednich pojedynków. W jednej ósmej finału Ligi Mistrzów gramy z Arsenalem. Czekają nas dwa kluczowe miesiące: będziemy musieli mieć się wszyscy dobrze, by zdobywać punkty. Byłby to świetny rezultat gdybyśmy po meczu z Juve byli na szczycie lub blisko szczytu tabeli".

Rozmawiał pan ostatnio z prezydentem Berlusconim?
"Rozmawiałem we wtorek. Był pogodny i naładowany. Rozmawialiśmy o meczu w Bergamo. Dla mnie zawsze pozostawał blisko, nawet gdy był premierem".

Który spośród zawodników uosabia ducha derbów bardziej niż inni?
"Zdecydowanie Gattuso. Poza tym są solidne cokoły jak Nesta i Ambrosini, plus Ibrahimovic z racji tego, że podchodzi do tego meczu również jako były zawodnik".

Jakie są pańskie relacje z Ibrahimovicem?
"Czasami złoszczę się również na niego. Zlatan kocha walkę, ponieważ lubi być stymulowany. Złości się bardzo na innych, ale również na samego siebie. Nie ma treningu, na którym by odpuszczał".

Ibra ma imponującą średnią goli: 17 trafień w 19 spotkaniach, nie licząc asyst. Wielu twierdzi, że bez niego Milan straciłby 40% swojej siły. To prawda?
"Mógłbym zwyczajnie powiedzieć, że na szczęście to my mamy Ibrahimovica. Ale to dyskusja, której nie rozumiem. Zabierzmy Messiego z Barcelony i zobaczymy co się stanie. Zabierzmy Rooneya z Manchesteru United i zobaczymy. To tak jakbyśmy usunęli Van Bastena, Gullita i Rijkaarda z Milanu z lat osiemdziesiątych".

Więc?
"Gdyby wszyscy zawodnicy byli tacy sami, wtedy mecze wygrywałoby się schematami... Natomiast zdaje mi się, że sukcesy osiąga się dzięki wspaniałym zawodnikom. Zespołowi musisz dać pomysł i grę, jednak mieć Magica Johnsona to jedno, a co innego mieć Diane, który grał w koszykówkę w Livorno. Gdyby Ibrahimovica nie było w Milanie, byłby gdzie indziej. Barcelona gra dobrze w piłkę, jest najmocniejszym zespołem na świecie, jeśli chodzi o sposób prowadzenia gry, ale gdyby Messi nie przechodził trzech zawodników, wygrałaby o kilka spotkań mniej. Tak samo Real bez Cristiano Ronaldo".

Szybciej nauczył się pan zmieniać pieluchy, czy żyć z fotoreporterami?
"Nie muszę nikogo unikać. Były plotki na mój temat, ale nie przeszkadza mi to, również dlatego, że w Mediolanie fotoreporterzy są wszędzie. Nie można wyjść na kawę z przyjaciółką? Poza tym w tym roku mam w domu moją córkę Valentinę, dlatego też jestem pod super nadzorem".

Ale czuje się derby poruszając się po Mediolanie?
"Skąd mam wiedzieć? Nie wychodzę już, by unikać zdjęć i plotek. Siedzę w domu!"
tłumaczenie: Camill
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone