Christian Abbiati dla ‘Forza Milan!’


Christian Abbiati przed kilkoma tygodniami odrzucił atrakcyjną ofertę z Arsenalu po czym przedłużył kontrakt z Milanem do 2008 roku, potwierdzając swoje przywiązanie do czerwono-czarnych barw.

To była decyzja podjęta z pełnym przekonaniem. Jakiś czas temu skierowałem się do klubu z propozycją: mała obniżka zarobków w trakcie trzech lat obowiązywanie kontraktu w zamian za przedłużenie go o kolejne dwa lata. Klub przystał na nią i jestem naprawdę zadowolony z tego faktu.

Co to do dla Ciebie oznacza?
Powiedziałbym przeszłość oznaczoną niezapomnianymi chwilami, teraźniejszość w glorii mistrza Europy, no i przyszłość w barwach Milanu. Wiem, że wielu osobom z trudem przyszło zrozumieć mój wybór. Oni mieli w oczach cały sezon przesiedziany przeze mnie na ławce, zaledwie kilka rozegranych spotkań, choć kilka z nich miało ogromną wagę. Dla mnie był to niezapomniany sezon: dojrzałem jako człowiek, zrozumiałem wiele rzeczy, no i Milan wygrał dwa trofea. W ten sposób czuję się ich zdobywcą. Ligę Mistrzów wygraliśmy wszyscy. Nigdy nie mógłbym opuścić tego zespołu.

Często powtarzałeś, że radość tych chwil przyćmiła cierpienia poprzednich okresów...
Byłbym nieszczerym mówiąc, że był to łatwy rok. Rozpoczynanie rozgrywek ze świadomością, że jest się pierwszym bramkarzem to bardziej zabezpieczenie psychiczne niż fizyczne. Kontuzja z początku sezonu pozbawiła mnie miejsca w pierwszym składzie i pewności. Dalej pracowałem jednak, jak gdyby trener dopiero dokonywał wyboru pierwszego bramkarza. Tym sposobem zachowałem pełną koncentrację i byłem gotów, gdy zespół potrzebował mojej pomocy. Nie kłamałem, gdy mówiłem, że Dida jest moim przyjacielem. Nie jestem typem człowieka, który czeka na nieszczęście innych, by samemu na tym zyskać. Jestem jeszcze młody i mam zamiar stać się pierwszym bramkarzem Milanu.

Myślałeś o przyszłości, gdy mówiłeś 'nie' Arsenalowi i Sampdorii?
Dziękuję obu klubom, które wyraziły zainteresowanie moją osobą. Ich oferty były dla mnie pochlebstwem, ale nie wydaje mi się, by istniał klub lepszy od Milanu. Arsenal przedstawił mi propozycję atrakcyjną tak pod względem sportowym, jak i finansowym. Przyznam, iż rozważałem angielską przyszłość. Jednak serce wygrało nad rozumem. To w Milanie chcę współtworzyć historię. Rozpoczynam nowy sezon ze świadomością, że nie jestem pierwszym bramkarzem, ale i z nadzieją, że będzie mi dane częściej występować.

Wspomnienia z tego roku...
Ciężko jest zapomnieć wieczór w Manchesterze. Wszystko było tak natężone, intensywne. Połączyła nas nieopisana radość. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy najsilniejsi i że zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Poczuliśmy, iż zostały nam odpłacone wszystkie poświęcenia i wysiłki. I jakąż radością było zobaczyć oblicza naszych kibiców przepełnione radością. To była nagroda także dla nich, gdyż zawsze byli blisko nas, oddani zespołowi. Ciężko będzie zapomnieć o tych wydarzeniach, ale nigdy nic nie wiadomo, więc wytatuowaliśmy sobie na ramieniu datę tego triumfu. Do głowy przychodzi mi jeszcze jeden obrazek: zdjęcie wykonane pod koniec półfinałowego rewanżu z Interem pod trybuną. Ten rzut na murawę, uwieczniony i nagrodzony przez UEFA mianem najlepszego zdjęcia, tylko umocnił moją radość.

Twoje stosunki z kibicami są wyjątkowe.
Zawsze byli mi bliscy. Gdy wychodzę na murawę, by się rozgrzać, zachęcają mnie do pracy, jakbym miał wybiec w wyjściowym składzie. Ich przywiązanie i szacunek bardzo mi pomogły. Nigdy o mnie nie zapomnieli, a to bardzo ważne. Z tego też powodu, staram się jak mogę być blisko nich, kieruję mój wzrok i radość w ich kierunku.

I to dla nich powstała twoja strona?
www.christianabbiati.it Mogą tu uzyskać wszelkie informacje o mnie, o bliskich mi osobach, o Milanie. Oprócz wszystkich wiadomości jest także dział poświęcony mojej karierze, najpiękniejsze zdjęcia jakie mi wykonano, strona poświęcona rozrywce. I jak na każdej szanującej się stronie różne kanały komunikacji: w ten sposób kibice mają możliwość kontaktowania się ze mną, wypowiadania się na forum, rozmowy na czacie. Kto się połączy może się nawet dowiedzieć, czy w danej konkretnej chwili przebywam na stronie. Mam nadzieję, że spodoba się wszystkim. Kiedy Daniele Rutigliano, opiekun serwisu, przedstawił mi pomysł, ten od razu mi się spodobał i go zaakceptowałem.

Twoje oczy i podpis witają odwiedzających stronę.
W ten sposób wszystkim patrzę w oczy! To takie proste, jak ja sam. Teraz muszę zmienić podpis po tym, jak zmieniłem numer na koszulce. Od tego sezonu będę przywdziewał numer 77 oznaczający rok moich narodzin. Zresztą 18 wybrałem, gdy odszedł Leonardo. Teraz gdy wrócił...


tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone