1. RUNDA PUCHARU UEFA 1995/96, 12. WRZEŚNIA 1995r.

W
e wrześniu 1995 roku obchodziłem osiemnaste urodziny. Rodzice zapytali mnie, jaki prezent chciałbym dostać. Ja powiedziałem wtedy - pół żartem, pół serio - że chciałbym pojechać na mecz Milanu, któremu kibicuję od 1988 roku. Akurat wtedy czerwono-czarni wylosowali Zagłębie Lubin w pierwszej rundzie Pucharu UEFA. Jakież było moje zdziwienie i radość gdy pewnego dnia ojciec oświadczył mi, że jedziemy na mecz do Mediolanu.
Wyjechaliśmy z Polski dzień przed meczem po południu. Jechaliśmy przez całą noc. Po przyjeździe do Mediolanu, pojechaliśmy zaraz zobaczyć stadion. Gdy nagle wyłoniło się słynne San Siro, zaniemówiłem. Przepiękny obiekt, który widziałem tylko na zdjęciach i w telewizji, zapierał dech w piersi. Pomyślałem wtedy, kiedy taki stadion będziemy mieli w Polsce. Chyba nieprędko... Po obejrzeniu stadionu, pojechaliśmy poszukać hotelu w pobliżu stadionu. Po znalezieniu go udaliśmy się coś zjeść. I trafiliśmy do pizzerii prowadzonej przez kibica Milanu. W lokalu można było oglądać różne gadżety związane z klubem, np. koszulkę Baresiego. Potem udaliśmy się na spoczynek, bo byliśmy dość zmęczeni. Potem oglądaliśmy przedmeczowe zapowiedzi na jednym z kanałów należących do Berlusconiego. 
W końcu przyszedł czas, by wyruszyć na stadion. Po dotarciu, kupiliśmy bilety na Curva Sud, co dla mnie było pełnią szczęścia. Przed stadionem zobaczyliśmy bodaj dwa autobusy z kibicami Zagłębia. Mecz jak mecz – nie był specjalnie emocjonujący. Zagłębie nie podjęło walki, przyjechało po najniższy wymiar kary, stąd wygrana Milamu nie podlegała żadnej dyskusji. Żałowałem jedynie tego, że mecz nie wywołał zainteresowania wśród kibiców – tylko niecałe 10.000 ludzi przyszło na stadion. Cóż... przeciwnik nie był najwyższej klasy...  Ale na Curva Sud kibiców było dużo, zabawa była bardzo fajna. Gdy drużyny wychodziły na płytę boiska, wszyscy wstali mi zaczęli śpiewać hymn. Poczułem wtedy wzruszenie. Spełniło się moje marzenie. Oto jestem na San Siro i oglądam na żywo Baresiego, Maldiniego, Savicevica, Bobana, Baggio, Weah, Albertiniego.... Potem non-stop doping kibiców i świece dymne po każdej strzelonej bramce. Dziewięćdziesiąt minut szybko minęło i mecz się skończył. Z żalem opuszczałem San Siro. Ale pomyślałem, że kiedyś na pewno tu jeszcze wrócę. 

Po powrocie do hotelu oglądaliśmy jeszcze w telewizji pomeczowe oceny. Następnego dnia, po śniadaniu, ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. 
Ten wyjazd to był najlepszy prezent, jaki mogłem otrzymać od moich rodziców. Zapamiętam go na całe życie...

fot. www.zaglebie-lubin.plTabarez

Na meczu ogólna popijawa, 50 kilometrów przed Mediolanem rewizja policji. Z Zagłębiem była też Arka (2 osoby), nas z Odry trzech. Ogólnie super wrażenia, San Siro - bajka, nawet w kiblu są telewizory aby oglądać mecz...
Na sektorze kilkadziesiąt flag, w tym kilka większych. Również trzy fany Odry Opole.

Fezet (Odra Opole)

 
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone