CHRISTIAN ABBIATI DLA CORRIERE DELLO SPORT


Panie Abbiati, teraz to pan jest "wielkim mędrcem" w Milanello. Zechciałby pan podyktować zasady na ten sezon?
"Po pierwsze: wygrać znowu coś ważnego. Dla siebie, klubu i kibiców. Sygnały są krzepiące. Fani wracają licznie na San Siro. Im również jesteśmy wiele winni. Druga zasada? Większa regularność wyników. Równa postawa jest kluczowa do wygrania scudetto. Juventus Conte nie przegrał ani jednego meczu przy swoim pierwszym tytule".

Czego absolutnie nie można zawalić?
"Brak awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów wyrządziłby olbrzymie szkody pod każdym względem. Nie możemy dać się powstrzymać PSV Eindhoven. Szanujemy Holendrów, ale się ich nie boimy. Awans jest w naszym zasięgu. Nie byłbym w stanie oglądać i wspierać Milanu poza Ligą Mistrzów".

Czy optymizm jest zasadą?
"Tak. W porównaniu z zeszłym sezonem jesteśmy do przodu pod każdym względem. Pomijając pierwsze 33 minuty meczu z City, spisywaliśmy się dobrze. Wygraliśmy ważne mecze".

Czy Balotelli musi przestrzegać zasad?
"Tak, robi to. Kiedy przybył do Milanu w styczniu, wniósł entuzjazm, a przede wszystkim poprowadził nas swoimi golami do trzeciego miejsca. To minimalny wynik, jaki Milan musi osiągnąć za wszelką cenę".

Złamana zasada: Montolivo kapitanem po podwójnym wyprzedzeniu Abbiatiego i Bonery.
"Opaska na pewno jest w dobrych rękach. Tak, przyznaję: zależało mi na niej. Każdy chce ją nosić, to wielki zaszczyt. Dlaczego Montolivo na nią zasługuje? Bo ja mam już 36 lat, a moja kariera chyli się ku końcowi... Riccardo jest znacznie młodszy, to słuszna decyzja".

"Wielki mędrzec" jednak nie wychodzi z mody.
"Galliani mówi, że zagwarantowałem sobie ubezpieczenie na życie. Mam świetne relacje z klubem. Kiedy w kwietniu zaproponował mi przedłużenie kontraktu, nie wahałem się ani chwili".

Jakie bodźce ma jeszcze Abbiati?
"Jest ich wiele, naprawdę. Dla mnie ważne jest to, by czuć się dobrze fizycznie. To bardzo mi pomaga".

Jaka jest zasada, która pozawala wytrzymać tak długo w jednym klubie?
"Być może doświadczenie zagraniczne i powrót. W Atletico Madryt było mi dobrze. Ale kiedy wróciłem do Milanu, czułem się jeszcze lepiej".

Allegri złamał zasadę... Tylko Sacchi, Capello i Ancelotti zaczęli czwarty kolejny sezon w Milanie.
"Twierdzę, że nasz trener spisywał się bardzo dobrze przez te trzy lata. Również w zeszłym sezonie, po katastrofalnym starcie, dokończył świetne rozgrywki. Wiedziałem, że zostanie".

Allegri chce też wprowadzić jedną ściśle określoną zasadę: koniec z golami traconymi po stałych fragmentach gry.
"Na pewno chodzi o coś, co należy poprawić, ale ja bym nie dramatyzował".

Czy "wielki mędrzec" pozostaje nieugięty wobec trendów?
"Tak. Nie używam Twittera ani Facebooka, aby się pokazać. Unikam niepotrzebnego eksponowania swojej osoby. Sprawiam, że jestem oceniany przez pryzmat boiska".

Który z milanistów nie wyszedł z mody i mógłby przydać się również dziś?
"Shevchenko. Zrobił na mnie wrażenie w pierwszym sezonie. Od razu świetnie się wprowadził, a i jako osobie nie można mu było nic zarzucić".

A jaka zasada powinna stać się modna?
"Musimy przełamać tabu derbów. Przestaliśmy je wygrywać. Przegraliśmy trzy z ostatnich czterech, a jedne zremisowaliśmy. Trzeba znów zacząć wygrywać. Czy to obietnica dla fanów? Jasne. Derby nie są meczem, który znaczy tyle co inne. Są przepiękną rywalizacją, a porażka w nich strasznie piecze. Humor poprawia nam fakt, że w ostatnim czasie to my byliśmy wyżej w tabeli".

Milan bardzo się zmienił. Ale Serie A też wydaje się być przewrócona do góry nogami.
"Ogólnie rzecz biorąc, lubię zmiany. Jest jednak coś, co mnie przeraziło tu w Milanello. Przy stole, przy którym jemy obiady i kolacje, z mojego pokolenia zostałem tylko ja... Inzaghiego, Ambrosiniego, Nesty, Gattuso i Pirlo już tu nie ma..."



tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone