31. KOLEJKA SERIE A 2002/03, 3. MAJA 2003

Na to wydarzenie czekaliśmy całe życie. Dla każdego fanatyka Milanu jest to spełnienie marzeń, być na meczu na San Siro i przeżyć to wszystko na żywo. Od dawna planowaliśmy ten wyjazd, ale wcześniej jakoś nie wyszło. Z Milanem jesteśmy związani od 1987 roku. Co prawda pierwszy raz byliśmy na spotkaniu naszego ukochanego klubu o Puchar UEFA Zagłębie – MILAN 1 – 4, 26.09.1995 w Lubinie, ale zawsze marzyliśmy o meczu na San Siro. Jest to nasza świątynia futbolu. Ja osobiście pierwszy raz byłem w Milano we wrześniu 2001 roku. Choć zwiedziłem Milano, Stadio San Siro, muzeum Milanu, przywiozłem sporo pamiątek w tym oryginalną koszulkę, niestety nie udało mi się spełnić najważniejszego, czyli być na meczu.
Na mecz MILAN – Como wybraliśmy się w pamiętnym dla nas miesiącu maju 2003 roku, w którym nasz MILAN zdobył po raz 6-ty Coppa Campioni i po 26 latach po raz 5-ty Coppa Italia. Mimo iż znaliśmy słabo język włoski to postanowiliśmy spełnić marzenie naszego życia. Wybraliśmy ten mecz ze względu na to, że mieliśmy pewność, że nie będziemy mieć problemu z kupnem biletów. Mecz był w sobotę o godz. 15.00, więc z Katowic wyjechaliśmy autokarem w czwartek po godz. 15.00. Największa trudność sprawił nam wyjazd z Polski. Granice polsko – czeską przekroczyliśmy dopiero po godz. 22.00, oczywiście z winy biura podróży, z którego jechaliśmy. Planowo w Milano mieliśmy być w piątek około 9.00 rano, więc było pewne, że przyjedziemy z dużym opóźnieniem. Czekał nas więc nocny przejazd przez Czechy i około 2.00 nad ranem przekroczyliśmy granice Unii Europejskiej. Przejazd przez Austrię zajął nam całą noc. Na ziemii włoskiej znaleźliśmy się w piątek. Przejeżdżaliśmy przez Udine, gdzie ujrzeliśmy stadio Friuli, na którym rozgrywa swe mecze miejscowa drużyna w Serie A. Nasze zdziwienie wywołało to, że musieliśmy się gdzieś między Udine, a Vicenzą przesiąść do następnego autokaru, który jechał do Milano. Była to następna niespodzianka z biura podróży, którego raczej nie będziemy polecać. Jadąc dalej przejeżdżaliśmy przez Vicenzę i Veronę. Wreszcie wjechaliśmy do Lombardii, gdzie naszym pierwszym przystankiem była Brescia. Z kibicami Brescii łączy nas bardzo dobra przyjaźń. Z Brescii udaliśmy się do Bergamo, a następnie około godziny 16.00 dojechaliśmy wreszcie do Milano. Byliśmy już bardzo zmęczeni długą i wyczerpującą podróżą, więc chcieliśmy jak najszybciej znaleźć jakiś hotel - oczywiście niedrogi. Zatrzymaliśmy się w hotelu w centrum Milano niedaleko dworca głównego. Piątek upłynął nam na odpoczynku i posiłkach w Mc Donaldzie. W dzień meczu - w sobotę rano - udaliśmy się na Piazza XXIV Maggio, gdzie mieści się sklep NEW MILAN POINT. Było tam wszystko: szaliki, koszulki, flagi, kurtki, itd. coś wspaniałego. Po zrobieniu zakupów dość pokaźnych jak na nasze możliwości, udaliśmy się do hotelu. Mecz był o godzinie 15.00, więc około godziny 12.00 udaliśmy się na PIAZZA DUOMO - miejsce na którym kibice AC MILAN świętują wielkie sukcesy krajowe i pucharowe. Z PIAZZA DUOMO metrem udaliśmy się do dzielnicy San Siro. Około 13.30 ujrzeliśmy stadio San Siro w całej okazałości - niezapomniany widok - i znaleźliśmy się pod stadionem. Pod stadionem kupiliśmy bilety za 15 Euro na secondo anello – curva sud. Jest to południowa część trybun, drugi rząd na San Siro, tam gdzie przez cały mecz jest fantastyczny doping i siedzą najzagorzalsi nasi kibice. O 14.15 jesteśmy już na curva sud. Zaczyna spełniać się marzenie naszego życia, jesteśmy w świątyni futbolu. Nasi ulubieńcy wychodzą na rozgrzewkę, ogromna owacja, pojawia się kapitan Paolo Maldini, a wraz z nim cała jedenastka gwiazd AC MILAN. Przed meczem oczywiście odśpiewaliśmy hymn naszego ukochanego klubu wraz z całym stadionem. O 15.00 zaczyna się mecz. Jest fantastycznie, na curva sud nieprzerwany doping, śpiewy, race. W 11. min. szał radości Filippo Inzaghi z karnego: 1-0 dla nas. Pierwsza połowa kończy się takim wynikiem. Na drugą połowę udajemy się w inny sektor stadionu San Siro - na przeciwko trybuny głównej - w celu zrobienie pamiątkowych zdjęć. Nie ma problemu ze zmianą miejsca, gdyż na meczu jest około 55 tys. kibiców. W 59. min. ponownie eksplozja radości na San Siro. Swoją pierwsza bramkę w serie A w naszych barwach zdobywa Alessandro Nesta, świetny obrońca. Mecz kończy się wynikiem 2-0 dla nas. Po meczu bardzo zadowoleni z wyniku, jak i gry naszych ulubieńców, udajemy się do hotelu, gdzie w telewizji Tele+ możemy oglądać spotkanie Milanu, jak również skróty z pozostałych meczów 31. kolejki Serie A. W pierwszym spotkaniu, które oglądaliśmy z trybun San Siro, nasi ulubieńcy wybiegli w składzie:
Dida, Simic, R. Junior, Nesta, Maldini (77’ Kaladze), Gattuso, Ambrosini (60’ Seedorf), Brocchi, Rivaldo, Shevchenko, Inzaghi (70’ Tomasson).
Była to nasza pierwsza wizyta na San Siro i wiemy na pewno, że nie ostatnia. Dla naszego klubu warto było przejechać przez pół Europy, żeby przeżyć coś takiego. Niestety kończyły nam się pieniądze i w niedziele musieliśmy wracać do kraju, choć już w środę zapowiadały się pierwsze wielkie derby MILAN – Inter w półfinale Champions League. Wracając do kraju przejeżdżaliśmy przez Wiedeń, obok stadionu na Praterze imienia Ernsta Happela, na którym nasz AC MILAN w 1990 roku zdobył Coppa Campioni po wygraniu z Benficą Lizbona 1-0 po golu Franka Rijkaarda. Wyjazd na mecz udał nam się pod każdym względem. Przeżyliśmy niezapomniane chwile, wrażenia pozostaną na całe życie. Teraz zrobimy wszystko, żeby móc tam znów powrócić.


Michał, Robert
FEDELISSIMI MILAN
Mysłowice



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone