Milan - Catania | 15. kolejka Serie A 2008/09 | 7 grudnia 2008

Po zobaczeniu Milanu dwa razy w Anglii w końcu postanowiłem spełnić swoje dawne marzenia i zobaczyć Milan na żywo na San Siro. Przypadkowo ustaliłem termin na mecz 15. kolejki 7 grudnia z Catanią. Dwa miesiące wcześniej zamówiłem bilet na samolot oraz nocleg w hotelu. W końcu nadszedł ten dzień i wraz z żoną Olą oraz kumplem Wilkiem w Mikołajki 6 grudnia udaliśmy się w podróż z Londynu do Mediolanu.

Mediolan powitał nas bardzo brzydką pogodą. Myśleliśmy, że we Włoszech będzie cieplej niż na Wyspach, a było całkiem odwrotnie (bardzo zimno i mglisto). Z lotniska udaliśmy się bez problemu autobusem na stację centralną, a następnie obraliśmy pierwszy cel na New Milan Point, gdzie dotarliśmy zgodnie ze wskazówkami zawartymi na stronie ACMilan.PL. W sklepie było tak czerwono-czarno, że na początku nie wiedziałem, co mam oglądać... Szkoda, że ceny były bardzo wysokie, ale i tak zrobiliśmy duże zakupy. Następnie udaliśmy się na włoski posiłek - spaghetti,a potem na San Siro.



Stadion zrobił na mnie duże wrażenie swą ogromnością, pomimo tego, że widzialem największe stadiony na Wyspach. Muszę przyznać, że zwiedzanie muzeum i stadionu mi się za bardzo nie podobało... Przykładowo, zwiedzanie Manchesteru United trwało około 1,5 godziny, a na San Siro niecałe pół godziny. Już na początku zostaliśmy poinformowani, że nie wolno robić zdjęć w muzeum. Na Old Traford bez problemu można zrobić sobie np zdjęcie z Pucharem Mistrzów. Tutaj nam zabroniono (choć i tak jedno zrobiliśmy),a na samym stadionie przewodniczka nas również poganiała, bo chyba było jej zimno. Nie można było wejść do szatni Milanu, ani usiąść na ławce rezerwowych. No ale nic - i tak się cieszyliśmy, że w końcu jesteśmy na naszym San Siro.


Po zwiedzaniu nadszedł czas, żeby znaleźć nasz hotel, który miał być oddalony o 2km od stadionu. I tu był problem, bo nie wiedzieliśmy ,gdzie iść. W końcu wróciliśmy pod stację metra Lotto i stamtąd dojechaliśmy taksówką do hotelu. Taksówkarz był kibicem Interu. Po zameldowaniu się w hotelu poszliśmy na zakupy do pobliskiego centrum handlowego. Oczywiście kupiliśmy coś mocniejszego i po małej imprezce w hotelu poszliśmy spać w oczekiwaniu na następny dzień. Z rana udaliśmy się pozwiedzać Duomo i oczywiście zjeść włoską pizzę.

W końcu nadszedl czas i udaliśmy się na stadion, gdzie powitało nas dużo stoisk z szalikami, koszulkami i innymi gadżetami Milanu, które były tańsze niż w New Milan Poincie. Przed kasami byliśmy o 13. Nie było dużych kolejek. Za bardzo nie wiedzieliśmy, jaki bilet mamy kupić, więc powiedzieliśmy, że jesteśmy pierwszy raz i chcemy jak najlepsze miejsca w dobrej cenie. Dostaliśmy wejściówki na trybunę pomarańczową, ale najgorsze było dla nas to, że nie można było płacić kartą, choć dotychczas wszędzie nią płaciliśmy. Po zapłaceniu gotówką okazało się, że zostało nam 14 euro! Byliśmy załamani, bo wyszło, że bedzie nam brakować 1 euro na bilet autobusowy na lotnisko ze stacji centralnej,a znając pazerność Włochów, nie liczyliśmy, że nam sprzedadzą bilety bez tego euro. Na nasze szczęście spotkalismy pod stadionem Krzyśka, który przebywa we Włoszech i przejechał 400km pociągiem, aby również pierwszy raz zobaczyć na żywo AC Milan. On nas poratował. Dzięki dla Niego!

Nadszedł wreszcie czas, że zaświeciło słońce nad Mediolanem i byliśmy na stadionie. To naprawdę niesamowite uczucie widzieć swój klub na swoim stadionie, kibiców na Curva Sud, powiewające flagi, usłyszeć hymn i w ogóle... W meczu Milan od początku grał bardzo dobrze i cały czas atakował. Wciąż groźnie akcje tworzyli Kaka, Pato czy Shevchenko, ale ciągle nie było bramki i kibice zaczęli się niecierpliwić. W końcu w drugiej połowie doczekaliśmy się gola za sprawą Kaki i była wielka radość na San Siro. Super przeżycie!




Niestety zaraz po strzeleniu gola musielismy opuścić stadion w obawie, że nie zdążymy na odprawę na samolot. Szybka droga do metra, potem na stację centralną i przejazd na Malpensę. Udało się - zdążyliśmy. Zmęczeni, zadowoleni, pełni wrażeń wróciliśmy do Londynu. Marzenia z lat młodości się spełniły, ale na pewno nie był to ostatni raz na San Siro....

Molu, Ola, Wilku






© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone