Milan - Shakhtar | 3. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów 2007/08 | 24 października 2007

Po marcowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Celtikowi długo szukałem okazji do obejrzenia na żywo Milanu w akcji. Niestety praca trzymała mnie z daleka od Mediolanu i nadziei na wyjazd na mecz. Szansa pojawiła się dzięki planowanemu na październik spotkaniu w Turynie, w którym miałem wziąć udział. Niestety organizatorzy zaproponowali termin 12-13 października br., co m. in. ze względu na fakt, że mieliśmy już wówczas w planie dwa mecze: Polska - Kazachstan i Naprzód Jędrzejów - Hutnik Kraków, było dla mnie nie do przyjęcia. Poprosiłem więc o przesunięcie terminu o dwa tygodnie. Udało się i kolejny termin wyznaczono na 25-26 października br. Po prześledzeniu kalendarza rozgrywek okazało się, że wyjazd będę mógł połączyć z obejrzeniem meczu Ligi Mistrzów z Szachtarem oraz ewentualnie meczu z AS Romą.

Wiele zależało jednak od pracy zawodowej. Jedna z firm w której wdrażałem system zarządzania jakością musiała przejść proces certyfikacji do końca października. Udało mi się wynegocjować z jednostką certyfikującą termin 22-23 października br., więc ogólnie wszystko układało się bardzo dobrze, choć pewne problemy z wdrażaniem, pochłaniały cały mój czas i energię. Na szczęście wieczorem 23 października poinformowano nas, że proces certyfikacji przebiegł pozytywnie i spokojnie moglibyśmy się przygotować do wyjazdu do Włoch.

Zanim przejdę do opisu samego wyjazdu chciałem napisać, że wyjazd do Włoch - także ze względu na pracę - stanowił pierwszą część Kasi i mojej - podróży poślubnej, którą odkładaliśmy od września. W związku z powyższym postanowiliśmy na nieco dłużej pojechać do Włoch, podróżując trochę śladami AC Milan, o czym jeszcze będę pisał.

Jadąc w środę (24.10) do Mediolanu nie mieliśmy zorganizowanego noclegu, co mogło być dużym błędem. Wielu z nas przekonało się, że o noclegi w Mediolanie nie jest łatwo i nie są one najtańsze. Może łatwiej jest jeszcze jak jedzie się samemu, lub ze znajomymi, ale znalezienie jakiejś dwójki nie jest łatwe. Po przyjeździe okazało się, że miejsca, które mieliśmy wynotowane były w całości zapełnione. Na szczęście udało się nam znaleźć hotel ABC stosunkowo niedaleko Duomo. Cena jak na warunki mediolańskie nienajgorsza - 90 euro za dwójkę (w hostelu gdzie byliśmy nieco wcześniej dwójka kosztowała 80). Do tego w recepcji pracowała bardzo miła Polka z Wrocławia.

Po rozpakowaniu rzeczy ruszyliśmy do New Milan Point, gdzie bez problemu kupiliśmy bilety na mecz z Szachtarem. Po krótkiej dyskusji zdecydowaliśmy kupić wejściówki na 2 krąg niebieski, a więc na samo centrum Curva Sud. Muszę powiedzieć, że cieszyliśmy się, że akurat będziemy na meczu z Szachtarem, bo jak wiadomo Milan ten sezon zaczął fatalnie, jedyne zwycięstwo na San Siro odnosząc w meczu przeciwko Benfice Lizbona (na 10 spotkań sezonu Milan odniósł tylko 3 zwycięstwa - tego za czasów Berlusconiego jeszcze nie było). Porażka w Glasgow powodowała, że Milan musiał wygrać z niespodziewanym liderem grupy Szachtarem Donieck. Ta fatalna passa Rossonerich, w połączeniu z kontuzjami, w tym z zagrożonym występem Kaki, powodowały, że mecz mógł być naprawdę emocjonujący. Ancelotti asekurując się przed meczem mówił, że do awansu Milanowi potrzebne jest jedno zwycięstwo w meczu z Szachtarem, nie okreslając, czy nastąpi ono w Mediolanie, czy na wyjeździe.

Tymczasem Szachtar przyjeżdżał do Włoch ze spokojem i nadzieją na dobry wynik. Co więcej - mecz z ukraińską ekipą, był po części również sprawą włoską. Po pierwsze Mircea Lucescu, trener Szachtara w przeszłości był opiekunem Interu. W drużynie z Doniecka grało też kilku piłkarzy grających przez lata w Serie A. Najbardziej znany był oczywiście Cristiano Lucarelli, wicekról strzelców Serie A w barwach Livorno.

Pod stadionem pojawiliśmy 2 godziny przed meczem i choć kolejka była podobna do tej przed meczem Polska - Kazachstan na Legii to na przejście przez bramki potrzebujemy 15 minut (w Warszawie 1 h). Gdy wchodzimy na trybuny Curva już powoli się zapełnia. Sygnał do rozpoczęcia dopingu dają... piłkarze Szachtara, którzy rozpoczęli rozgrzewkę na połowie, gdzie tradycyjnie rozgrzewa się Milan. Po fali gwizdów przenoszą się pod drugą bramkę. Już na godzinę przed meczem wiadomo, który piłkarz będzie ulubieńcem "Curvy Sud". Przez cały mecz, co kilkanaście minut ultrasi Milanu, a niekiedy cały stadion głośno śpiewa "Lucarelli figlio di putana". Były piłkarz Livorno przed meczem podgrzał bardzo atmosferę, opowiadając w wywiadach o swoim przywiązaniu do Livorno i sympatii do Interu (podobno jest to jedyna drużyna, do której mógłby przejść) oraz o nienawiści jaką żywi do Milanu! Chyba po meczu trochę żałował tych słów...

Szachtar dopingowało 100 kibiców z Ukrainy, chyba drugie tyle było Ukraińców mieszkających w Mediolanie oraz... 200 kibiców Livorno, którzy wsparli Szachtar przeciwko Milanowi! Sam mecz ułożył się bardzo dobrze dla Milanu, bo jak wiadomo po kwadransie Milan prowadził już 2-0, a dwie bramki strzelił ostatnio niezawodny Gilardino. Radość na trybunach była trudna do opisania, ale Milan na San Siro nie zwycięża w tym sezonie, więc trudno się dziwić kibicom. Rossoneri nie rezygnowali z podwyższenia wyniku, ale bardzo dobrze bronił bramkarz Szachtara. Po 25 minutach Szachtar zdobył przewagę w polu i choć Milan wciąż groźnie (i nieskutecznie) kontrował, to piłkarze z Doniecka częściej byli przy piłce. Na szczęście do końca pierwszej połowy udało się nie stracić bramki.

Druga połowa nie zaczęła się najlepiej, bo choć Kaka miał dobre sytuacje, to jakieś niewiarygodne szczęście przenosiło piłki po jego strzałach obok bramki. Tymczasem w 51 minucie bramkę po błędzie Oddo zdobył Lucarelli, czym wprawił w furię kibiców Milanu. Gdy chwilę później piłkarze z Doniecka o mało co nie doprowadzili do wyrównania, części kibiców zaczęły przypominać się praktycznie wygrane mecze, w którym Milan dawał sobie odebrać zwycięstwo. Kibice Milanu głośno zaśpiewali jeszcze "Siamo noi, siamo nnoi, il campioni d'Europa siamo noi", co miał wzmocnić Milan, ale i stanowić pewne zobowiązanie do lepszej i skuteczniejszej gry mistrzów Europy.

Gdy w 61' po kolejnym cudownym rajdzie Kaki i minięciu obrońców oraz oszukaniu bramkarza piłka trafiła w słupek, i następnie została wybita na róg, Brazylijczyk złapał się tylko za głowę. Za to Curva Sud i cały stadion z wiarą zaśpiewała "Siam venuti fin qua, siam venuti fin qua per vedere segnare Kaka". To była najgorętsza chwila meczu. Za chwile dośrodkowanie z rzutu rożnego i niezawodny Seedorf zdobywa z półwoleja pięknego gola na 3-1. Trybuny szaleją. To była przełomowa bramka meczu, bo pozwoliła Rossonerim odbudować wiarę we własne siły. Kilka minut później po dośrodkowaniu Pirlo, bramkarz wybija piłkę tuż przed pole karne. Tam stoi oczywiście Seedorf, wolej i piłka leci wolno lobem jak zaczarowana nad bramkarzem Pyatovem i wpada do bramki! Mimo wynik 4-1 Milan wciąż atakował, ale bramka nie wpadła.

Z ciekawostek statystycznych - mecz z Szachtarem był 200 meczem Milanu w Pucharze Mistrzów oraz 100 meczem Nesty w europejskich pucharach. Poprzednim razem dwóch piłkarzy Milanu zdobyło po dwie bramki w jednym meczu w meczu również z Szachtarem Donieck - 24 listopada 2004 r. Rossoneri wygrali dzięki golom Crespo i Kaki. Milan zagrał tego wieczoru bardzo dobrze, przy rajdach Kaki ręce same składały się do oklasków. Znakomicie zagrali Gilardino i Seedorf. Warto też podkreślić bardzo dobrą postawę Kalaca, który zastąpił w tym meczu Didę. Opuszczaliśmy stadion w pełni zadowoleni, także dlatego, że tym razem nie musieliśmy myśleć, kiedy następnym razem zobaczymy Milan w akcji. Już za cztery dni także na San Siro mieliśmy obejrzeć mecz Milan - AS Roma, ale o tym już w kolejnej relacji.

majlech

Linki do filmików z meczu nakręconych przez autora:

http://www.youtube.com/watch?v=WYfDXLvyqe0
http://www.youtube.com/watch?v=wQ1_IDLZSoE
http://www.youtube.com/watch?v=WoD9wkwfxB4
http://www.youtube.com/watch?v=3TU2Hgw0Jo8
http://www.youtube.com/watch?v=suwSojwJEaU




© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone