IGNAZIO ABATE DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Od Neymara do Cassano krótka droga. Krótka jak te pięć dni, które upłyną do spotkania w swoich sektorach boiska kolejnego fenomenu. Krótka - w sensie taktycznym - jak Milan przeciwko Barcelonie. I krótka niczym czas, w jakim Abate stał się klubowym senatorem. Czystka przeprowadzona w dwóch ostatnich sezonach przesunęła go na trzecie miejsce pod względem występów (156), tuż za Abbiatim i Bonerą. W wieku zaledwie 26 lat. Młody-stary z kulturą pracy i poczuciem przynależności oraz wystarczającym autorytetem, by zacząć stanowić punkt odniesienia w szatni. Robi to na treningu, ale także w wywiadach, wysyłając kolegom kilka jasnych wiadomości.

Abate, dlaczego śmieje się pan, kiedy nazywają pana młodym dziekanem?
"Cóż, dziwnie to brzmi. Nie jestem już młodzieniaszkiem, ale nie jestem również stary. Jest jednak prawdą to, że w naszej kadrze osiągam już pewien wiek... Mam nadzieję być dobrym przykładem".

Wypowiada się pan z absolutnie czerwono-czarnym DNA. I widać to też po pańskim profilu na Twitterze.
"Absolutnie tak, jestem bardzo związany z Milanem, w którym widzę się przez jeszcze długi czas. Mam jeszcze rok kontraktu i pragnę tu pozostać".

Jest pan jednym z tych, którym bardzo zależy na grupie. Allegri wysyłał ostatnio bardzo jasne sygnały w tej kwestii. Zgadza się pan z nim?
"To kluczowe sygnały. Mamy szczęście pracować w klubie takim jak Milan i miejscu takim jak Milanello. Jest w błędzie ten, kto myśli, że wystarczy podbić kartę, a potem pójść do domu. Trzeba poświęcić się w pełni naszej pracy".

Jakiś szczególny przykład?
"Kaká. Jest jasnym wzorem dla wszystkich, zwłaszcza dla najmłodszych. Kiedy był kontuzjowany, przyjeżdżał rano i wyjeżdżał wieczorem. Przy swojej pensji i tym, co wygrał w swojej karierze, mógłby sobie pozwolić na chwilę luzu, a tymczasem zachowuje się jak super czołowy piłkarz. Ma wszystko, by znów być taki jak kiedyś".

Jaki okres przeżywa Balotelli?
"Musi zrozumieć, że nie jest już małym chłopcem i niektóre zachowania są nie na miejscu. Musi jak najszybciej dojrzeć. Prawda jest taka, że ma olbrzymi potencjał, z którego nawet on sam sobie nie zdaje sprawy. Moim zdaniem, to właśnie on jest następny po Messim, Ronaldo i Ibrahimoviciu".

Galliani powiedział jednak, że gdyby miał wybierać, to wróciłby Thiago Silva a nie Ibra.
"Myślę, że ma rację. W tej chwili bardziej przydałby się obrońca. Zresztą Thiago Silva jest najlepszy na świecie i jego powrót byłby czymś wielkim".

Tymczasem Nesta kończy karierę: jakie to powoduje odczucia?
"Żal. To mój wielki przyjaciel i był dla mnie punktem odniesienia na boisku i poza nim. Moją oceną dla niego może być tylko dziesiątka".

W tej chwili obrona jest często w oku cyklonu...
"W tyłach musimy jeszcze bardzo dojrzeć, ale kiedy traci się 13 goli w 8 meczach, to zrzucanie całej winy na obronę jest krzywdzące".

Jak może rozwinąć się sezon Milanu?
"Mamy podstawy do spróbowania kolejnego pościgu, ale potrzeba równowagi i nie można popełniać błędów. Jest to jednak zespół na miarę podium. Podoba mi się powrót do 4-3-3. Zespół jest bardziej zrównoważony, solidny i ubezpieczany niż w systemie z trequartistą".

Czyli Allegri jest dobry, tak jak stwierdził Galliani?
"Jego największą zaletą jest umiejętność zachowania równowagi. Zawsze dawał nam odczuć swoje zaufanie - również w najtrudniejszych momentach. Nie popada też w zachwyt. Umie radzić sobie z presją i przez te trzy lata nie można mu niczego zarzucić. Zrobił wszystko, co powinien, wliczając to cud w postaci trzeciego miejsca".

W niedzielę spotka pan ponownie Cassano. Grał pan z nim, Ibrą i Balotellim: który z nich jest najbardziej szalony?
"Wszyscy trzej są szaleni. Każdy na swój sposób..."

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone