CHRISTIAN ABBIATI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Po dwóch dniach nadal bolą go ręce. "Zwłaszcza lewa. Przy tym rzucie wolnym Hulka doszło do naciągnięcia, ale wrócę na derby". Christian Abbiati używa Interu jako znieczulenia. Jeśli dla Milanu naprawdę ma to być tydzień zwrotny, to nie można się tylko przyglądać. Nie po Sankt Petersburgu, który stał się miejscem wyczynu i odbicia od dna. Również dzięki jego interwencjom. Christian musi czuć się jak u siebie w Lidze Mistrzów: w zeszłym sezonie jego cuda (przede wszystkim podwójna obrona uderzeń Gervinho i Van Persiego na Emirates) pchnęły Milan do ćwierćfinałów, a teraz tryumfalna kampania w Rosji może okazać się kluczowa dla awansu do 1/8 finału, a być może również pierwszego miejsca w grupie.

Senator. On jednak nie czuje się zmieszany. Nie było tak, kiedy się nie układało i nie jest tak teraz, kiedy widać pierwsze promienie światła. Trochę ze względu na charakter, trochę przez doświadczenie - jest trzecim pod względem starszeństwa po Yepesie i Ambrosinim. Abbiati jest wierny swojemu charakterowi: mówi tylko na boisku. Pazzini określił go milczącym liderem. To znaczy, że można być punktem odniesienia również bez zbyt wielu dyskusji. "Koledzy wiedzą, że ja tu jestem. Nawet jeśli nie jestem zbyt ekspansywny. Mam nadzieję, że faktycznie jest to cisza, którą słychać", stwierdza Christian z uśmiechem. On i Ambrosini są jedynymi senatorami, którzy przeżyli masowe odejście starej gwardii. To było trudne przejście.

Abbiati, jaka jest szatnia bez pańskich starych przyjaciół?
"To było straszne widzieć, jak odchodzą wszyscy jednocześnie. Ale to wisiało w powietrzu w niemal wszystkich przypadkach. Większość z nich, jak Seedorf i Nesta, dokonali życiowych wyborów".

Powiedział pan "w niemal wszystkich przypadkach". Było jakieś zaskoczenie?
"Bardzo zabolało mnie odejście Gattuso, nie spodziewałem się tego. Kiedy powiedział mi o swoich planach, opadła mi szczęka. Nic na to nie wskazywało".

Poważniejsze było odejście bloku senatorów czy czołowych graczy w osobach Ibry i Thiago?
"Poważniejsze było odejście starej gwardii. Zarówno ze względu na liczebność, jak i na wpływ, jaki mieli na drużynę".

Ibrahimović wciąż powtarza, że PSG jest silniejsze od Milanu. Zgadza się pan?
"Absolutnie nie. To my jesteśmy silniejsi i nie mówię tego z przekory. Jeśli trafimy na nich w Lidze Mistrzów, to nie sądzę, byśmy zaczynali ze straconej pozycji. Wręcz przeciwnie..."

Jak szokujące jest dla bramkarze pozostanie bez Nesty i Thiago Silvy za jednym zamachem?
"To był cios. Również dlatego, że to były wspaniałe osoby z ludzkiego punktu widzenia. Nesta jest monumentem, a Thiago najlepszym obrońcą na świecie. Więcej dodawać nie trzeba".

Może jakieś krzepiące słowo o tych, którzy zostali...
"No cóż, jasne. Przecież nie zostaliśmy z obroną nieudaczników. Bonera jest wspaniałym mistrzem - trochę niedocenianym, bo być może nie sprzedaje się dobrze medialnie. Mexes wyleczył się w stu procentach, Zapata to świetny nabytek, Acerbi jest młody i dotychczas spisywał się dobrze, a Yepes ma doświadczenia na pęczki. Formacja jest w porządku".

W Sankt Petersburgu było widać pierwsze podejście do trzyosobowej obrony. Co pan o tym sądzi?
"Z trzyosobową obroną wiążą się świetne wspomnienia, bo z taką wygrałem scudetto z Zaccheronim. Nie mam jednak szczególnych preferencji co do ustawienia. Jeśli dotychczas obrona nie była nieskazitelna, to było tak ze względu na to, że cała drużyna nie grała dobrze zespołowo. Nie można zrzucać winy na jedną formację, to zbyt wygodne".

To efekty roku zerowego. Co jest najtrudniejsze w takich momentach?
"Wprowadzenie nowych, którzy muszą jak najszybciej dostosować się do zwycięskiej mentalności tego klubu. W Milanie trzeba wyłącznie wygrywać i jeśli ktoś nie jest skoncentrowany na celu, to w końcu się spala".

Jak, w skali od zera do dziesięciu, ocenia pan ten nowy Milan?
"Po ostatnich występach powiedziałby, że na sześć. To punkt zwrotny. Podniesiemy się, zobaczycie, musimy koniecznie uplasować się w czołówce. W Europie natomiast sterujemy na oko. Pierwszym celem jest wyjście z grupy".

To gryzie się trochę z przeszłością, kiedy Europa była tematem przewodnim. Nie wydaje się panu, że doszło trochę do demobilizacji, również ze strony właścicieli?
"Gdyby tak było, Berlusconi nie wprowadzałby do klubu swojej córki Barbary. To bardzo ważny znak, nie uważam, by prezydent się odkochał. Szczerze mówiąc, trudno mi myśleć o Milanie bez Berlusconiego, Gallianiego i Braidy. Razem przez te lata wygrali wszystko".

Ostatnie trofea były zdobyte z Allegrim na ławce. Jakie ma pan relacje z trenerem?
"Nigdy nie miałem z nim problemów. Ale mogę zapewnić, że od samego początku drużyna zawsze była z trenerem".

Wszyscy?
"Trenowanie Milanu nie jest łatwe, ale Allegri dobrze zarządza grupą. Poza tym jest w takim wieku, który pozwala mu znaleźć się w pełnej harmonii z piłkarzami. Powiedziałbym, że jego relacje z nami są bardzo zbliżone do tych, jakie mieliśmy z Ancelottim: na boisku rządzi on, poza boiskiem rozmawia się i żartuje.

Porównanie do Ancelottiego jest bardzo znaczące...
"Przykro mi, że Allegri był pod obstrzałem przez wiele tygodni. Mogę jednak zapewnić, że nie miało to żadnych reperkusji w przypadku drużyny, bo przez cały czas byliśmy z nim. Co więcej, w najtrudniejszych momentach jesteśmy jeszcze bliżej niego".

Jaka przyszłość może czekać Allegriego w Milanie?
"Moim zdaniem może mieć cykl podobny do tego Ancelottiego. Wielki klub musi planować, nie można często zmieniać trenerów. On zna dobrze środowisko i pokazał, że może w nim przebywać. Życzę mu, aby pozostał co najmniej do końca kontraktu i mam nadzieję, że ja też wtedy jeszcze tu będę..."

Tak, bo pańska umowa wygasa w czerwcu.
"Mam nadzieję, że będę kontynuował w Milanie. Najpierw jako piłkarz, a potem trener bramkarzy w sektorze młodzieżowym".

A propos wygasających umów: Galliani i Allegri powiedzieli, że w tym roku trzeba będzie mieć trochę cierpliwości do Milanu.
"Należało dać nam czas, ale teraz ten czas już minął. Trzeba zacząć osiągać wyniki. W Sankt Petersburgu mieliśmy trochę szczęścia przy golach, ale szczęście prowokuje się własną postawą, podobnie jak pecha. Nie wierzę w klątwę".

Naprawdę można powiedzieć, że Milan odbił się w Rosji?
"Zrobiliśmy to trzy mecze temu, przeciwko Cagliari".

Wyeliminowaliście też problem San Siro?
"W tej chwili są tylko problemy z murawą. Odbicia są nieregularne i jest dużo piasku: dla mnie każdy upadek oznacza otarcia. Jeśli chodzi o resztę, to stadion jest surowy: może cię nakręcić lub zdołować. Ale jest najpiękniejszy na świecie. Przeciwko Interowi chcę go widzieć pełnego ludzi i pasji".

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone