MASSIMILIANO ALLEGRI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Obietnica: "Postaramy się grać lepiej". Wyznanie: "Po 2-2 na Camp Nou piłkarze byli szczęśliwi. Ja? Cóż, czasem trzeba trochę poudawać". Projekt: "Zachowywać się jak na Milan przystało. Bo Messi nie może zrobić tego, co robi Ibrahimović, a Ibrahimović nie może robić tego, co robi Messi, tak samo jak Pato nie może robić tego, co robi Cristiano Ronaldo. Nie ma więc sensu myśleć, że możemy naśladować Barcę czy Real, najsilniejsze kluby". Massimiliano Allegri rozluźnia węzeł krawata. "To nie oznacza, że jesteśmy pokonani. Chcę, żeby z Barcą był piękny wieczór, a o losowaniu 1/8 finału pomyślimy później". Krawat leci w kąt.

Trener Milanu przybywa do Gazzetty na drugie forum w swej karierze i spotyka słonicę Rosettę, jeden z balonów z Elephant Parade. Słoń jest zwierzęciem przynoszącym szczęście, a Allegri chętnie pozuje z gruboskórnym. Będzie potrzebował jeszcze więcej szczęścia, niż miał na Camp Nou, by wywalczyć to pierwsze miejsce, które wydaje się być zaprzepaszczone remisem w Mińsku. "Mecz z Bate przydał nam się. Popełniliśmy błąd, ale gorszą pomyłką byłoby rozsypać się po tym. Taki zespół jak Milan musi mieć właściwe reakcje".

Wystarczy użyć głowy, by pokonać Barcę?
"Na pewno nie będziemy mieli szans, jeśli wyjdziemy na boisko ze złym nastawieniem. Poza siłą i klasą Barcelona ma teraz dodatkową broń: uległość psychologiczną rywali. Tymczasem my musimy wyjść na boisko ze świadomością, że możemy ich pokonać".

Cóż, być może rewelacje z książki Ibry nie przyczynią się do wytworzenia sytuacji korzystnej dla Milanu...
"A może jednak również Ibra będzie bardziej umotywowany".

Podobał się panu fragment książki, w którym pisze, że wycisnął go pan jak cytrynę?
"Jeśli Ibra czuje się dobrze, musi grać zawsze. A ponieważ jest tym, który poświęca całego swego ducha, zdarza się mu kończyć mecze wypompowanym".

A podobał się panu fragment, w którym pisze, że grał z połamanymi żebrami po spięciu z Onyewu, albo że zmyślał w temacie wyzwisk we Florencji, aby dostać mniejszą karę?
"Czasem w tego typu książkach trzeba opowiedzieć również o mocniejszych rzeczach. Jeśli napiszesz, że jesteś dobrym chłopcem i chodzisz do kościoła, to kto to kupi?"

Więc Ibra nie jest złym chłopakiem?
"Ibra jest łatwiejszy do prowadzenia niż myślicie. Jedyną wadą może być to, że wkurza się nawet wtedy, kiedy przegra gierkę treningową, choć akurat ja uważam to za zaletę".

Boateng też nie jest zły?
"Boateng zrobił głupotę w Rzymie i mu to powiedziałem. Ale zdarzyło się to jemu, tak samo jak Ibrze czy Abate. Zdarzyło się Gattuso rok temu z Jordanem. I zdarzyło się też mi w Rzymie, za co klub mnie należycie ukarał".

Boateng był krytykowany także za życie prywatne.
"Dla mnie jest ważnym zawodnikiem z wielkimi możliwościami rozwoju. W życie prywatne nie wkraczam. Niech się prowadzą jak chcą, ale ponieważ są sławni, dla własnego dobra powinni używać głowy".

Czy zainteresowanie tym, co robią piłkarze, jest chorobliwe?
"Teraz jest trudniej, bo są telefony, którymi można cię sfotografować. Jeśli wieczorem będzie balował znany aktor i Cristiano Ronaldo, to który według pani będzie łatwiej rozpoznawalny? Trzeba być sprytnym i rozumieć sytuację - taka jest rada. Można pójść na dyskotekę albo spędzić wieczór z dziewczyną, ale jeśli zremisowałeś u siebie lub przegrałeś, to lepiej tego nie robić".

Męczy pana, kiedy mówią panu, że Milan wygrywa tylko dlatego, że ma wielkich graczy?
"Niezbyt lubię celebrowanie, również dlatego, że wielu to robi. Mam szczęście mieć tych mistrzów. Nie ma na świecie trenera, który może wygrywać bez mistrzów".

Pańscy mistrzowie wystarczą na Barcelonę?
"To jest jak finał i postaramy się wygrać. Ale może się też zdarzyć, że jako drudzy trafimy na pierwszych w grupie, którzy nie będą tak silni jak Real czy Bayern. A może być tak, że wygrywasz grupę i trafiasz na City. Dobre losowanie jest kluczowe dla awansu do ćwierćfinału. W ćwierćfinale, poza grą i umiejętnościami piłkarzy, potrzeba charakteru i doświadczenia, a tego Milanowi nie brakuje".

Co oznacza dobra postawa w Lidze Mistrzów? Dojście do półfinału?
"Na razie myślę o Barcelonie. Milan może powalczyć z każdym, nawet jeśli zespół Guardioli jest najsilniejszy, a Real jest niemal na tym samym poziomie. Potem jest Bayern, który sprawia wrażenie bardzo solidnego. Ale powtarzam, Milan jest na równi z innymi".

W pierwszym meczu z Barcą był to inny Milan: na przykład nie było Robinho...
"To fenomenalny piłkarz i pozytywny chłopak. Mówią, że jest moim synalkiem, ale widzieliście, ile robi kilometrów? I do tego strzela".

Dlaczego Ibrahimović w Europie nie liczy się tak jak w lidze?
"Nie jest to prawdą. Z Milanem rozegrał dobre mecze także w Lidze Mistrzów".

Ale nie ma takiego wpływu na poziomie międzynarodowym jak Messi.
"Bzdury. Równie dobrze mógłbym wam powiedzieć, że Messi w reprezentacji nie czaruje tak jak w Barcelonie. Zlatan jest równie kluczowy dla swojego zespołu, jak Messi i Cristiano Ronaldo dla swoich drużyn".

Kto zajmie miejsce Cassano na liście do Ligi Mistrzów?
"O tym pomyślimy w styczniu".

Nie żałował pan nigdy tego, że nie umieścił na liście Inzaghiego?
"Nigdy nie żałuję podejmowanych decyzji: co jest zrobione, jest zrobione. Również dlatego, że wybory pozwoliły mi stać się trenerem. Rozważyłem to, co jest częścią tego zawodu. Zawsze wiedziałem, że aby dotrzeć na wysoki poziom, trzeba brać na siebie odpowiedzialność".

Ale ciążyła na panu wielka presja.
"Kiedy dokonuje się wyborów, jest się samemu przeciwko wszystkim. Ale ja bardzo podążam za moim instynktem, który mnie tu doprowadził i nie zaprzestanę tego".

Czego nauczył się pan od swojego mistrza Galeone?
"Pozostała mi jego prostota i pogodność przekazu. Również dlatego, że jestem taki z natury: nie rozwalam stołów i rzadko podnoszę głos".

Mazzarri powiedział kiedyś, że urodził się, by być trenerem. Pan też?
"Nie wiem. Jednak na pewno Święty Ambroży może być spokojny, bo cudów nie dokonuję".

Brakuje panu Pirlo?
"To kolejny dokonany wybór i nie ma sensu do tego wracać. Poza tym w tym przypadku była to wspólna decyzja klubu i piłkarza. Myślę, żę Andrea potrzebował zmiany".

Brakuje panu Gattuso w prowadzeniu szatni?
"Jakże miałoby mi go brakować? Wciąż tam jest..."

Chciałby pan, żeby Berlusconi znów pełnił funkcję prezydenta?
"Wydaje mi się, że cały czas to robił. Kwestia jest czysto formalna, bo zawsze zachowywał się jak prezydent".

Poprosi pan o napastnika, kiedy otworzy się mercato?
"Zobaczymy, czego zdołamy dokonać przez te miesiące z tymi, których już mamy".

Być może przydałby się panu wysunięty napastnik?
"Nie lubię dawać rywalom punktów odniesienia. Powiedzmy, że przydałby się ktoś, kto miałby w nogach wiele goli".

Jedenastu zawodników z wygasającymi kontraktami. W przyszłym roku będzie sporo do zrobienia.
"Mnie też się kończy kontrakt..."

Zaniepokojony, że nadal nie było przedłużenia?
"Ależ nie. Chciałbym zostać w Milanie i mam nadzieję, że nie będzie z tym problemów. Oczywiście, jeśli przegram teraz wszystko... Ale mam nadzieję, że nie. Z Gallianim rozmawialiśmy po meczu w Pekinie. Jeśli mielibyśmy coś zrobić, to chyba to był najlepszy moment. Ale przyjąłem do wiadomości fakt, że niczego się nie podpisze i nie było problemu. Nie uważam, by teraz był odpowiedni moment, by do tego wracać. Teraz liczy się tylko to, by wygrywać".

W lidze Milan odniósł pięć wygranych w ostatnich pięciu meczach. Znaleźliście regularność po trudnym początku?
"W przeddzień meczu z Palermo - który był pierwszym po przerwie i porażce z Juve - byłem pogodny i przekonany, że dobrze się spiszemy. Zespół podnosił się, pracowaliśmy dobrze i mogliśmy tylko dojrzewać. Na początku mieliśmy zbyt wielu graczy pod formą".

Zaszkodziły wam przygotowania do Superpucharu?
"To było nie do uniknięcia. Łatwo powiedzieć, że Superpuchar to trofeum, które się nie liczy, ale tutaj liczy się wszystko. Do tego to były derby, więc liczyły się podwójnie. Tydzień po Superpucharze stał pod znakiem ogólnego rozluźnienia. Strajk też nam zaszkodził. Potem były reprezentacje, kontuzje i cała reszta".

Powolny start, zupełnie jak diesel. Z Lazio też nie szło najlepiej...
"Pierwsze 20 minut było istnym terrorem, ale przed kolejne 70 spisywaliśmy się dobrze. Przeciwko Rei zawsze jest ciężko".

Potem była porażka w Neapolu i kolejny remis z Udinese. Dwa punkty w dwóch meczach.
"Z Udinese kontuzji doznał Pato. Alé brakowało nam w siedmiu meczach. Teraz jest gotowy i do scudetto potrzebne będą także jego gole. Dotychczas strzeliliśmy ich 23, a potrzeba będzie mniej więcej 65".

Związek Pato z Barbarą Berlusconi wytworzył zakłopotanie w szatni?
"Nie. Jego życie prywatne mnie nie interesuje. To jego sprawa".

Milan dużo strzela, ale również sporo traci: 14 goli w 10 meczach. Jest pan zaniepokojony?
"Wpuściliśmy wiele goli, ale skupiły się w kilku meczach. Niektóre straciliśmy ze stałych fragmentów gry, dwa padły po nieszczęściu Abbiatiego. Na pewno musimy to poprawić".

Ibrahimović opowiedział, że rozwalił stolik po karnym przestrzelonym w Cesenie. Co pan zrobił w przerwie w Lecce, kiedy Milan przegrywał 3-0?
"Ja zawsze patrzę na sprawy w sposób pozytywny. Tego dnia graliśmy źle, ale trzy razy mieliśmy piłkę w ich polu karnym i było groźnie. Potem straciliśmy bramki, bo popełniliśmy kilka poważnych błędów. Miałem dwie możliwości: wściec się lub ich rozpogodzić. Widziałem, że byli przygnębieni, więc wybrałem drugą opcję. Przez rok pracy w Milanie tylko kilka razy poleciały mocne słowa".

Niech pan opowie o jednym takim przypadku.
"Rewanżowe derby w zeszłym sezonie. W przerwie byłem wściekły, bo prowadziliśmy 1-0 i zamiast starać się zamknąć mecz, ryzykowaliśmy, że strzelą na 1-1. Ostatni raz miało to miejsce po 4-1 z Parmą: nie podobało mi się nastawienie przy 3-0".

Spodziewał się pan, że Inter będzie tak nisko?
"Nie. Inter może jeszcze wrócić, ale kiedy źle zaczynasz, pościg staje się długi i trudny. Jednak Ranieri jest dobry w normowaniu sytuacji i pozostaję przy zdaniu, że Inter ma obok Milanu najsilniejszą kadrę w lidze".

Czy według pana Gasperini stracił w Interze swoją wielką szansę?
"Trudno oceniać z zewnątrz, ale w Europie czołowych klubów jest 8-10 i - jak zawsze powtarzam moim graczom - kiedy odsyła cię Milan, ciężko wrócić. Dlatego zawsze trzeba wykorzystywać okazję".

Co znaczy stwierdzenie 'być na miarę Milanu'.
"To znaczy mieć umiejętności techniczne, cechy charakteru, moralność i dobrze się prowadzić w życiu prywatnym".

Co pan myśli o Del Piero, skreślonym przez Juve?
"To wielki mistrz i nadal może grać w A, ale nie mogę oceniać z zewnątrz".

Juventus straszy?
"Zawsze uważałem ich za faworytów obok nas i Interu. Udinese i Lazio spisują się dobrze, a Roma może tylko robić postępy. Ale mamy wszystko, co trzeba, aby zaliczyć bis".


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone