Milan - Roma | 8. kolejka Serie A 2009/10 | 18 października 2009

Pomysł na wyjazd na mecz zrodził się zupełnie przypadkowo kilka miesięcy temu, kiedy wraz z żoną wpadliśmy na myśl weekendowego wypadu, aby odpocząć od dzieciaków. Po kilku propozycjach wybór padł na Mediolan, gdyż oprócz możliwości podziwiania pięknej architektury pojawiła się szansa na zrealizowanie jednego z moich marzeń, czyli zobaczenia AC Milan na żywo. Przez kilka następnych dni spędziłem trochę czasu rezerwując przez internet samolot, hotel i kilka mniej istotnych rzeczy. Problem pojawił się dopiero przy próbie rezerwacji biletów. Ceny na portalach oferujących wejściówki na takie imprezy były niezbyt przystępne, więc trochę ryzykując zdecydowaliśmy się spróbować kupić bilety na miejscu. Na szczęście nie było takiej konieczności, gdyż na kilka dni przed wyjazdem pojawiły się na oficjalnej stronie acmilan.com i nie zastanawiając się wiele kupiłem dwa.

W Mediolanie wylądowaliśmy w piątek wieczorem, zameldowaliśmy się w hotelu i obmyśliliśmy plan na następne kilka dni. Był on bardzo prosty: sobota i część niedzieli miała być poświęcona na zwiedzanienie, natomiast niedzielna popołudnie i wieczór to tylko mecz i nic więcej.

Ktoś, kto nigdy nie był w Mediolanie, nie ma pojęcia jak to miasto jest piękne, ale nawet biorąc to pod uwagę, ja myślałem tylko o jednym. Fakt samo odwiedzenie MilanPoint i zwiedzanie San Siro przed meczem było ekscytujące, ale ja czekałem tylko na niedzielny wieczór. Z hotelu wyruszyliśmy około osiemnastej i od razu miło zaskoczyła nas ilość osób w czerwono-czarnych barwach. Kibice byli dosłownie wszędzie, a my razem z nimi. Kiedy dotarliśmy pod stadion, zrobił on nas ogromne wrażenie, szczególnie teraz w nocy, w pełni oświetlony. Z odebraniem imiennych biletów nie mieliśmy najmniejszych problemów, natomiast niewielkie pojawiły się podczas próby znalezienia samego wejścia na nasz sektor. Atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, kiedy krążyliśmy od bramki do bramki, a w tle było już słychać okrzyki kibiców, co oznaczało, że prawdopodobnie część zawodników musiała pojawić się na rozgrzewce. Kiedy znaleźliśmy wejście na sektor i nasze miejsca, wcześniejsze przypuszczenia okazały się trafne - Dida był w trakcie rozgrzewki. Po kilkunastu minutach na murawie pojawiła się cała reszta, oczywiście przy niemiłosiernej wrzawie. Kiedy spiker wyczytywał imiona piłkarzy, a cały stadion wykrzykiwał ich nazwiska, było wiadomo, że zaraz zaczną - napięcie rosło.

Milan nie zaczął najlepiej. bo już w trzeciej minucie prowadzenie objęła Roma i prawdę powiedziawszy, patrząc na grę Milanu przez następne kilkanaście minut, zacząłem obawiać się o wynik. Pierwsza połowa była generalnie nudna: od czasu do czasu obie drużyny stwarzały sytuacje strzeleckie, ale nieporadnością razili napastnicy, więc na przerwę przy wyniku 0-1 dla Romy Milan schodził do szatni przy akompaniamęcie gwizdów. Musiało to chyba pobudzić Milan, bo po przerwie to już nie była ta sama drużyna. Może to też zasługa kilku zmian na boisku: pojawił się Inzaghi i muszę przyznać że zagrał niezły mecz. Leonardo zmienił też ustawienie na 4-3-3 z Ronaldinho i Pato na skrzydłach. Atmosfera była coraz bardziej napięta aż do 56. minuty, kiedy to Burdisso faulował w polu karnym Nestę, a Ronaldinho strzelił karnego. Mogę powiedzieć, że byłem w swoim życiu na wielu meczach, ale takiej reakcji kibiców się nie spodziewałem - stadion dosłownie eksplodował. Kiedy 11 minut później na 2-1 bramkę po przepięknej asyście Ronaldinho zdobył Pato, wszyscy na stadionie byliśmy w niebie i nawet niezasłużona czerwona kartka dla Ambrosiniego w 81. minucie, która sprawiła, że na koniec zrobiło się nerwowo, nie przeszkodziła nam zacząć świętować zaraz po gwizdku sędziego.

Po meczu w asyście rozradowanego tłumu udaliśmy się do hotelu, planując kolejny wyjazd, bo jak stwierdziła moja żona - jeszcze czegoś takiego nie widziała i było zaj.......!!!! Nie muszę chyba pisać, jak ja się czułem, ale gdy w metrze przyglądali się nam Włosi, to po takim meczu, nosząc czerwono-czarny szalik na szyi, czułem się prawdziwym milanistą.

Michał Złamaniec

Link do filmiku z meczu nakręconego przez autora:

http://www.youtube.com/watch?v=dKhPRANXudY




© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone