4. KOLEJKA SERIE A 2001/2002 - 23. WRZEŚNIA 2001r.

Po sześciu latach od pierwszego pobytu na San Siro, ponownie zobaczyłem Milan na żywo. W ramach urlopu pojechałem sam na wycieczkę do Mediolanu. Głównym punktem pobytu, poza zwiedzaniem zabytków i zakupami, był ligowy mecz między czerwono-czarnymi a Lazio Rzym.
Przyjechałem do Mediolanu w piątek (mecz rozgrywany był w niedzielę). Okazało się, że znalezienie wolnego pokoju w hotelu przed weekendem jest bardzo trudne. Po dwóch godzinach szukania, w końcu wynająłem pokój.

Wieczorem udaję się na Duomo – główny plac Mediolanu. Katedra zrobiła na mnie wrażenie, Galeria Vittorio Emanuelle także. Udałem się do informacji turystycznej i pytam gdzie mogę kupić bilet na mecz. Powiedzieli, że w Virgin Store. Udałem się tam i kupiłem bilet. Potem zasiadłem w jednej z kawiarni w Galerii Vittorio Emanuelle, kupiłem piwo i obserwowałem tłumy turystów i mediolańczyków spacerujących po Duomo. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się że za piwo muszę zapłacić 30 zł... No cóż, Mediolan jest drogim miastem...

Następnego dnia zwiedziłem miasto i pojechałem na San Siro, by je zwiedzić. Wycieczka po stadionie trwała godzinę. Zwiedziliśmy cały stadion, łącznie z szatniami obu zespołów i wspólnym muzeum. Zobaczyłem wszystkie trofea, koszulki i inne gadżety związane z oboma klubami.
W niedzielę udałem się najpierw do polskiego konsulatu, by zagłosować w wyborach do parlamentu. Od rana cały czas padał deszcz. Po południu oglądałem mecze ligowe w telewizji. W końcu wyruszyłem na stadion. Musiałem przejechać cały Mediolan. Wsiadłem do metra i wraz z kibicami udałem się na stadion. Po drodze nie było żadnej policji na stacjach. Kibice byli bardzo spokojni. Oby kiedyś w Polsce też tak było... Po przybyciu na San Siro udałem się na sektor. Gdy usłyszałem ryk kibiców i zobaczyłem „morze” kibiców (na meczu było prawie 60.000 ludzi) to oniemiałem z wrażenia.
Mecz był bardzo emocjonujący. Od początku przewagę miał Milan, ale błąd obrońców spowodował, że Crespo był sam na sam z Abiattim. Nasz bramkarz cudem wybił piłkę na poprzeczkę. Jednak chwilę później Contra „wkręcił” dwóch obrońców Lazio, dośrodkował a Pippo Inzaghi dokończył dzieła. Na trybunach istne szaleństwo.  Drugą bramkę, po dość podobnej akcji zdobył Martin Laursen. Zwycięstwo Milanu było zasłużone. Po meczu udałem się do knajpy, by fetować wygraną. Trochę przygnębiły mnie wyniki wyborów w Polsce...

Następnego dnia udałem się do sklepu firmowego Milanu. Po drodze spotkałem troje Belgów, którzy też przyjechali na mecz i szli kupić sobie koszulki. Widać na świecie jest więcej „zakręconych” ludzi... W sklepie jest prawie wszystko, co każdy kibic by chciał. Począwszy od koszulek, poprzez szlafroki, pościel, kubki, talerze, zegarki, flagi skończywszy na krawatach. Jest również specjalna kolekcja ubrań o nazwie „Six forever”, którą firmuje Franco Baresi. Ja kupiłem sobie krawat z logo Milanu oraz bawełnianą koszulkę polo z logo Milanu.
Wieczorem obejrzałem w telewizji na spokojnie niedzielny mecz z Lazio. Następne dwa dni spędziłem na zwiedzaniu zabytków i sklepów, bo w większości z nich ceny towarów były astronomiczne.
Po tygodniu pobytu wróciłem do domu. Ale znowu myślę, kiedy by tu znowu pojechać na jakiś mecz...

Tabarez

 

© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone